NFL 2016: Brutalne zderzenie z rzeczywistością

Denver Broncos vice-president John Elway explains his reaction to receiving the call from new quarterback Peyton Manning informing him of his decision to sign with the Broncos in Englewood

Po raz pierwszy po swoim odejściu, po mistrzowskim sezonie, na Sports Authority Field at Mile High, powrócił Brock Osweiler. W jaki sposób przywitała go jego była drużyna? Czy było to miłe i eleganckie spotkanie, czy pełne wrogości i ostrych zagrywek?

Przed meczem, zeszłoroczny MVP Super Bowl – Von Miller – zapowiadał, że nie będzie taryfy ulgowej dla Brocka Osweilera. Co więcej, cała formacja obronna ma za zadanie go „zmiażdżyć”. Zazwyczaj to, co mówią zawodnicy i trenerzy przed spotkaniami rzadko ma potwierdzenie w rzeczywistości, jednak tym razem wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Były rozgrywający mistrzów NFL niemal przez cały mecz miał przed sobą twarze Vona Millera, Shane’a Ray’a, Dereka Wolfe i reszty front-7, które demolowało linię ofensywną Houston Texans. Choć trzeba tu od razu zaznaczyć, co było jednym z powodów takiego stanu rzeczy. Już w pierwszej połowie goście stracili swojego najlepszego liniowego w postaci Dereka Newtona, co było niepowetowaną stratą, gdyż wchodzący za niego Chris Clark nie miał żadnych szans w starciu z najlepszym linebackerem Ligi. Miller praktycznie nie miał przeciwnika i robił sobie z nim co chciał, przez co rywale grali praktycznie bez prawej strony na linii wznowienia akcji. Swoją drogą, nie wygląda na to, żeby Newton wrócił w najbliższej przyszłości na boisko, co spowoduje jeszcze gorsze czasy w Houston.

Jednak nawet jeśli zdarzyło się, że Brock miał nieco więcej swobody i mógł przetrenować secondary swojej byłej drużyny, to i tak robił to w najgorszy możliwy sposób. A nawet jeśli miał cień szansy, że wróci do gry – jak miało to miejsce w końcówce trzeciej kwarty – to jego zamiary skutecznie były kasowane przez rewelacyjną defensywę. Tutaj od razu przychodzi na myśl akcja S Dariana Stewarta:

Przez całą noc oglądaliśmy Osweilera, który albo był pod presją nie do przejścia albo rzucał piłki bez żadnego „adresu”. W czwartej kwarcie średnia jego zagrań wyniosła 2.8 jarda, a całe spotkanie skończył z wynikiem 3.2, co jest tak złe, jak brzmi, szczególnie, gdy masz na to 34 próby.

Kluczem dla defensywy było zamknięcie drogi DeAndre Hopkinsowi i to też przełożyło się na wyniki rozgrywającego gości. Skrzydłowy złapał tylko pięć piłek, z dwunastu kierowanych w jego stronę, czym zyskał dla drużyny marne 36 jardów. To doskonale pokazuje jak pieczołowicie Aqib Talib chronił najgroźniejszego przeciwnika nie pozwalając urwać mu się chociażby na chwilę. Ale gdy za podawanie piłek odpowiada Brock Osweiler, to wystarczy tylko blisko trzymać się przeciwnika, bo rozgrywający nie ma wyczucia ścieżek, nie potrafi improwizować, a czasem ma nawet problem z odpowiednim wyrzuceniem piłki z rąk…

Pomyśleć, że wydajesz na takiego zawodnika 72 miliony dolarów…

Z 12-stu drive’ów gości tylko cztery kończyły się po 30-stu przebytych jardach lub więcej, czyli pokrywały się ze średnią całej Ligi w poprzednich rozgrywkach. Mało tego, średnia czterech zdobytych jardów w jednej akcji, to wynik o 1,5 jarda gorszy ze wszystkich drużyn w tym roku. O ile w tym roku defensywa Broncos sprawia, że przeciwne formacje wyglądają „normalnie”, to Texans sprawiali wrażenie kompletnie nieudolnej.

Po drugiej stronie piłki, run defense Texans został podobnie zmiażdżony przez dwójkę: C.J. Anderson – Devontae Booker, którzy wybiegali 190 jardów i 2 przyłożenia (w 33 akcjach). Choć nie byłoby by ich fantastycznych statystyk, gdyby nie para C Matt Paradis i FB Andy Janovich, którzy tworzyli fantastyczne bloki, jakby bez żadnego wysiłku.

Siemian nie był w tym meczu efektowny, ale po siedmiu kolejkach w jego wykonaniu zdążył nas do tego przyzwyczaić. Był za to niezwykle efektywny w przekazywaniu piłki swoim biegaczom i przy krótkich podaniach, co pozwoliło zapunktować Demaryiusowi Thomasowi we wczesnej fazie meczu.

Jednym słowem: ten mecz był dla Broncos niczym oczyszczenie, po ostatnich niepowodzeniach i pewnego rodzaju pokutą. Nie dali rywalom żadnych szans, przez co spotkanie mogło przypominać trening. Bez wątpienia, aktualni mistrzowie tego potrzebowali i być może będzie to dla nich resetem, po którym wrócą na właściwe tory.

Co do Brocka Osweilera? Z pewnością nikt za nim nie tęskni, co więcej, cieszy się, że klub nie musiał tracić na niego choćby złamanego dolara.

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

6 Responses to NFL 2016: Brutalne zderzenie z rzeczywistością

  1. 73ndera73xans pisze:

    Texans z bilansem 4-3 jest obecnie
    druzyną-warzywem – niby oddycha ale jakos tak sztucznie.
    Jak by tak Johna Football-a wyciagnac z knajpy zrobil by wiecej niz Brock.
    Naprawde ciezko oglada sie ich mecze -to jedna wielka męczarnia
    Dzieki dobremu bilansowi bukmacherzy daja dobre stawki na przegrana Texans wiec w najblizszych meczach bedzie mozna troche zarobic.

    Natomiast wersja optymistyczna wyglada tak :
    skoro z ” niewidomym rozgrywajacym ” maja bilans 4-3 to strach pomyslec co bedzie jak Brock sie przebudzi 🙂

    Pozdrawiam

  2. ikon pisze:

    W kontrakcie Osweilera z tego co wyczytałem są jednak jakieś zmienne i technicznie rzecz biorąc jest to dwuletnia umowa opiewająca na 32 mln. Tym nie mniej 16 mln za sezon za to co prezentuje to i tak jest sporo

    • Szarlatan pisze:

      Gwarantowane jest 38. Po następnym sezonie mogą się z nim w Houston prawie bez bólu pożegnać.

      • M pisze:

        Oby tak się stało, bo ten kontrakt to niezłe bagno. Wpaść z deszczu (Hoyer) pod rynnę (Osweiler).

        • Szarlatan pisze:

          Hoyer nie jest tak fatalny jak się o nim pisze. W Cleveland miał przez chwilę bilans 7-4 i prowadzenie w dywizji, teraz ożywił Chicago i bardzo długo był bez rzucenia piłki przeciwnikowi. Gdyby nie tragiczny mecz w play-off, myślę, że brano by pod uwagę przedłużenie.

          • ikon pisze:

            Hoyer niczego nie ozywil, jest slaby i bilans Bears o tym swiadczy. Dobry z niego back up zeby wejsc do gry kiedy trzeba i nie spi….c wyniku ale poza tym nic. Ciesze sie ze Cutler wraca do skladu

Dodaj komentarz