TOP 5 najgorszych trenerów w historii NFL

Gene-Stallings-1

Dzisiejszego dnia Rob Ryan stał się kolejną ofiarą tegorocznych zwolnień w NFL. W trakcie tegorocznych rozgrywek pożegnaliśmy już: Joe Philbina, Ken Whisenhunta, Joe Lombardi’ego, Pepa Hamiltona i właśnie Roba Ryana. Nie zastanawia was jednak, po tych wszystkich zwolnieniach, z jakimi najgorszymi trenerami mieliśmy już w historii do czynienia?

Porównując stare karty historii NFL z tymi bardziej aktualnymi wysnułem – być może kontrowersyjny – wniosek, że mamy do czynienia ze „Złotą Erą” najgorszych trenerów w historii ligi. Powodem tego są zapewne liczne i przełomowe zmiany w zasadach, jak również playbookach, które stały się o wiele bardziej skomplikowane i zawiłe, przez co tylko garstka trenerów potrafi odnaleźć się w realiach XXI wieku. Nowo zatrudniani trenerzy są pod tak wielką presją, że praktycznie nie mają czasu aby odpowiednio wczuć się, nauczyć pracowania z zespołem jako trener główny. Zastępowani są przez jeszcze mniej doświadczonych lub kompletnie „zielonych” szkoleniowców, którzy nie mieli do czynienia z pracowaniem na takim stanowisku i dopiero uczą się podejmowania odpowiednich decyzji w trakcie spotkania. Niestety, jedyne co się liczy, to wyniki i zadowolenie kibiców, którzy – jak dobrze wiemy – są bezwzględni w swoich ocenach.

Co prawda od zawsze zatrudniano trenerów po to by ich później zwolnić, ale aktualnie stało się to jeszcze bardziej powszechne. Czasem mam wrażenie, że proponując komuś pracę na tym stanowisku, zwyczajnie podrzucasz mu kłodę pod nogi i albo się o nią potkniesz i wywalisz albo szczęśliwym trafem będziesz ich unikał (są też tacy, którzy mają po prostu talent i inteligentnie przezwyciężają przeciwności losu, ale jest ich naprawdę niewielu). Przez ten fakt odnoszę również przeczucie, że co najmniej połowa trenerów przy liniach bocznych nie wie co robić, ale umiejętnie przerzucają winy na kogoś innego. Kiedy w końcu kończą Ci się opcję wymówek, wówczas, żegnasz się z pracodawcą.

Zawsze chwalimy tych najlepszych, ale jednocześnie zapominamy obarczać tych najgorszych. Kiedyś pewien dziennikarz napisał: „Nienawiść do trenerów jest jedną z ważniejszych części życia przeciętnego fana. Nienawidzimy trenerów i dziennikarzy sportowych z tego samego powodu: ponieważ myślimy, że zrobilibyśmy to lepiej niż oni by mogli”. Dlatego przekornie postanowiłem, choć w części, przywrócić wspomnienia o tych trenerach, którzy wyraźnie minęli się ze swoim powołaniem.

5. Rich Kotite (bilans: 41-57)

rich-kotiteRich Kotite to jeden z tych trenerów, który został zwolniony z New York Jets i już nigdy nie wrócił do zawodu. Dosłownie zniknął z powierzchni Ziemi. Nawet Rod Marinelli, który przygodę trenera głównego zaczynał z 0-16 dostał później szansę jako koordynator. Zawsze jest jakaś drużyna, czy to w NFL czy w college’u, która da Ci szansę na odkupienie swoich win. Mimo to Rich okazał się tak beznadziejnym trenerem, że nikt nie chciał go w swojej drużynie. Chyba, że Kotite sam stwierdził, że futbol nie jest dla niego i postanowił porzucić marzenia o byciu trenerem. Osobiście mu się nie dziwie, bo w Nowym Jorku przychodził jako ten, który odmieni oblicze gry, po tym, jak Pete Carroll skończył swój sezon z bilansem 6-10. Nikt się jednak nie spodziewał, że będzie to najgorszy „deal” w historii tego klubu, bo w przeciągu DWÓCH sezonów Rich wygrał tylko 4 (!) spotkania… Może i zaczął „całkiem nieźle”, bo swój debiutancki sezon skończył z bilansem 3-13, to późniejszy beznadziejny Draft ustawił go na 1-15. Tak dorobił się słynnego przezwiska „Rich Kotex”, co spowodowało, że sam podał się do dymisji i zapowiedział koniec swojej kariery. Smutna historia…

