Kuj żelazo, póki gorące

2014 Kansas City Chiefs

Drużyna prowadzona przez Andy’ego Reida w tym sezonie przeżyła niemal wszystko. Straciła swojego lidera, Jamaala Charlesa, po czym nie mogła odnaleźć swojej formy przegrywając kolejne spotkania. Gdy wszyscy zwątpili w ich umiejętności potrafili się jednak podnieść i z bilansu 1-5 wyjść na 6-5. Na co jeszcze stać ich w tym sezonie?

Kansas City Chiefs, choć w tym sezonie przeżywają prawdziwą huśtawkę nastrojów, po wygranej nad Buffalo Bills podreperowali swój bilans i pierwszy raz od pierwszego tygodnia rozgrywek mogą poszczycić się większą liczbą zwycięstw niż porażek. Co więcej, ostatnimi czasy wygrywają mecz za meczem, a ich dobra passa trwa od pięciu tygodni. Dzięki tej fantastycznej formie plasują się na piątym miejscu w konferencji AFC, co daje im dziką kartę na awans do postseason i jest jedyną drużyną, która wywiera jakąkolwiek presję na Broncos, którzy – jak na razie – pewnie okupują swoją dywizję.

Wygrana z Buffalo Bills wyraźnie nam pokazała, że Chiefs powoli stają się stabilni w swojej grze ofensywnej. Alex Smith stara się być wręcz patologicznie konserwatywny w swoich zagraniach, nie próbując na siłę zbierać tzw. „big plays”, ale małymi kroczkami dąży do celu. Pewnie głównie przez to jest przyćmiewany przez innych rozgrywających i mało co o nim możemy usłyszeć, a przecież to właśnie on ma największy procent skuteczności przy trzecich próbach (3rd&down) – 61,6% – podczas gdy tylko trzech innych rozgrywających przekracza próg 50-ciu procent. Przed spotkaniem z Bills, Smith, statystycznie, poświęcał tylko 8% swoich wszystkich akcji na rzuty powyżej 20 jardów. Przeciwko ekipie Rexa Ryana wykorzystał tę możliwość zaledwie 5 razy (16.6% wszystkich akcji), ale cztery z nich znalazło swojego adresata.

chiefs-alex-smith

Skoro mówimy już o „dalekich” podaniach, to warto też wspomnieć statystyki rzutów na +10 jardów, których też nie ma zbyt wiele. Ich procent wynosi jedynie 33.6, a przeciwko Bills mieliśmy okazję zobaczyć takie akcje jedynie trzy razy (!). To wszystko sprawia, że w kontekście całego sezonu, średnia zdobytych jardów Smitha, przy rzutach w głąb pola wynosi zaledwie 6.1, co jest najniższym wynikiem w lidze. Na szczęście podreperował go w ostatnim meczu zdobywając średnio – z 30-stu podań – 9.7 jardów (+0.3 jarda do ogólnego wyniku) i wskoczył na 11 miejsce w tymże zestawieniu.

Jak sami możecie zauważyć, rozgrywający Chiefs, nie preferuje agresywnej gry, a spokojną, lecz efektywną – 50% celnych podań w głąb pola (80% przeciwko Bills) i 53% celnych podań powyżej 10 jardów (60% przeciwko Bills). Oczywiście, taka gra nie przyniesie mu rozgłosu, ale powyższa analiza pokazuje nam, że wcale nie aspiruje do tego, by to stało się kluczem do jego sukcesu (w przeciwieństwie do, np. Carsona Palmera), ale jego ukrytą bronią, gdy mało kto się po nim tego spodziewa. Aktualnie to się sprawdza, bo ekipa Andy’ego Reida chwyta coraz większy wiatr w żagle wraz ze stabilną grą w defensywie, która ostatnimi czasy pokazuje się z naprawdę dobrej strony. Do pełni szczęścia ja bym jednak starał się przekonać Smitha, aby ten nieco bardziej uwierzył w swoje umiejętności i częściej próbował egzekwować piłki w głąb pola, szczególnie, gdy ma o wiele lepszy korpus skrzydłowych niż przed rokiem.

derrick-johnson-phillip-gaines-brian-hoyer-nfl-kansas-city-chiefs-houston-texans-850x560Mówiąc o Chiefs warto również przyjrzeć się formacji defensywnej. Do piątego tygodnia rozgrywek wyraźnie zawodziła grając znacznie słabiej niż drzemiący w nich potencjał (w skrócie: z takimi zawodnikami i trenerami, nie przystoi tracić aż tylu punktów, czyli ok. 35). Przebłysk nastąpił w meczach z Chicago i Minnesotą, gdzie pozwolili przeciwnikom na zdobycie już tylko 34 punktów (łącznie), choć wówczas to ofensywa zawiodła na całej linii.

