Monday Night Football: Seahawks lepsi od Bills

1

W ostatnim spotkaniu kolejnego tygodnia z NFL Buffalo Bills przyjechali na Century Link Field przebijać się przez defensywne zasieki Seattle Seahawks i sprawdzić jak słaba jest ich linia ofensywna. Po prawdziwych fajerwerkach ofensywnych w pierwszej połowie w drugiej części gry otrzymaliśmy znacznie bardziej defensywne widowisko, w którym nie obyło się bez kontrowersji.

 Porażka Vikings w meczu z Lions sprawiła, że Seahawks wygrywając mogli wskoczyć na drugie miejsce konferencji, gwarantujące przecież wolne podczas Wild Card Weekend. W perspektywie przyszłotygodniowego starcie z New England Patriots mecz ten był dla nich z gatunku must-win.

Prawdziwą ozdobą tego spotkania miały być popisy dwóch najbardziej mobilnych młodych rozgrywających w całej stawce. Russell Wilson został już pozbawiony wszelkich zbędnych ochraniaczy mających ograniczyć jego ruchliwość i sam zapewniał, że czuł się najlepiej od pierwszego weekendu. Tyrod Taylor to z kolei najlepiej biegający QB tego sezonu. To, czego się spodziewaliśmy, dostaliśmy w formie przystawki już w pierwszych minutach meczu. Pierwszy drive gospodarzy skończył się szybkim zablokowanym puntem, który przerodził się w 1&goal dla gości, a następnie szybki touchdown biegowy Tylora. Odpowiedź Wilsona? Najpierw 50-jardowe podanie do Baldwina, które pzreniosło gospodarzy na trzeci jard, po czym przyłożeniem odpowiedział rozgrywający Seattle wbiegając w end zone.
Bills nie zwalniali jednak tempa. W kolejce czekał juz 17-zagraniowy, 10-minutowy i 75-jardowy drive zakończony podaniem do Justina Huntera. Bogactwo ich zagrywek biegowych sprawiało, że nawet tak dobra defensywa jak ta Seattle miała gigantyczne problemy, a McCoy wyglądał, jakby miał wybiegać najmarniej 150 jardów. Z kolei podopieczni Pete’a Carrolla, którzy w pierwszych kwartach tego sezonu nie pozwolili rywalom na żadne przyłożenie, tym razem oddali w pierwszym kwadransie aż 14 punktów.
Pierwsza zagrywka w drugiej kwarcie to z kolei punkty Jimmy’ego Grahama i szybkie wyrównanie. Spore problemy na starcie miały więc obie defensywy, ale jak właściwie bronić się przed takim czymś?


Końcówka pierwszej połowy to już znaczne obniżenie lotów Bills w ofensywie, którzy nie byli w stanie wytrzymać tempa narzuconego przez Wilsona. Ten chyba już na dobre odnalazł chemię z Jimmym Grahamem, był, zwłaszcza jak na OL Seahawks, zupełnie przyzwoicie chroniony, a Tyler Lockett znów był najlepszą wersją samego siebie w returnach.
Chciałbym zrelacjonować Wam ostatnie 3 sekundy przed przerwą, kiedy to goście usiłowali wykonać field goal z okolic 50 jarda, ale ilość flag, opóźnień gry i Sherman, który nie mógł się doczekać kontaktu z kickerem rywala sprawili, że w połowie zamieszania nikt na stadionie już nie wiedział, o co właściwie chodzi…


Wspomniany Sherman zaraz po przerwie szybko się jednak zrehabilitował pokazując to, do czego przyzwyczaił kibców z Century Link Field w ostatnich latach…


To był sygnał dla obu defensyw. Trzecia kwarta zakończyła się remisem 0-0, ale to nie mógł być koniec. Taylor do spółki z McCoy’em poprowadzili kolejny świetny drive Bills, który zakończył się przyłożeniem i udaną dwupunktową konwersją dzięki biegowi rozgrywającego. Goście zbliżyli się na trzy punkty i mecz znów był otwarty. Seahawks szybko odpowiedzili jednak celnym kopnięciem Hauschki i oddali piłkę rywalom.
Goście znów robili to, co potrafią najlepiej – dużo biegali, frustrowali defensywę rywali do granic możliwości i raz za razem zdobywali pierwsze próby. Problem w tym, że po 13 zagraniach, które w ogromnym stopniu zbiły zegar, Buffalo dotarło zaledwie do 45 jarda gospodarzy i przy 4&23 zostali zmuszeni do puntu na niewiele ponad trzy minuty przed końcem przy sześciopunktowym prowadzeniu Seahawks. Trzy szybkie timeouty i szczelna obrona dały jednak Taylorowi jeszcze jedną szansę.

