Trzy spojrzenia na Julio Jonesa…

nfl logo

…czyli próba opisania tego, jak dobrym graczem jest skrzydłowy Falcons, jak wygląda jego kontrakt z perspektywy porównywalnych graczy i jak na dzień dzisiejszy oceniłbym decyzję Atlanty sprzed 4 lat, aby dokonać wymiany podczas draftu w 2011 roku.

Spojrzenie pierwsze – Julio Jones jako skrzydłowy Atlanta Falcons

Słowem wstępu – Julio Jones został wybrany przez Falcons z numerem 6 podczas draftu w 2011 roku. Już na tamten moment Julio postrzegany był jako gracz wyjątkowy, mający zadatki na gwiazdę pierwszej wielkości, mogący zmienić kształt ofensywy drużyny w której docelowo się znajdzie.

Jones to zawodnik pokaźnych rozmiarów: 6’4 wzrostu, ponadprzeciętna rozpiętość ramion, wszelkie wyniki mierzone podczas przeddraftowego Combine powyżej przeciętnej. Scouting report Jonesa nie pozostawiał złudzeń – NFL.com pisało między innymi, że „Jones has the prototypical build to become a No. 1 receiver. A vertical threat due to his height, strength, leaping ability, and speed. Generates big plays after the catch on screens and crossing patterns because of his physicality as a runner.(…)”Przełożenie tych wszystkich cyfr i raportów skautów na dalsze losy było następujące – poniżej statystyki Jonesa z dotychczasowych sezonów:

2011 – 13 spotkań – 54 złapane podania / 959 jardów / 8 przyłożeń

2012 – 16 spotkań – 79 / 1198 / 10

2013 – 5 spotkań – 41 / 580 / 2

2014 – 15 spotkań – 104 / 1593 / 6

W sezonie 2014 Jones ulokował się na 3 miejscu pod względem zdobytych jardów pomimo tego, że ominął jedno spotkanie (nie wystąpił w spotkaniu ze Steelers w którym mógłby – biorąc pod uwagę kondycję secondary drużyny z Pittsburgha – komfortowo zdobyć 150 jardów i znaleźć się na pierwszym miejscu). Przez większość sezonu był także głównym odbierającym podania Matta Ryana – Roddy White zmagał się z kontuzjami przez większość roku, Davin Hester to mimo wszystko głównie returner, a Harry Douglas grał nierówno. Bezapelacyjnie prowadził w statystykach Falcons pod kątem ilości zdobytych jardów, targetów, złapanych piłek, jardów na mecz i większości innych pozycji wymyślonych przez statystyków. Co ciekawe, zanotował natomiast o jedno przyłożenie mniej niż Roddy White.

Ponieważ same statystyki nie oddają często pełnego obrazu – poniżej kilka wybranych zagrań pokazujących Jonesa w pełnej krasie.

  • Przykład pierwszy – mecz z zeszłego sezonu z Cardinals wygrany ostateczne przez Falcons 29-18.

Początek meczu, pierwsza kwarta, Falcons mają piłke na 30 jardzie Arizony, 2nd & 23.

1

Julio Jones u góry ustawiony naprzeciwko CB Cardinals. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy w przypadku Jonesa, to łatwość uwalniania się spod ścisłego krycia obrońcy. Pomimo tego (tzw. press coverage), Jones jest w stanie wyminąć obrońcę do zewnątrz (dwa krótkie kroki i wyminięcie do zewnątrz prawym krokiem) i pobiec ścieżkę w stronę strefy końcowej. Znamienne jest to, że Jones wykorzystuje w tym wypadku swoją technikę a nie wzrost, masę czy siłę.

2

Kolejny obrazek, to moment, w którym Matt Ryan rzuca piłkę. Podanie musi być idealne, aby mogło zostać złapane – w obszarze od 20 jarda boiska do strefy końcowej jest czterech obrońców Cardinals – dwóch grających głęboką strefą, Safeties i 2 Cornerbacks, kryjących indywidualnie. Zbyt długie podanie lub zbyt krótkie podanie, to wysokie prawdopodobieństwo przechwytu. Natomiast nawet idealne podanie nie gwarantuje sukcesu jeśli odbierający nie jest w stanie: a) znaleźć, tzw. miękkiego punktu w strefach obronnych, b) ustawić się odpowiednio do podania biegnąc właściwą ścieżkę na odpowiednią głębokość boiska („ustawić się” w sumie nie jest nawet poprawnym sformułowaniem, ponieważ wszystko odbywa się na pełnej prędkości), c) złapać podanie. Jones spełnia wszystkie te warunki, a przy jego zasięgu ramion łapanie piłek rzuconych na wysokości nieosiągalnej dla przeciwnika, jest realne.

3

I kolejny obrazek (nieco rozmazany ponieważ kamery w NFL nie nadążają najwidoczniej za tempem gry) – ostatni już w sekwencji podczas tego zagrania. Jones wyskakuje łapiąc piłkę idealnie podaną przez Ryana. Zwróćcie uwagę jak mała jest strefa, do której piłkę można było rzucić i wysokość na jakiej piłka jest łapana.

Na marginesie – rozgrywający najczęściej starają się podać piłkę, aby odbierający nie musiał do niej wyskakiwać ponieważ konieczność wyskoku ogranicza możliwość natychmiastowego manewru i uniknięcia obrońcy oraz daje mu dodatkową cenną sekundę na reakcję, wybicie piłki lub na tackle. Powyższe zagranie było możliwe ponieważ, cóż… Julio to Julio, a Matt Ryan ma zdecydowanie ponadprzeciętne zaufanie do swojego skrzydłowego.

 

  • I zagranie drugie z tego samego meczu

4

Wciąż pierwsza kwarta, 2nd&10 z 33 jarda Cardinals. Jones znów u góry ekranu biegnący do zewnątrz (znów umiejętność uwolnienia się od indywidualnego krycia) do strefy końcowej.

I slajd numer 2 i 3 z innego ujęcia w sekwencji zdarzeń – kilka spostrzeżeń poniżej:

56

– umiejętność śledzenia i zlokalizowania piłki w powietrzu – to nie jest łatwa umiejętność przy długich zagraniach, szczególnie zagranych zbyt blisko (underthrow). Wielu początkujących skrzydłowych ma w tym obszarze problem.

– umiejętność dopasowania ustawienia ciała do lotu piłki i miejsca w które jest rzucona. Jak wspomniałem powyżej, podanie od Ryana to nieznaczny „underthrow” wymagający od Jonesa zwolnienia biegu pozostając wciąż pod presją bliskiego krycia obrońcy. No problem…

– rzecz drobna, aczkolwiek istotna – Jones wyciąga ręce w kierunku piłki praktycznie w ostatnim możliwym momencie. Wcześniejsze zasygnalizowanie chwytu pomogłoby obrońcy w zlokalizowaniu piłki i wcześniejszej próbie przerwania zagrania. Dobry skrzydłowy wie, jak utrudnić życie obrońcy w każdym możliwym detalu J

I na deser – piłka jest złapana w okolicach 5 jarda, tyłem do linii końcowej, obracając się w kierunku linii bocznej, mając obrońcę na plecach. Żadna z tych rzeczy nie przeszkodziła Jonesowi w dosłownym „przepchnięciu” przeciwnika i zdobyciu przyłożenia. Nieprawdopodobne połączenie techniki, koordynacji i predyspozycji fizycznych oraz ‘chemii’ ze swoim rozgrywającym.

Niuansów w grze gracza Atlanty na które można dodatkowo zwrócić uwagę jest dużo – mógłbym jeszcze wymienić umiejętność unikania „tackles” przeciwnika, czy związana z tym umiejętność zdobywania jardów po złapaniu piłki. Czy są natomiast obszary nad którymi Jones musi pracować? Oczywiście! I to całkiem sporo. Jak na gracza takich rozmiarów, blokujący w grze biegowej z niego mizerny, niektóre ze ścieżek (routes), które Julio prezentował na boisku było dość nonszalanckie i odniosłem też wrażenie, że przy podaniach rzuconych blisko linii bocznej miewał problemy z kontrolowaniem gdzie jest linia boczna. Obszar pozostający poza kontrolą gracza, aczkolwiek niesamowicie ważny – umiejętność pozostawania poza listą kontuzjowanych…

O kontuzjach w dalszej części artykułu, ale mimo wszystko – jestem wielkim fanem Julio Jonesa.

Spojrzenie drugie –nowy kontrakt

Ostatnie tygodnie obfitowały w nowe kontrakty dla skrzydłowych. Niemalże bliźniacze kontrakty podpisali najpierw Dez Bryant z Dallas i gracz Broncos – Demaryius Thomas. Obaj sygnowali 5-letnie kontrakty warte 70 milionów dolarów. Gracz Colts – T.Y. Hilton – zainkasował niewiele mniej podpisując 5-letni kontrakt wart 65 milionów. Jones zalicza się do ścisłej czołówki, czyli do tej samej ligi graczy, co Bryant, czy Thomas, więc Falcons doszli do wniosku, że zawodnika tego kalibru należy sowicie wynagrodzić i tuż przed sezonem uzgodnili 5-letni kontrakt wart łącznie 71.5 milionów, co ustępuje wartościowo jedynie kontraktowi Calvina Johnsona, który swego czasu dostał kontrakt-monstrum (ponad 113 m $na 7 lat).

Jakie jest moje zdanie na temat samego kontraktu?

Zacznijmy od tego, że ze względu na fakt, że kontrakty są strukturyzowane na przeróżne sposoby, aby osiągnąć określony cel – nazwijmy to marketingowy (przykładowo, dana drużyna podpisuje kontrakt z niegwarantowanymi, wysokimi wartościami w ostatnich latach, aby być w stanie powiedzieć: „Patrząc na średnią roczną wynikającą z kontraktu, nasz gracz dostaje największą pensję na rynku”) – łączne kwoty kontraktów często są dość złudne. W przypadku non-QBs najczęściej staram się patrzeć na wartości faktycznie wypłacanej gotówki, czyli twardej waluty, którą gracz dostaje do ręki (po potrąceniu prowizji agenta, podatków i innych podobnych przyjemności) oraz kwoty kontraktu na najbliższe 3 lata, ponieważ jest to rzeczywisty wyznacznik wartości na jaką wyceniany jest gracz. Dlaczego 3 lata? Ponieważ większość zespołów uważa ten okres za realistyczny horyzont czasowy w jakim poziom gry gracza jest możliwy do przewidzenia. Poza tym, zawodnicy podpisujący swoje nowe kontrakty najczęściej są na ostatnim etapie swych rookie contracts, czyli mają 3-5 lat stażu w Lidze – 3 kolejne lata gry i mówimy o zawodnikach niebezpiecznie zbliżających się do trzydziestki która jest postrzegana jako początek schyłku formy (nie dotyczy QBs!!)

Z powyższego punktu widzenia kontrakty Jonesa, Bryanta i Thomasa różnią się detalami na korzyść Jonesa – sumę łączną najwyższą ma właśnie Julio (71.5 m USD), w pełni gwarantowana kwota jest bardzo zbliżona u wszystkich trzech skrzydłowych, ale znów wygrywa Julio, najwyższy signing bonus dostał Dez Bryant, a Jones oprócz signing bonusa otrzymał także tzw. roster bonus w pierwszym roku na drobne 7.5 m dolarów. Z całej trójki Jones ma też najwyższą oczekiwaną wartość kontraktu przez pierwsze 3 lata – 47 m $ (z czego 35.5 milionów jest w pełni gwarantowane, u Deza ta kwota to 45 m dolarów, a u Thomasa – 43.5 milionów. Wartości, mimo wszystko są mocno zbliżone, poza tym Julio Jones był w uprzywilejowanej pozycji względem swoich konkurentów, ponieważ kontakt podpisywał jako ostatni. Reguła kontraktowa w NFL jest taka, że każdy kolejny podpisujący kontrakt stosuje umowę swojego poprzednika jako swoisty benchmark starając się przewyższyć go kwotą gwarantowaną, roczną średnią zarobków, itp. – ot, taka futbolowa inflacja. Z tej perspektywy kontrakt Julio Jonesa jest, jak najbardziej, mieszczący się w ramach futbolowego rynku – ciut powyżej konkurencji, poniżej Megatrona będącego wciąż na topie płacowego who is who w NFL.

