Analitycznie: Week 3

nfl logo

Dziś Michał Potrykus bierze na warsztat mecz Baltimore Ravens, tragiczny mecz Colina Kaepernicka oraz zagranie w formacji specjalnej przez Seattle Seahawks.

Na początek małe wyznanie: wierzyłem głęboko, że Ravens będą w tym sezonie grać na wysokim poziomie. Ba, byli nawet jednym z moich faworytów do występu w Super Bowl. Sezon ledwo się zaczął, a już powinienem przyznać się do błędu…. Przedsezonowe oczekiwanie bazowało na dwóch założeniach: 1) że w ofensywie, Krukom, uda się znaleźć skrzydłowego będącego uzupełnieniem Steve’a Smitha, 2) że defensywa będzie grać na niezmiennym, wysokim poziomie. Drugie założenie brało naturalnie pod uwagę, że secondary Ravens to najsłabszy element defensywnej układanki, wychodziłem jednak z założenia, że siła defensywy będzie wciąż tkwić w front seven (czyli linia defensywna plus linebackerzy), umiejętności powstrzymywania gry biegowej przeciwników (Ravens pozwalali na zdobywanie średnio 88 jardów na mecz w 2014 roku, 3,6 jarda na bieg – obie statystyki plasowały ich w Top-4 w Lidze) i umiejętności wywierania presji na rozgrywającym przeciwnika.

Bengals vs Ravens

O ile obrona Ravens przeciwko grze biegowej działa w tym roku sprawnie, to pass defense, czyli umiejętność obrony przeciwko grze górą, strasznie kuleje. Pierwszy mecz z Broncos nie zwiastował dramatu – obrona Baltimore zagrała bardzo dobrze, powstrzymując Peytona Manninga praktycznie przez cały mecz, a zespół z Denver ostatecznie triumfował dzięki przechwytowi Aquiba Taliba i fantastycznej grze defensywnej. Dwa ostatnie mecze to pokaz defensywnej niemocy Ravens w pełnej krasie – w drugim tygodniu rozgrywek ulegli Raiders, a Derek Carr (rozgrywający Raiders) zaliczył jeden z najlepszych spotkań w karierze rzucając na 351 jardów + 3 przyłożenia, a w ostatnim tygodniu – na własnym boisku – Ravens pozwolili na osiągnięcie życiowych wyników Andy’emu Daltonowi (383 jardy i 3 TDs) i AJ Greenowi (227 jardów, 2 TDs). W obu wypadkach Ravens tracili prowadzenie w ostatnich minutach, gdy pozwalali przeciwnikom zdobywać decydujące o wyniku meczu przyłożenia. Dwa ostatnie mecze, dwie porażki w ostatnich minutach, kumulatywna statystyka QBs przeciwników – 734 jardy, 6 TDs, 2 straty, średni QB rating na poziomie 111.9. Dla porównania – Aaron Rodgers miał QB rating za zeszłoroczny sezon na poziomie 112.2 (wg Nfl.com). Innymi słowy – Derek Carr i Andy Dalton w starciu z obroną Ravens zagrali na statystycznym poziomie MVP Ligi – Aarona Rodgersa. Z całą sympatią dla Daltona i Carra – to nie jest poziom na którym obaj panowie najczęściej grają.

Oglądając ostatnie kilka minut meczu Ravens – Bengals ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, że ostatni drive drużyny z Ohio zakończy się zdobyciem punktów. Niewiadomymi było jedynie to, czy Cincy zdobędą przyłożenie, czy field goal (3 punkty dające remis) oraz to, czy zostawią Ravens wystarczającą ilość czasu na ewentualny punktowy odwet. Zdobyli 7 punktów i poszło im to tak łatwo, że Marvin Lewis (trener Bengals) musiał się chyba przez chwilę zastanawiać, czy pozostawienie ponad dwóch minut Joe Flacco i ofensywie Ravens nie skończy się przegraną prowadzonej przez niego drużyny.

