TRZY PYTANIA O… WINSTONA, LIONS I PRZYSZŁOROCZNYCH SPOTKANIACH W LONDYNIE

Trzy pytania o...

Dzisiaj pytamy naszych redaktorów o ocenę Jameisa Winstona, zmianę jakości w Detroit Lions oraz przyszłoroczny zestaw spotkań International Series w Londynie. Zapraszamy!

a

Jak po 11 tygodniach możecie ocenić pierwszy wybór tegorocznego draftu Jameisa Winstona? Tampa Bay podjęła słuszną decyzję decydując się na wychowanka Florida State?

Kamil Słonka: Czy był to dobry pierwszy pick, to jeszcze się okaże, na tak ostrą ocenę jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Patrząc na to jak wyglądają w tym sezonie Bucs i jak wygląda sam Winston w ich ofensywie, uważam, że żaden włodarz ani kibic drużyny z Tampa Bay nie pomp nawet o tym, aby kwestionować ten pierwszy pierwszy wybór w drafcie. Sam ostatnimi czasy jestem zdumiony grą tego młodego QB i życzę mu jak najlepiej. Bucs są w playoff hunt a ich bilans wynosi równe .500. Niestety kalendarz tej drużyny nie napawa optymizmem, ale wszystko jak zwykle zweryfikuje boisko. Podsumowując dotychczasowe poczynania Jameisa – świetny wybór.

Dariusz Ankiewicz: Szczerze mówiąc wydaje mi się, że to za wcześnie na tego typu rozmyślania. Więcej na ten temat na pewno będzie można powiedzieć po zakończenu tego sezonu, a najwięcej po ok. 3 sezonach, które to ponoć są najgorszymi w karierze młodych zawodników. W tym sezonie Winston ma przebłyski i przeplata dobre mecze tymi gorszymi. Osobiście życzę mu jak najlepiej bo nawet go lubię, ale póki co ciężko mi stwierdzić czy był to dobry czy też zły wybór.

Kuba Tłuczek: Mimo tego, że od początku sezonu regularnego minęło już 11 tygodni, nadal uważam że jest nieco za wcześnie by w ogóle móc cokolwiek o Winstonie powiedzieć. Na początku każdy zachwycał się RGIII, wielu stawiało go ponad Lucka. Teraz, zarówno jeden jak i drugi są w dołku (chociaż ten w Waszyngtonie jest znacznie głębszy), co dobitnie pokazuje, że takie rozważania to jedynie wróżenie z fusów. Pomimo to, Winston bardziej pasuje do schematu Bucs niż Mariota i tutaj ukłony w stronę sztabu z Tampy. Winston (jak do tej pory) był dobrym wyborem.

Detroit Lions po raz kolejny zagrali spotkanie, którym zaskoczyli wielu ekspertów – dla przypomnienia wczorajszej nocy pokonali wyraźnie Philadelphia Eagles. Co Waszym zdaniem może stać za tak wyraźną zmianą jakości w drużynie?

Kamil Słonka: Ich trener ciągle powtarza, że nie zmieniło się nic poza tym, że po prostu zaczęli lepiej grać w futbol. Szczerze? Jakoś nie wierzę. Pytaliśmy się kiedyś o zwolnienia w sztabie Lions i pisałem wtedy, że zawodnicy po prostu nie dają z siebie wszystkiego. Patrząc po ostatnich spotkaniach chyba miałem rację, ponieważ teraz większość statystyk jest rosnąca, chociażby wczoraj gdzie średnio zdobywali 70 jardów dołem, a w meczu z Eagles zdobyli ich 108. To wszystko układa się w logiczną całość. Stało się to, w co nie wierzyłem. Zwolnienia przyniosły poprawę chemii w szatni i uśmiechu na ustach zawodników. Dla kibiców Lions skrót NFL w tym momencie na pewno oznacza – Now Fun League.

Dariusz Ankiewicz: „Dotarcie się”? Zmiany kadrowo-trenerskie? Słabszy rywal? Chyba wszystko po części nałożyło się na siebie i dało taki, a nie inny efekt. Wygląda na to, że zmiany trenerskie, które nastąpiły w Lions tylko pomogły też drużynie, do tego widać większe zaangażowanie w grze samych zawodników. Dużym plusem w całym tym „sukcesie” ma również kalendarz. Lions trafili na słabszy okres gry Packers, Raiders i tragiczny Eagles i w połączeniu tych wszystkich czynników widzę tak wyraźną zmianę w jakości gry tej drużyny.

Kuba Tłuczek: Przede wszystkim słaby przeciwnik we wczorajszym spotkaniu – naprawdę oczy bolą, kiedy człowiek patrzy na tegorocznych Eagles. Spodziewałem się (jak wielu) walki o Playoffy z ich strony, a obecnie to stołek Chipa Kelly’ego jest tym najgorętszym w NFL. Wracając do Motor City, Lions grają futbol taki sam od początku roku. Chodzi o to, że ostatnio trafiają na drużyny znajdujące się w dołku.

Co sądzicie o przyszłorocznych spotkaniach International Series w Londynie i które zestawienie wydaje Wam się najbardziej interesujące?

Kamil Słonka: Właściwie to mam wrażenie, że mecze są słabe. Najlepiej zapowiada się mecz lidera NFC East z St. Louis Rams. Colts lekko przejadą się po Jags – chociaż ta drużyna ostatnio gra niesamowicie inny futbol niż nas przyzwyczaili i to chyba jest zmiana na dobre. Nie chyba, tylko na pewno. Efekt Mariota. Mecz Redskins – Bengals też nie spowoduje większej chęci na wykupienie biletu, przynajmniej z mojej strony. Czekałem na Raiders, ale w tym roku się nie udało, no cóż. Troszkę szkoda, ponieważ NFL chcąc na prawdę ruszyć kibiców do Londynu powinni raz na rok puścić tam Patriots, Packers czy nawet wspomnianych Raiders, którzy mają na prawdę duży fanbase poza Stanami Zjednoczonymi. Zrozumiałe są konsekwencje stracenia meczu domowego, ale przecież kluczowe drużyny też mają te mordercze mecze z zespołami poniżej 0.400, na drugim końcu kraju.

Dariusz Ankiewicz: Jak dla mnie najciekawiej wygląda spotkanie St. Louis Rams vs. drużyna NFC East, która sezon zakończy na tym samym miejscu w swojej dywizji co Rams, bo oczywiście chciałbym w końcu w Londynie zobaczyć Philadelphia Eagles i szczerze mówiąc po tym co ostatnio widzę nie liczę w tym sezonie już na nic jak tylko na to, by „Orły” były w stanie zawalczyć na tyle w swojej dywizji, by zakończyć sezon na tym samym miejscu co Rams w NFC West, póki co udaje się to osiągnąć i oby tak zostało do końca sezonu!

Kuba Tłuczek: Bardzo mi się podobają dwa mecze – Rams vs NFCE team i Bengals-Redskins. Smaczku pierwszemu spotkaniu dodaje fakt, że zostanie rozegrane w sanktuarium rugby, jakim jest legendarny stadion Twickenham. Dla angielskich kibiców może być to lekki szok, gdy ujrzą tam „młodszą siostrę” swojego sportu narodowego. Jeżeli chodzi o drugi mecz – w końcu do Anglii przyjedzie jakiś przyzwoity zespół. Dla Bengals będzie to świetna szansa promocji na Starym Kontynencie, a Kirk Cousins z pewnością będzie chciał się pokazać w spotkaniu, na które będa zwrócone oczy całego futbolowego świata.

W przyszłym roku NFL po raz pierwszy zawita na Twickenham Stadium.

Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

2 Responses to TRZY PYTANIA O… WINSTONA, LIONS I PRZYSZŁOROCZNYCH SPOTKANIACH W LONDYNIE

  1. kaliber pisze:

    Jak dla mnie mecz Bengals-Redskins to duże wydarzenie, zanim w ogóle się zorientowałem że jest taka opcja już miałem info z Ohio, że Bengals zagrają na Wembley. Oczywiście, że chciałbym bardzo się tam wybrać, ostatni raz widziałem ich na żywo w 2004 roku w Cinci więc jest to dla mnie wielka sprawa.

  2. ikon pisze:

    RGIII to trochę inna sytuacja, jego karierę zahamowała kontuzja. Winston daje radę póki co, chociaż Buccs to drużyna mocno przeciętna (wynik 5-5 może być mylący, mieli dosyć łatwy kalendarz). Z dwóch pierwszych wyborów, początkowo lepiej wyglądał Mariota ale pomijając pierwsze trzy kolejki, chyba jednak Jameis rozgrywa lepszy sezon.

Dodaj komentarz