4. Bobby Petrino (bilans: 3-10)

Ten to dopiero był dupkiem… Swój ostatni sezon w NFL spędzał w Atlancie Falcons i będąc trzy mecze przed zakończeniem sezonu – z bilansem 3-10, więc sezon był praktycznie stracony – zrezygnował ze swojej posady w dość nietypowy sposób. W tajemnicy przetrzymał fakt, że przyjął pracę na uczelni w Arkansas, a zakomunikował to swoim graczom pisząc im listy, które przypiął do szafek w szatni. Dacie wiarę?! Przez resztę sezonu każdy w klubie z Atlanty na pytanie o Petrino odpowiadał: „nielojalny” lub „tchórz”. Mimo to wszystko się szczęśliwie ułożyło i w Falcons rozpoczęła się era Mike’a Smitha.
Czy Bobby Petrino kiedyś przeprosił za swoje zachowanie? Tak, ale dopiero w 2012 roku, choć nie dajcie się zwieść, że ruszyło go sumienie. W tym samym roku był autorem skandalu na uczelni w Arkansas, gdzie został oskarżony o przemilczenie istotnych faktów z jego wypadku motocyklowego i zatrudnienie swojej dziewczyny nie informując, że są w związku. To jednak historia na inną okazję…

3. Les Steckel (bilans: 3-13)

frontLes Steckel to chyba najgorszy typ trenera, który może przytrafić się zawodnikowi. Dowodem tego jest jego wypowiedź gdy rozpoczynał swoje pierwsze zgrupowanie z Minnesota Vikings w 1984 roku: „Prowadziłem 210 Marines i 80 wietnamskich żołnierzy do walki, więc nie mówcie mi jak być trenerem”. Był uosobieniem wszystkich absurdalnych, a zarazem śmiesznych analogii łączonych między futbolem, a wojną. Wystarczył mu jeden sezon, aby wyrzucić do kosza wszelkie tezy, że były wojskowy byłby świetnym rozwiązaniem dla takiego klubu. Jednego czego nie można mu było odmówić to pewności siebie: „Moje zaangażowanie w oddziały Marines zrobiły na mnie duże wrażenie. Dlatego uważam, że to świetna szansa, żeby odnaleźć w futbolu pewne analogie.” Wynik? Ostatnie sześć meczów to było prawdziwe piekło dla kibiców i włodarzy, bo średnia strata punktów przez ich drużynę wynosiła 40 punktów! Nie było nawet chwili zwątpienia i trener został natychmiastowo „ucięty”, a zawodnicy pytani o słuszność tej decyzji odpowiadali: „Czuję ogromną ulgę.” Max Winter (ówczesny właściciel Wikingów) próbował jednak być bardziej poprawny politycznie mówiąc: „Les wyraźnie nie jest jeszcze gotów na pracę przy linii bocznej”. Wydawałoby się, że po 5 latach w Vikings jako koordynator ofensywy i najmłodszy wówczas trener główny w lidze (38 lat) poradzi sobie wzorowo, a jednak…

2. David Shula (bilans: 19-53)

W 1992 roku został mianowany trenerem głównym Cincinnati Bengals zostając tym samym jednym z najmłodszych trenerów na tym stanowisku (32 lata). Co ciekawe, w tym samym czasie pracował jego ojciec prowadząc Miami Dolphins. Rozegrali ze sobą dwa spotkania – hucznie ochrzczone mianem Shula Bowl I i II – i dwukrotnie zwycięsko z tego pojedynku wychodził ojciec. Niestety nie mógł być dumny z pracy swojego syna, który najszybciej w historii NFL przegrał 50 meczów. Bardziej niesamowity jest jednak fakt, że utrzymał swoją pozycję w Cincinnati przez 4,5 lata! Po swojej nieudanej karierze odsunął się od futbolu na rzecz rodzinnego interesu. Aktualnie amatorsko pogrywa w golfa, tenisa i biega w maratonach.

1. Marty Mornhinweg (bilans: 5-27)

Kiedy Matt Millen obejmował stanowisko menedżera generalnego Detroit Lions w 2001 roku już na start podjął najgorszą decyzję w swojej karierze – zatrudnił Marty’ego Mornhinwega. Przez kibiców zostanie zapamiętany głównie ze swojej dziwacznej decyzji, kiedy w dogrywce meczu przeciwko Chicago Bears jego drużyna wygrała losowanie, a on wybrał „kickoff”. Jak wytłumaczyć tę decyzję? Marty miał nadzieję na odzyskanie piłki, a wówczas ich drive prowadzony byłby by z wiatrem… „Lwy” wówczas przegrały po udanym FG przeciwników, a jego powiedzenie – „Chcemy wiatru!” – stało się synonimem kompletnej głupoty. Mimo wszystko bronił swojej decyzji w pomeczowych wypowiedziach mówiąc: „To była dobra decyzja i gdybym miał drugą szansę, to również bym ją wybrał”. Trenerskiej kariery nie zawiesił, a co więcej, aktualnie jest trenerem rozgrywających w Baltimore Ravens, jednak trenerem głównym już nigdy nie został i prawdopodobnie nie zostanie.

 

 

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

Dodaj komentarz