Ale po kolei….

Szkic sytuacyjny – Bengals przegrywają 21-24 i dostają piłkę na własnym 20 jardzie, na 3 minuty i 56 sekund przed końcem spotkania. Przed nimi standardowy, tzw. „4 minute offense” czyli relatywnie często ćwiczona na treningach gra sytuacyjna, w której ofensywa musi osiągnąć dwa cele: zdobyć punkty (field goal i 3 punkty, aby wyrównać lub przyłożenie i 6-8 punktów, aby wyjść na prowadzenie) i efektywnie zarządzać czasem. Aspekt zarządzania czasem jest w tym przypadku bardzo istotny, ponieważ modelowo przeprowadzony ‘4 minute offense’ wykorzystuje maksimum dostępnego czasu zegarowego. Innymi słowy – gramy miks zagrywek pozwalający na poruszanie się z piłką do przodu (np. gra biegowa, bezpieczne podania na średni dystans), przy okazji „zjadamy zegar”, czyli pozwalamy na upływ czasu w kontrolowany sposób, i dochodzimy z piłką w okolicę strefy końcowej po upływie „2-minute warning”, czyli narzuconej przez przepisy przerwy w momencie, gdy do końca spotkania pozostaną 2 minuty.

4 minute offense Bengals trwał… 1 minutę i 46 sekund. Odliczając pierwsze zagranie (niecelne podanie do Greena) – trwał 1 minutę i 40 sekund i wymagał 5 zagrań. W field goal range (czyli obszarze boiska z którego kopacz Bengals powinien być w stanie bez większego problemu kopnąć na ‘bramkę’ i zdobyć trzy punkty) znaleźli się mniej więcej po minucie. Wyglądało to tak (wybrane zagrania):

1

2nd & 10 z 2o jarda Bengals. Bengals w formacji 12, czyli z dwoma skrzydłowymi, dwoma TEs i jednym Running Backiem (Gio Bernard grający lepiej jako odbierający piłki i używany przez Bengals w tym meczu znacznie częściej niż Jeremy Hill). Czwórce defensorów Ravens udaje się zdezorganizować ustawienie linii ofensywnej Bengals i pierwotny plan średniego lub długiego podania (obaj WRs jaki i TEs około 10 jardów od linii rozpoczęcia zagrania) nie wypalił. Dalton ratuje się ucieczką z kieszeni i sytuacja jest następująca:

2

Ravens grają Cover – 3 (czyli Safety i dwaj CBs odpowiadają za głębokie strefy boiska, pozostali gracze kryjący odpowiadają za strefy bliżej Line of Scrimmage) z siedmioma zawodnikami odpowiedzialnymi za krycie. Obaj skrzydłowi są dość dobrze kryci (w tym Green u dołu obrazka), chociaż Marvin Jones #82 bliżej środka pola wychodzi na pozycję i mógł być potencjalnym celem podania – taki zresztą wydawał się pierwotny zamysł zagrania. Obaj TEs – analogicznie, natomiast na wysokości 20 jarda pozostawiony bez opieki jest Gio Bernard. Problem w tym zagraniu po stronie Ravens jest taki, że Andy Dalton po ucieczce z futbolowej kieszeni ma przed sobą tylko jednego obrońcę Ravens (LB zaznaczony na niebiesko), który to musi zdecydować się czy próbuje zapobiec biegowi Daltona, czy asekuruje Bernarda i próbuje zapobiec podaniu. Jakiej opcji by nie wybrał – nie ma wsparcia na środku pola i pozostaje w sytuacji jeden-na-dwóch. Dalton ostatecznie podaje do Bernarda który mając przed sobą sporo pozostawionej przestrzeni zdobywa 23 jardy. W tym wypadku zdecydowało zawahanie graczy drugiej linii (konkretnie obaj LBs odpowiedzialni za środek pola i krótki dystans) i spóźnione krycie Bernarda.

Kolejne zagranie – 1st & 10 z 43 jarda. Bengals tym razem z 3 WRs, 1 TE i i RB. Ravens próbują blitzu, czyli posyłają w stronę QB 5 graczy defensywnych (w tym zaznaczonego na niebiesko CB kryjącego Mohameda Sanu ustawionego jako, tzw. slot receiver (czyli skrzydłowy bliżej linii ofensywnej).

3

Dalton poprawnie identyfikuje blitzujących graczy Ravens i szybko podaje na prawą stronę. Sanu biegnący tzw. hot route (czyli ścieżkę w której jego zadaniem jest natychmiast oczekiwać potencjalnego podania w przypadku blitzu ze strony przeciwnika, aby rozgrywający miał szansę wykonania szybkiego podania) nie ma problemu ze złapaniem piłki w okolicach 46 jarda. 3 jardy już zdobyte.

4

Dalszym problemem Ravens jest natomiast także to, że Sanu już po złapaniu piłki jest w stanie zdobyć kolejne 15-16 jardów, ponieważ żaden z trzech defensorów drużyny z Baltimore nie potrafi powstrzymać gracza Bengals bezpośrednio po podaniu. Nie wiem, czy to kwestia zmęczenia, dekoncentracji, czy komunikacji na boisku, ale zagranie które powinno skończyć się na wysokości 50 jarda, zakończyło się na 38 jardzie boiska po stronie Baltimore. Dla dobrego kickera jest to już tzw. field goal range.

I dla pełnego obrazu – nie przypominam sobie, aż tak ewidentnych problemów w pierwszym meczu Ravens w Denver. Ale w meczu z Cincy, jak i poprzedzającym meczu z Raiders – jak najbardziej.

I trzecie kolejne zagranie. 1st & 10 z 38 jarda Baltimore. Bengals grają ‘no huddle’ (czyli szybkie przygotowanie do zagrania bez zmian w ofensywie i zbierania się w „kółeczko” zwane huddle przed zagrywką) więc w tym samym składzie osobowym na boisku. Tym razem Bengals bez większej finezji identyfikują korzystne ustawienie jednego ze swoich skrzydłowych (Marvin Jones w dole obrazka kryty jeden na jeden, pojedynczy Safety ustawiony głęboko bez szansy na zapewnienie wsparcia, drugi Safety bliżej środka pola pilnujący strefy na głębokości około 10 jardów) i próbują długiego podania.

5

Jones łapię piłkę pomimo b. dobrego krycia i zdobywa 31 jardów. Bengals mają 1st& goal na 7 jardzie, trzy minuty przed końcem meczu.

6

Trzeba naturalnie sprawiedliwie wskazać, że Bengals mają w tym roku bardzo dobrą ofensywę – paradoksalnie to Andy Dalton może okazać się w dłuższej perspektywie czasu jej najsłabszym ogniwem. Podstawowi skrzydłowi Bengals (Green, Jones) to gracze wybitni (Green) lub bardzo solidni (Jones), wspomagani dodatkowo przez Sanu grającego nierówno, ale mającego świetne mecze. Tyler Eifert (Tight End) wyrasta powoli na gwiazdę pierwszego formatu, obaj RBs (Hill i Bernard) to również ligowa ekstraklasa, przy czym Bernard będący nominalnym rezerwowym mógłby z powodzeniem występować w pierwszym składzie połowy drużyn w Lidze. I jest jeszcze bardzo solidna linia ofensywna potrafiąca utrzymać Daltona w pionie i zapewnić czas na podanie. Ravens mieli więc nie lada wyzwanie w meczu z Bengals, ponieważ np. wyeliminowanie Eiferta (zero złapanych podań, przy czym Eifert upuścił jedno podanie w strefie końcowej w drugiej kwarcie, a kolejne zagranie było anulowane po faulu gracza Bengals) oznaczało pojedyncze krycie Greena przez dużą część zagrań. Jak widać powyżej – ściślejsze krycie Greena kończyło się podaniem w inną stronę (chociażby pozostawiony ‘one-on-one’ Jones), a ustawienie wysokiej strefy pozwalało na wykorzystanie atutów Bernarda w grze podaniowej. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Ravens wyrobili w tym roku kilka niepokojących nawyków – błędy w kryciu, brak dyscypliny w kryciu, tzw. missed tackles – uniemożliwiających skuteczną obronę nawet gdy po drugiej stronie staje zespół mniej utalentowany od Bengals. Vide: zeszły tydzień i mecz z Raiders. Do powyższych grzechów doszedł jeszcze spadek efektywności gry linii defensywnej i linebackerów (odejście Ngaty, kontuzja Suggsa i Jernigana) i mamy gotową diagnozę problemów Ravens.