Siódmy tydzień rozgrywek był już nieco bardziej stabilny, czyli mecz przeciwko Steelers osłabionym brakiem Bena Roethlisbergera. To wtedy rozpoczęli swoją szaloną pogoń za dodatnim bilansem podbudowując się przechwytem, fumble i ośmioma powaleniami drugiego rozgrywającego z Pittsburgha. Przeciwne drużyny powoli mogły obawiać się swoich starć z tą drużyną, która w następnych tygodniach zmiotła Detroit Lions (45-10) i wzięła rewanż na P. Manningu (29-13). W San Diego nie opuszczali Phillipa Riversa nawet na krok, czego wynikiem były 3 sacki i pick-six Justina Houstona. Co więcej, Chargers zdołali ugrać jedynie 14 pierwszych prób i 201 jardów, podczas gdy Rivers zdobywał co najmniej 241 jardów na mecz (w tym było go stać jedynie na 178).

Tak rozpoczęła się era nowej jakości formacji defensywnej z Kansas City. Aktualnie mają na swoim koncie 14 przechwytów ustępując w klasyfikacji jedynie Carolinie Pathers (18), a w porównaniu do początku sezonu oddają o 18 punktów mniej (!).

Nie boję się stwierdzić, że to drużyna na miarę „czarnego konia” w playoffs, a patrząc na ich terminarz, śmiało mogą pokusić się o wygranie wszystkich kolejnych spotkań (2 mecze z Oakland i po jednym z Chargers, Ravens i Browns). Drużyna wyraźnie uwierzyła w swoje możliwości, a trenerzy pokazali im jak duży potencjał w nich drzemie. Po za tym wychodząc z bilansu 1-5 na 6-5 mogą śmiało potwierdzić maksymę, że „nic nie jest niemożliwe”. Jeśli utrzymają formę – a może i jeszcze polepszą – to kto wie jak daleko zajdą w PO… Najważniejsze to jednak wygrać pozostałe mecze, żeby nie dać nikomu argumentu, że jak przyjdzie im się mierzyć z silniejszymi rywalami, to będą stali na straconej pozycji.

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

2 Responses to Kuj żelazo, póki gorące

  1. zmartwiony pisze:

    zdanie „pierwszy raz od czasów pierwszego tygodnia rozgrywek mogą poszczycić się większą ilością zwycięstw niż porażek” brzmi sztucznie, jakoś nie sądzę by pan, panie Kubo, mówił tak na codzień do ludzi 😉

    dodatkowo w powyższym zdaniu słowo „ilość” to błąd, powinna być „liczba”, bo opowiada pan o czymś policzalnym jak zwycięstwa, „ilość” stosujemy tylko jak coś jest niepoliczalne (ilość cukru, ilość deszczu), tego uczą w szkole 😉

    „Powracając jednak jeszcze na chwilę do formacji defensywnej” powracając? wcześniej nie napisał pan o niej słowa

    jestem czytelnikiem NFL24 od mniej więcej 2010 roku i przyznam osobiście, że obecna „redakcja” prezentuje najsłabszy poziom z całej „historii” tej strony, plus tylko za to, że wracają teksty jak ten bo już dość miałem tych niusów i nudnych zapowiedzi oraz relacji

    pozdrawiam mimo wszystko, bo wciąż was odwiedzam, ale naprawdę panowie czas na poprawę….

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Przyznam, że w ostatnich miesiącach – mówiąc językiem sportowym – złapaliśmy kilka „kontuzji”, ale wciąż pracujemy nad jakością 🙂 Nie ukrywam, że sam jestem daleki od samozachwytu, choć z tym „najsłabszym poziomem” bym polemizował, ale ocena czytelnika jest dla nas najważniejsza i motywuje do jeszcze większej pracy 🙂 Mam nadzieję, że wkrótce wkroczymy na kompletnie nowy, a tym samym wyższy, poziom 😉 Zdajemy sobie sprawę z tego co musimy poprawić, ale jednocześnie pracujemy nad różnymi projektami, które mają na celu wypromowanie naszej marki 🙂 A za sugestie bardzo dziękuję, gdyż tekst był już publikowany na ostatnią chwilę, stąd ewentualne błędy. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz