W oczekiwaniu na sezon

magazyn nfl24

Zakończył się już zarówno offseason, będący standardowo okresem nieskończonego optymizmu wśród kibiców poszczególnych drużyn, jak i mające jakiekolwiek znaczenie mecze przedsezonowe, więc pokusiłem się o zwięzłe podsumowanie obecnego stanu drużyny z Zachodniej Pensylwanii. Podsumowanie dość krótkie i koncentrujące się na wybranych aspektach zespołu, mające na celu subiektywne zarysowanie moich oczekiwań ze szczególnym uwzględnieniem tego, co najbardziej mnie boli w drużynie, której losy regularnie śledzę.

Zacznę od tego, że druga połowa sierpnia nie była łaskawa dla graczy Steelers ani dla ich kibiców. Ostatnie tygodnie przyniosły kontuzje i zawieszenie, a mecze przedsezonowe pozostawiły więcej pytań niż przyniosły odpowiedzi. Począwszy od meczu towarzyszącego Hall of Fame Weekend z 9 sierpnia do grona problemów Steelers doszli kolejno: Shaun Suisham (Kicker – kontuzja kończąca sezon), Maurkice Pouncey (kontuzja kostki – przewidywana desygnacja Injured Reserve z opcją powrotu do drużyny w okolicach 8-10 tygodnia sezonu), Stephon Tuitt (kontuzja kostki), Martavis Bryant (zawieszenie na cztery tygodnie za nadużywanie zabronionych substancji), Bruce Gradkowski (backup QB – kontuzja kończąca sezon) i Garrett Hartley (kolejny Kicker – kontuzja kończąca sezon). W międzyczasie przez Pittsburgh przetoczyła się fala emocji i wybuch żółci na Twitterze związane z zatrudnieniem Michaela Vicka, a jedyną dobrą wiadomością było skrócenie kary Le’Veona Bella z trzech meczów do dwóch. Jeśli dodamy do powyższego grę obronną ostatnich mistrzów AFC North w meczach przedsezonowych – grę, nazwijmy ją eufemistycznie, dość nieporadną – łatwo zrozumieć, dlaczego poziom optymizmu wśród kibiców Stalowych dość mocno opadł przez ostatni miesiąc.

Wierzę, że duża część powyższych problemów to tematy mimo wszystko, i przy całej sympatii do Kickerów, dość drobne z punktu widzenia drużyny aspirującej do występu w Super Bowl. W końcu kontuzje dotykają wszystkich (vide: Jordy Nelson, Kelvin Benjamin, secondary Saints czy Safeties Giants)… Powodów do optymizmu jest mimo wszystko wciąż sporo – zeszłoroczna ofensywa bijąca wszelkie lokalne rekordy wraca praktycznie w pełnym składzie plus została dodatkowo wzmocniona DeAngelo Williamsem, natomiast obrona podlegająca gruntownej przebudowie wykazywała sporadyczne oznaki poprawy już w poprzednim sezonie.

Skąd, więc powody do zmartwień? Dla mnie to głównie nawarstwienie się kontuzji / zawieszeń na kluczowych pozycjach (Pouncey, Bryant, Bell) i to, że defensywa – pomimo zmian i obiecanego progresu – wciąż przypomina sito. Subiektywny zestaw komentarzy do głównych problemów poniżej:

 

  • Defensywa, czyli w poszukiwaniu tożsamości

Pamiętacie czasy, gdy „Steelers” równało się „defensywa”? Nie odnoszę się nawet do lat siedemdziesiątych i oryginalnej Steel Curtain, ale do tych niezbyt odległych lat 2004-2010, czyli do Troy’a Polamalu, Casey Hamptona, Aarona Smitha i siejących postrach zone blitzów Dicka LeBeau. Pamiętacie? Ja też już nie…