Co do Daltona – historycznie głównym zarzutem względem Daltona była jego słaba gra pod presją, w obliczu blitzów tudzież na tzw. wielkiej arenie, czyli w meczu o stawkę. W ostatnim spotkaniu rozgrywający Bengals nie pękł, po stracie piłki w czwartej kwarcie popisał się błyskawiczną odpowiedzią i 80-jardowym przyłożeniem (znów błędy w kryciu Ravens i missed tackles), a grając pod presją osiągnął wyższy QB rating niż bez tejże presji. Słowa uznania dla Daltona.

Kończąc powyższy drive – dwa zagrania później, Ravens grają kolejny nieskuteczny blitz, Dalton podaje do pozostawionego jeden na jeden Greena: 7-yrd touchdown i Bengals prowadzą 28-24.

Straty, straty, straty…

Jednym z tematów ostatniego weekendy był rozgrywający San Francisco 49ers Colin Kaepernick. Niecodziennie zdarza się, by rozgrywający doświadczył czterech przechwytów, w tym dwóch w pierwszej kwarcie po których przechwytujący piłkę zawodnicy defensywni zdobywali przyłożenie (tzw. pick-six, czyli przechwytuję piłkę i wbiegam z nią w strefę końcową zdobywając sześć punkcików). Końcowy wynik 47-7 dla Cardinals grających u siebie z Niners, jak i statystyki podaniowe Kaepernicka (9/19, 67 jardów, 0 TD, 4 straty) zdecydowanie nie nastrajają pozytywnie. Mecz ułożył się zdecydowanie po myśli Cardinals, a Pan Kaepernick miał, niestety, spory w tym udział.

Wyglądało to następująco:

– strata nr 1

3rd & 10 w pierwszej kwarcie przy remisie 0-0.

Niewinnie wyglądające zagranie, w którym Cardinals decydują się wysłać za Kaepernickiem 6 graczy defensywnych (nota bene to dość powszechne, że Cards grają bardzo agresywnie w defensywie) pozostawiając 5 graczy w kryciu (4 graczy kryje indywidualnie, 1 Safety ustawiony wyżej).

7

Cardinals udaje się skutecznie wywrzeć presję na QB Niners i na moment próby podania sytuacja boiskowa wygląda tak:

8

Podstawowa zasada przy takim zagraniu to „przede wszystkim – chronić piłkę”, czyli unikać łatwej straty w okolicy własnego pola punktowego. Kaepernick będąc pod presją rzuca piłkę w kierunku swojego gracza, przy czym jest to zdecydowanie rzut „w kierunku”, a nie „do” gracza. Takie zawieszone w powietrzu podanie wymaga od adresata podania praktycznie zatrzymania się w miejscu i oczekiwania na piłkę i staje się łatwym łupem dla obrońcy Cardinals (którego zresztą QB Niners prawdopodobnie nie widział). Piłka powinna być kierowana w stronę linii bocznej, z dala od potencjalnego obrońcy tak, aby to piłka „czekała” na gracza, a nie gracz na piłkę. Kolejny grzech Kaepernicka to rzut z tzw. „tylnej nogi”, czyli z ciężarem ciała przesuniętym do tyłu co powoduje, że trajektoria loty piłki jest inna niż oczekiwana, a celność podania spada. Gracze Arizony wywierając presję na QB Niners wymusili takie, a nie inne zagranie, ale wina Kaepa pozostaje bezsprzeczna.