Czasu było niewiele, więc to nie mógł być kolejny spokojny, biegowy drive Bills. Kilka kar, skuteczny Taylor i mimo wszystko defensywa Seahawks musiała bronić 1&goal z dziesiątego jarda. Obroniła. Znów błysnął Cliff Avril sackując QB rywali w kluczowym momencie oraz Earl Thomas, któremu gospodarze zawdzięczają nieudaną ostatnią próbę rywali.  Legion Of Boom raz jeszcze zrobił swoje i załatwił Seattle drugie miejsce w konferencji. Bez Kama Chancellora, który ma już wrócić na wyjazdowe starcie na Gillette Stadium. Tam już jedna połowa ofensywnych popisów może nie wystarczyć.

Piotr Stokłosiński

About Piotr Stokłosiński

W futbolu, tym europejskim, już 15 lat temu oszalał za Manchesterm United. W tym amerykańskim siedzi od niedawna, ale już z ciężkim sercem znosi wyczyny Eagles, a z nadzieją patrzy na poczynania Seahawks. Największy fan Richarda Shermana na wschód od Seattle.

7 Responses to Monday Night Football: Seahawks lepsi od Bills

  1. Andrzej pisze:

    o NCAA jeszcze kiedykolwiek usłyszymy na tej stronie?

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Niestety, nasz jedyny redaktor-specjalista od NCAA zmaga się z kłopotami zdrowotnymi i dlatego został zmuszony przerwać swój cykl. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce wróci i nadrobi stracony czas 😉

  2. Oglądałem ten mecz, ale jestem „świeży” jeśli chodzi o zasady. Może mi ktoś wytłumaczyć z jakiego powodu zawodnik Buffalo „wyleciał” z boiska przed końcem pierwszej połowy? Chodzi o to, że nie przerwali gry jak był gwizdek?

  3. W zasadzie to czy on wyleciał skoro po zakrywce wrócił z powrotem? O co tam chodzi?

  4. osinho pisze:

    on doznał kontuzji a według zasad (nie wiem jak brzmi przepis, wiem jak to wygląda w praktyce, dlatego tłumaczę swoimi słowami):

    jeżeli zawodnik dozna kontuzji i na boisku pojawią się służby medyczne to kontuzjowany zawodnik musi opuścić boisko na przynajmniej jedną akcję – dlatego Bills wykonali tą dziwną dla nowicjusza akcję (nazywa się „spike” i normalnie służy do zatrzymania czasu, w statystykach liczy się jako niecelne podanie), żeby na następną ten zawodnik mógł wrócić (drużyny mają tylko jednego kopacza w składzie, więc jak dozna kontuzji to jest bieda)

  5. Kriz pisze:

    Mam pytanie – dlaczego nie bylo zadnego opisu meczu Tampa Bay – Atlanta Falcons, ktory pokazywalo Eleven? Czesto na Waszej stronie sa analizy spotkan, ktore pokazywalo Eleven, a tutaj nic, chyba ze cos przegapilem i nie moge znalezc.

    Mielismy w tym spotkaniu m.in. taka akcje: https://twitter.com/NFL/status/794371814000508928

    Ale nie przypominam sobie zadnej reakcji arbitrow na to zdarzenie…

    Warto dodac, ze pod koniec meczu Evans byl wyrazne wypompowany, strasznie zdyszany, wrecz ledwo zywy, co chyba bylo nie tyle wynikiem zmeczenia sama gra, ale poklosiem tego uderzenia.

Dodaj komentarz