Dzisiejsza defensywa Steelers, to w najlepszym przypadku „praca w toku”, w najgorszym przypadku – „katastrofa czekająca na swój moment”. 2014 rok Steelers zamknęli statystycznie w środku stawki – 18 miejsce pod kątem punktów zdobytych przez ofensywy przeciwników (23 pkt/mecz. Dla porównania – 14.5 pkt/mecz, w roku 2010 zakończonym występem w Super Bowl), 18 miejsce pod kątem jardów zdobytych przez rywali. Połowa stawki nie brzmi źle, natomiast do pełnego obrazu trzeba dodać, że w poprzednim sezonie Steelers grali z takimi drużynami jak Titans, Jaguars, Jets czy Bucaneers które ofensywnymi tuzami nie są, a pomimo to defensywa Steelers wygenerowała rok temu tylko 21 strat przeciwników (dla porównania – 35 w roku 2010). Niech nikogo nie zmyli też fakt, że Steelers mieli trzecią najlepszą statystycznie defensywę przeciwko grze biegowej, ponieważ dla równowagi, tzw. Pass Defense była niemiłosiernie eksploatowana przez drużyny przeciwne (27 miejsce pod kątem ilości zdobytych jardów pamiętając wciąż o mizernym potencjalne ofensywnym przeciwników). Innymi słowy – po co biegać przeciwko Steelers skoro można było bez problemu grać podaniami.

Co się zmieniło od zeszłego roku? Ano całkiem sporo, bo zmienił się koordynator defensywny, odeszli Troy Polamalu, Brett Keisel, Ike Taylor, czyli gracze ze stażem po minimum 10 lat każdy. Zmienił się też częściowo koncept defensywy testowany w meczach przedsezonowych. Koncept, który na razie nie przynosi widocznych pozytywnych rezultatów.

Na początek stwierdzenie dystansujące, że wyników meczów przedsezonowych naturalnie nie przeceniam – zespoły grają z różnym nastawieniem, nierzadko testując nowe ustawienia, nowych zawodników, nowe koncepcje ofensywne i defensywne, a efekt tych testów bywa widoczny ze sporym opóźnieniem. W nieistotnych meczach istotne bywają często tylko znaczące kontuzje, natomiast powoli zauważalne są też różnorodne trendy, tendencje i schematy. I powiem szczerze, że mam problem z tym co widzę odnośnie tendencji defensywnych Steelers. Garść luźnych spostrzeżeń poniżej:

– brak presji ze strony Front 7.

To był grzech główny obrony już w zeszłym roku. Także w trakcie tegorocznego preseasonu można narzekać na secondary i wieszać psy na graczach drugiej linii, ale jeśli rozgrywający przeciwnika ma niczym niezmącony spokój w futbolowej kieszeni, prędzej, czy później znajdzie możliwość podania. Dobra wiadomość jest taka, że w meczu z Packers obrona Steelers zanotowała 6 sacków. Nieco gorsza jest taka, że dotychczas w trakcie preseasonu najbardziej produktywnym graczem defensywnym jeśli chodzi o wywieranie presji na QB był 36-letni James Harrison.

– bolączki secondary

Steelers próbują zneutralizować zeszłoroczne bolączki i wysoką ilość, tzw. big plays przeciwników wykorzystując częściej defensywny koncept Cover-2. W wykonaniu Steelers dotychczas polega on w skrócie na tym, że obu Safeties gra wysoko odpowiadając za krycie połówek boiska, natomiast CBs i LBs kryją głównie strefami. Problemy z odpowiednim wykonaniem powierzonych zadań przynoszą natomiast na razie skutek odwrotny od zamierzonego. Przykład? TD Charlesa Claya z meczu Steelers – Bills

W tej zagrywce zawiedli indywidualni zawodnicy odpowiedzialni za krycie środka boiska (ILB ustawił się zbyt „płytko”, Safety nie zdażył z pomocą), ale problemem może być też sam koncept pozwalający na zbyt łatwe znajdowanie przez QBs przeciwników słabych punktów w obronie strefowej. Koncept obrony strefami prawdopodobnie zostanie jednak w użyciu z tej prostej przyczyny, że Steelers nie mają CBs mających predyspozycje do gry man-to-man.

– Steelers będą wciąż próbować grać bazowym ustawieniem 3-4, natomiast widać większą różnorodność formacji. Przeciwko Jaguars pierwszy skład defensywny wyszedł w ustawieniu 4-3, przeciwko Packers cały pierwszy drive grali z 5 DBs itp. Samo w sobie nie jest to oczywiście żadnym problemem, bo różnorodność ustawień powinna służyć większej elastyczności w neutralizowaniu działań ofensywnych drużyny przeciwnej. Problemem jest natomiast to, czy dostępni gracze są w stanie zagrać to, co wymyślili trenerzy i czy będą wystarczająco zgrani żeby uniknąć błędów przy bardziej wysublimowanych zagrywkach. Zgranie natomiast jest i prawdopodobnie pozostanie problemem, przynajmniej w pierwszej części sezonu. Skąd ten wniosek?

Głównie stąd, że po gruntownej przebudowie większość defensywy Steelers to futbolowa młodzież potrzebująca czasu żeby okrzepnąć i zacząć rozumieć się nawzajem. W szczególności dotyczy to Safeties będących docelowo częścią pierwszej drużyny.

Ilość snapów jakie zagrała razem pierwsza defensywa przez pierwsze cztery mecze preseasonu? Zero. Ilość błędów jakie popełniła defensywa w kryciu? Ilość chybionych tackles? Cała masa. Statystyki QBs którzy zagrali przeciwko pierwszej / drugiej defensywie Steelers? Bortles: 11/15, 118 yds; Rodgers: 4/5, 57 yds, EJ Manuel: 7/8, 170 yds, 2 TDs. Cała czwórka QBs Bills w trakcie całego meczu popełniła 3 (trzy!!) niecelne podania na 33!! Wiem, że to preseason, ale bardzo często były to podania nie wymagające wybitnej celności podań bo gracze łapiący piłkę byli pozostawieni w strefie wielkości małego parkingu pod hipermarketem. A chociażby takie jak tu à http://www.nfl.com/videos/green-bay-packers/0ap3000000514881/Rodgers-completes-big-pass-to-Cobb

Ponownie – wiem, że to preseason a zagrania defensywne pokazywane na boisku są mimo wszystko dość mało skomplikowane, ale jest coraz bardziej prawdopodobne, że już 10 września naprzeciwko defensywy Steelers stanie Tom Brady który schematy defensywne Steelers zjada na śniadanie. Jeśli nie nastąpi szybka poprawa, to będzie długi rok. Zakładam, że w drugiej części sezonu gra defensywna zacznie się powoli „kleić”, obawiam się tylko, że w drugiej części sezonu będzie już za późno aby myśleć o playoffach.

  • Kontuzje, zawieszenia – problemy ofensywy
  1. a) Maurkice Pouncey

Pouncey to moim zdaniem największa strata wśród wszystkich dotychczasowych problemów ofensywnych ekipy z Pittsburgha – Steelers stracili na większość sezonu główny trzon swojej linii ofensywnej. Linii, która po wielu latach gry słabej lub przeciętnej osiągnęła w końcu w zeszłym roku pułap na miarę swojego potencjału: Ben Roethlisberger był sackowany rekordowo niską ilość razy, gra biegowa działała efektywnie a relatywnie niewielka ilość kontuzji w 2014 spowodowała, że cała formacja oceniana była wysoko.

Pouncey dwukrotnie wybierany był do First Team All-Pro, dwukrotnie – do Second Team All Pro, 4 razy wybierany był do Pro-Bowl. Pouncey nie jest, moim zdaniem, najlepszym centrem w Lidze – o ten tytuł mogliby spokojnie ubiegać się m.in. Alex Mack albo Nick Mangold – ale jest bez dwóch zdań bardzo dobrym centrem. Wyróżniającą go cechą jest na pewno poziom, nazwijmy to tłumacząc nieporadnie z angielskiego, „atletyzmu”, a mówiąc bardziej obrazowo umiejętności poruszania się po boisku (o tym poniżej) oraz jego boiskowa inteligencja. Dlaczego Pouncey to główna strata?

– ponieważ jego kontuzja ma największy wymiar czasowy – szacunki mówią o tym, że straci nawet 10 tygodni a nie jest wiadome czy w ogóle wróci do gry na wysokim poziomie w tym sezonie.

– Pouncey był i jest boiskowym spoiwem gry linii obronnej – współodpowiada za identyfikację zagrywek defensywy, korekty ustawienia i komunikację z QB. Kto pamięta jak wyglądała gra linii ofensywnej Browns w zeszłym roku przed kontuzją Macka i po tejże kontuzji ten na pewno zrozumie jak ważna jest to rola.

– aspekt mocno niedoceniany, czyli wpływ kontuzji Maurkice’a na tzw. ‘playcalling’. Tutaj prosty przykład– sekwencja zdarzeń z zagrania podczas którego Pouncey odniósł kontuzję (Center Steelers #53 oznaczony strzałką).

123

Zagrywka biegowa podczas której Pouncey bezpośrednio po snapie biegnie na prawo od osi zagrywki (strong side czyli strona po której ustawiony jest TE) aż za skraj pierwotnego ustawienia linii ofensywnej z zadaniem blokowania LB przeciwnika. Takie zagranie ma stworzyć nierównowagę po stronie do której kierowana jest zagrywka biegowa i umożliwić potencjalnie zdobycie większej ilości jardów przez Le’Veona Bella. Podczas zagrywki udało się zdobyć tylko 5 jardów, natomiast Pouncey dzięki swej szybkości i relatywnej zwinności (przynajmniej jak na centra) był w stanie szybko ustawić się do bloku dobre 6-7 jardów od linii snapu (zagrywka rozpoczęła się na 31 jardzie, skończyła na 36 jardzie).

Problem z kontuzją Pouncey’a jest taki, że niewielu jest w Lidze centrów posiadających jego umiejętności pozwalające na efektywne prowadzenie części podobnych zagrywek – w szczególności w grze biegowej. Przez to, że jego zastępcy posiadają siłą rzeczy bardziej ograniczone możliwości i umiejętności, duża część zagrywek skazana jest z góry na gorsze wykonanie, a w skrajnym przypadku część zagrań może zostać w ogóle zawieszona na czas kontuzji dotychczasowego centra. Zubożenie repertuaru zagrań ofensywnych to prosta droga do większej przewidywalności ofensywnej oraz – co za tym idzie – do ograniczenia ilości zdobywanych punktów i jardów.

… na deser dodam tylko, że Cody Wallace występujący w roli centra od meczu przedsezonowego z Buffalo zaliczył „współudział” w sacku już w drugim swoim zagraniu. Obawiam się, że przełożenie kontuzji także na jakość tzw. pass protection i gry podaniami będzie znaczące.

 

  1. b) Le’Veon Bell i Martavis Bryant – zawieszenia.

Steelers w ofensywie bardzo często grali w formacji „11” czyli z 3 WRs (Brown, Wheaton, Bryant), 1 RB (Bell) i 1 TE (Miller). Każdy z nich z osobna wymaga pilnego i ścisłego krycia. Defensywa podwaja Browna? Proszę bardzo, rzucamy długą piłkę do Bryanta. Ściśle kryjemy obu? Też dobrze – slant do Wheatona albo i podanie do Millera. A zostaje jeszcze w odwodzie Bell, a potem groźba play-action pass.

Kumulacja kontuzji i zawieszeń wśród najlepszych graczy ofensywnych będzie jednak bolesna, bo Bell to prawdopodobnie jeden z najlepszych i najbardziej wszechstronnych RBs w Lidze. Z powodu kontuzji Bell nie wystąpił w ubiegłorocznym meczu Wild Card z Ravens i jego brak był dotkliwie odczuwalny nie tylko dlatego, że RB Steelers wybiegał w sezonie ’14 ponad 1300 jardów, ale także ponieważ jego niedoceniane walory to łapanie piłek (ponad 850 jardów w sezonie ’14) oraz jego pass-blocking.

Co do Bryanta – kombinacja wzrostu, szybkości i umiejętności uwalniania się od krycia DBs przeciwnika powoduje, że obrona rywala musi liczyć się z zagrożeniem dłuższego zagrania. Klasyczny przykład- zeszły rok i pierwszy mecz z Bengals. Zagrywka bardzo prosta – play action i długie podanie do Bryanta który biegnie banalne go route (w dużym skrócie – biegnę prosto i czekam na podanie). Pierwszy screen – to początek zagrania. Obrońca (# 29) zostawia Bryantowi sporo miejsca minimalizując ryzyko długiego zagrania.

4

Drugi screen – 5 sekund później i niecałe 50 jardów dalej – Bryant wygląda na pozostawionego bez opieki. To nie jest natomiast wina DB Bengals – jak widać na pierwszym slajdzie, był ustawiony kilka jardów od Bryanta, bliżej linii bocznej niż skrzydłowy Steelers co teoretycznie powinno pozwolić na odpowiednią reakcję, przekierować skrzydłowego Steelers do środka pola gdzie czeka wsparcie ze strony Safety. To przykład nieprawdopodobnej łatwości z jaką Bryant jest w stanie wyjść na pozycję, uwolnić się od krycia i łapać długie podanie.

5

Zagrożenie takiego zagrania powoduje, że przynajmniej jeden z defensorów (zazwyczaj Safety) gra najczęściej dalej od piłki, co z kolei oznacza mniejsze zagęszczenie defensywy w grze biegowej / możliwość bezpieczniejszego grania krótszych podań. Innymi słowy – Bryant gwarantuje, że defensywa jest bardziej „rozrzedzona” a ofensywa Steelers jest bardziej wielowymiarowa i dużo trudniejsza do powstrzymania. Nie bez przyczyny począwszy od 7 kolejki (czyli gdy gdy Bryant na stale zadomowił się w składzie Pittsburga) Steelers zdobywali w 2014 roku o około 10 więcej punktów na mecz.

Co oznaczają te wszystkie zawieszenia? Analogicznie jak w przypadku kontuzji #53 – wytrącenie Big Benowi z ręki takiej broni jak Bryant czy Bell ogranicza dostępny arsenał zagrań ofensywnych, czyli ułatwia życie defensywie przeciwnika. Dodajmy jeszcze do zawieszeń kontuzję Pouncey’a oraz znaki zapytania w defensywie i ciężko będzie obronić mistrzostwo w bardzo wymagającej dywizji mając wyjątkowo ciężki terminarz rozgrywek, nawet jeśli uda im się zdobywać w wybranych meczach całą masę punktów.

Tak, więc pomimo wrodzonego optymizmu nie widzę playoffów w Pittsburgu w styczniu 2016.

MICHAŁ POTRYKUS

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

6 Responses to W oczekiwaniu na sezon

  1. QQ pisze:

    Świetna analiza dokładnie oddaje aktualny stan drużyny.

  2. kks pisze:

    Czy to rooted napisał ten artykuł? 😉

  3. ikon pisze:

    Więcej wiary 😉 Steelers niewątpliwie odczują braki Pounceya, Bella i Bryanta ale to nadal drużyna z solidną o-line, prowadzona przez jednego z najlepszych QB w lidze. Stalowi i tak dysponują arsenałem jakiego mogłaby pozazdrościć niejedna drużyna – Williams, Brown, Wheaton, Miller i dobrze rokujący Coates. Warto też pamiętać że cała wspomniana na początku trójka wraca jeszcze w tym sezonie a Bell już w trzecim tygodniu.
    Defensywa faktycznie trochę gorsza ale zwróciłbym szczególnie uwagę na ich korpus LB gdzie są Timmons, Shazier, Dupree, Harrison oraz Jones – póki co zdrowy, może w końcu zacznie grać na miarę oczekiwań. Dodatkowo prawdziwy breakout season, w 2014 miał Cam Heyward i można oczekiwać że 2015 będzie jeszcze lepszy w jego wykonaniu.

  4. GBP pisze:

    Brawo dla autora. Jestem pod wrażeniem wiedzy i kompetencji. Gratuluje i czekam na więcej. Pozdrowienia

  5. DALLAS COWBOYS pisze:

    Artykuł zarąbisty proszę o więcej takich dotyczących innych drużyn brawo brawo i jeszcze raz brawo dla autora .

Dodaj komentarz