9

– strata nr 2

Kilka minut później, 1st & 10 w pierwszej kwarcie przy wyniku 7-0 dla Cardinals.

10

Zagranie w wielu aspektach bliźniaczo podobne – Cardinals wywierają presję (tym razem 5 graczy biegnie na QB Niners), Kaepernick pod presją rzuca „w kierunku” docelowego odbiorcy podania, jeden z Safeties przechwytuje niedokładnie rzuconą, zawieszoną w powietrzu piłkę i mamy kolejne przyłożenie.

11

Kolejne straty Niners zanotowali przy 3rd&3 w końcówce drugiej kwarty i w pierwszym zagraniu w trzeciej kwarcie. Obie te straty (trzecia i czwarta w kolejności) to efekt niedokładnego podania ze strony Kaepernicka. Cardinals nie musieli aplikować takiej presji na rozgrywającego Niners. O ile dwa pierwsze przechwyty można zaliczyć do, tzw. wymuszonych błędów, oba kolejne to już przykład błędów niewymuszonych.

Słowo o formacji specjalnej

I na sam koniec – zamiast zapowiadanego wcześniej komentarza na temat Colts i Titans (może następnym razem) – zgodnie z prośbą jedno zagranie formacji specjalnej (special teams) Seattle Seahawks z meczu z Bears.

Zagranie to nazywamy puntem (czyli wykop piłki przy 4th down) wykonywane jest przez Chicago Bears. Pozornie wszystko wygląda zwyczajnie z perspektywy zza pola punktowego Bears:

12

Po prawej stronie w górze obrazka Tyler Lockett – rookie Seahawks, który szybko został etatowym punt returnerem drużyny z Seattle. Lockett odgrywa swoją rolę returnera wzorcowo – przygotowuje się do odbioru piłki, cofa się w stronę swojego pola punktowego i skupia na sobie uwagę praktycznie całej formacji specjalnej Bears.

Po drugiej stronie boiska (lewe zielone kółeczko) stoi sobie spokojnie Richard Sherman. Urok tego zagrania polega na tym, że piłka została kopnięta na lewo (czyli w stronę Shermana) a nie na prawo. Lockett bezbłędnie odgrywając swoją rolę uwalnia Shermana od atencji zawodników Bears (zwróćcie uwagę, że oczy wszystkich, poza kickerem ustawionym najbliżej dołu obrazka, skupione są na Locketta) i tym samym zapewnia Shermanowi czas i miejsce na odbiór piłki i bieg w stronę pola Bears. Moment w którym Sherman łapie piłke wygląda tak:

13

Efektem jest powrót Shermana z piłką o długości 64 jardów. Kilka zagrań później, Seahawks zdobyli pierwsze punkty w meczu.

Powyższe zagranie z powodzeniem stosowali w poprzednich latach m.in. St. Louis Rams oraz… Chicago Bears. Seahawks w tym sezonie nie powodziło się do tej pory, zagrania takie jak powyżej potrafią czasem nadać drużynie niezbędnego rozpędu i spowodować, że gra zaczyna się układać.

MICHAŁ POTRYKUS

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

3 Responses to Analitycznie: Week 3

  1. charlie pisze:

    Taką samą sztuczkę przy puncie zrobili gracze Utah w meczu przeciwko Oregonowi w ostatnią sobotę:

  2. kaliber pisze:

    Świetny artykuł, dobrze napisane, przyjemnie się czyta o postawie Bengals przy okazji meczu w Baltimore, akcja Seahawks robi wrażenie

  3. Tomasz Piątek Tomasz Piątek pisze:

    nie można zapominać, że Seahawks też całkiem niedawno zostali ograni w taki sposób:

Dodaj komentarz