Podsumowując – kontrakt Jonesa nie budzi z mojej perspektywy praktycznie żadnych emocji, wpisuje się idealnie w widełki płacowe typowe dla czołowych skrzydłowych nienazywających się Calvin Johnson i przez krótką chwilę będzie wyznacznikiem dla kolejnych skrzydłowych z górnej półki negocjujących swoje kontrakty (vide AJ Green, za jakiś czas Antonio Brown, jeszcze później OBJ, itp., itd.)

Edit– no i stało się. Wiadomość z ostatniej chwili jest taka, że AJ Green otrzymał 4-letni kontrakt wart 60 milionów dolarów.

Spojrzenie trzecie –trade z Browns

Falcons zdecydowali się dokonać zamiany wyborów w drafcie, ponieważ w ówczesnym mniemaniu byli „o jednego zawodnika od Super Bowl” i takim graczem miał być właśnie Julio Jones. Przypomnijmy – po sezonie 2010 w składzie Falcons znajdowali się gracze tacy jak: Matt Ryan (już na tamten moment postrzegany jako bardzo dobry rozgrywający), Roddy White będący u szczytu formy, Michael Turner mający przed sobą wciąż sezon dobrej gry i Tony Gonzalez grający niezmiennie na poziomie gwarantującym znalezienie się w Hall of Fame. Defensywa nie miała nazwisk tak głośnych, ale uważana była za formację co najmniej solidną. Był to zespół mający papiery na coroczną walkę o playoffy.

Falcons wchodzili w draft 2011 świeżo po porażce z późniejszymi mistrzami Green Bay Packers, w drugiej rundzie playoffów. Porażce bardzo bolesnej, ponieważ odniesionej na własnym boisku na którym występowali w roli faworyta. Dodatkowo, zespół, którego siła miała tkwić w ofensywie, został rozbity przez Packers 21-48, a atak nie był w stanie dotrzymać kroku rozpędzonej ekipie z Green Bay.

Pomimo kilku znaków zapytania w tamtejszym składzie, Falcons zdecydowali się dokonać wymiany z Browns, aby wybrać Jonesa mającego stanowić „brakujące ogniwo’ – uzupełnienie arsenału ofensywnego i gracza mającego przez długie lata stanowić cel podań Matta Ryana. W zamian za Jonesa (6 pick w I rundzie) do Cleveland powędrowała cała bateria picków (pick nr 27, 59 i 124 w 2011 roku plus pierwsza i czwarta runda w 2012 roku). Browns wykorzystali te picki wybierając kolejno Phila Taylora, Grega Little, Owena Marecica, a w 2012 roku jeden z picków został wykorzystany do wspięcia się o oczko w draftowej drabince i wybrania jednej z największych pomyłek draft 2012 (a.k.a. RB Trent Richardson) plus Browns w końcówce pierwszej rundy zgarnęli „najstarszego rookie świata”, czyli rozgrywającego Brandona Weedena. Jako ciekawostkę można jedynie wspomnieć, że żaden z tych graczy nie jest już w składzie zespołu z Cleveland, a ostatni z nich (Phil Taylor) został przez Browns zwolniony podczas zakończonego chwilę temu preseasonu.

Można śmiało powiedzieć, że z perspektywy czasu Jones stał się tym, kim Falcons oczekiwali, że się stanie: ofensywną maszyną do zdobywania jardów i przyłożeń, graczem wpędzającym w kompleksy defensorów przeciwnika, graczem wokół którego konstruowany jest plan ofensywny i wokół którego koordynatorzy defensywni budują swój plan obrony. Stał się tym wszystkim…. gdy tylko był zdrowy. Jones zagrał do tej pory tylko jeden pełny sezon (2012) i nawet podczas tego sezonu borykał się z szeregiem drobnych kontuzji. W pozostałych sezonach Falcons nie mieli z niego pożytku w co najmniej jednym spotkaniu (2014), a w 2013 roku zagrał tylko w 5 meczach.

Pierwszy problem z graczami takimi, jak Julio Jones – graczami za których ich drużyny musiały oddać znaczący posag w postaci wielu wyborów draftowych (vide RGIII) – polega na tym, że niezależnie od potencjału gracza i skali jego talentu, tenże potencjał i talent mogą stanowić jakąkolwiek różnicę wyłącznie, gdy dany zawodnik jest na boisku. Julio – pomimo niesamowitych statystyk w meczach w których występował – w pełni zdrowy bywa okazjonalnie. Gracze do których bywa często porównywany – Dez Bryant, czy Demaryius Thomas – z kontuzjami musieli mierzyć się relatywnie rzadziej.

Podczas nieobecności Jonesa na boisku, a w latach 2013-2014 nawet podczas jego występów, jeszcze większym problemem Falcons stały się wybory w drafcie, które Falcons musieli poświęcić, aby Jonesa w swojej drużynie zobaczyć. Szczególnie mocno widoczne było to po stronie defensywnej, gdzie brak talentu na kluczowych pozycjach (front seven) zepchnął Falcons z roli pretendenta do tytułu na dno tabeli NFC.

Dlaczego? Ponieważ poszczególnych meczów nie wygrywają pojedynczy gracze (chociaż wybitni zawodnicy – szczególnie rozgrywający – w tym zdecydowanie pomagają), a futbol to sport zespołowy. Falcons, poprzez oddanie znaczącej liczby picków w drafcie pozbawili się możliwości zbudowania, tzw. głębi zespołu – w momencie pojawiania się nieuniknionych kontuzji nie byli w stanie wysyłać na boisko graczy potrafiących zastąpić zawodników pierwszego składu. Co gorsza, w przypadku defensywy, czy linii ofensywnej, szybko okazało się, że nawet zawodników pierwszego składu w Falcons dość szybko ubyło, a futbolowy narybek pochodzący zazwyczaj właśnie z draftów nie wystarczał na pokrycie ubytków.

Jak wspomniałem powyżej, Browns skorzystali z picków Atlanty wybierając graczy na tamten moment ocenianych dość wysoko, którzy jednak z perspektywy czasu okazali się niewypałami. Gdyby Atlanta zachowała swoje pierwotne picki, prawdopodobnie żaden z tych graczy nie zawitałby w Atlancie, natomiast dostępni gracze których Falcons mogliby teoretycznie wybrać to na przykład: Cameron Jordan, Cameron Heyward, Randall Cobb, Justin Houston, Julius Thomas czy Buster Skrine w 2011 czy Dont’a Hightower albo Kevin Zeitler w 2012 roku. Oczywiście łatwo dziś wyrokować mając z pespektywy czasu wiedzę na temat osiągnięć poszczególnych zawodników, natomiast zakładając przynajmniej 50% szansę trafienia zaryzykowałbym twierdzenie, że całościowa siła drużyny nie uległaby pogorszeniu gdyby zamiast Julio Jonesa, stroje Falcons nosili łącznie np. wspomniani Randall Cobb do spółki z którymś z panów Cameronów i dowolnym graczem linii ofensywnej wybranym w pierwszych rundach 2012 draftu.

Pomimo mojej wielkiej sympatii i uznania dla talentu Julio Jonesa, ciężko mi stać fanem wymiany której dokonali w 2011 roku Atlanta Falcons. Negatywne echa tej wymiany Falcons odczuwali, aż do poprzedniego sezonu.

Michał Potrykus

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 Responses to Trzy spojrzenia na Julio Jonesa…

  1. Ufek pisze:

    Rooted , świetny artykuł , niestety Atlanta jest mało popularnym klubem w Polsce i opracowań na jej temat jest bardzo mało , by nie powiedzieć że wcale ich nie ma. Zazdroszczę Ci przede wszystkim czasu który musisz poświęcać by tak dogłębnie analizować ulubioną dyscyplinę.
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. bambosz pisze:

    zdrowy Julio to najlepszy WR ligi…

Dodaj komentarz