Minutowy horror

nfl-logo

Po emocjach związanych z weekendowymi spotkaniami 12 tygodnia NFL, przyszedł czas na MNF. W Cleveland zmierzyły się dwie drużyny z AFC North, które w tym sezonie nie mają już nic do stracenia – Baltimore Ravens i Cleveland Browns.

Mecz nie zapowiadał się interesująco ze względów sportowych, gdyż obie ekipy są już myślami bliżej końca sezonu i pozostaje im tylko uratować resztki honoru. Mimo to można było się spodziewać walki i emocji. Spotkanie zaczęło się od świetnego returnu po puncie Justina Tuckera, w efekcie zakończonego 82 – jardowym biegiem po przyłożenie Kaelina Clay’a. Do przerwy oglądaliśmy jeszcze dwa TD. Jedno po podaniu Matta Schauba i autorstwa Javoriusa Allena, a drugie Josha McCowna do Marlona Moore’a. Wynik do połowy brzmiał dumnie: 17-13.

W drugich 30 minutach defensywa gospodarzy wyraźnie wzięła się za siebie i już na początku trzeciej kwarty pięknym pick six popisał się Karlos Dansby. Na odpowiedź długo nie było trzeba czekać, bo już po chwili ekipa prowadzona przez wychowanka Virginii odpowiedziała kolejną najwyższą zdobyczą punktową. Prawdziwe emocje czekały nas jednak w czwartej kwarcie po ostatniej „obowiązkowej” przerwie na reklamy.

1 minuta i 47 sekund do końca meczu. Wspaniała akcja kombinacyjna z kick formation autorstwa Cleveland Browns i mamy przyłożenie, które doprowadza do remisu. Goście czym prędzej chcieli odpowiedzieć i zakończyć spotkanie lecz nie było to tak proste. Wybija ostatnia minuta, piłkę ma Matt Schaub, ale – jak to on często ma w zwyczaju – rzuca prosto w ręce CB gospodarzy, Tramona Williamsa. Już chyba ostatni kibice przestali wierzyć w wygraną drużyny z Baltimore w regulaminowym czasie gry. Browns jednak konsekwentnie chcieli zakończyć mecz udanym kopnięciem na bramkę. Było blisko, ale jednak FG udało się zablokować! W konsekwencji Will Hill – na co dzień grający na pozycji SS, zawodnik Ravens – złapał piłkę i popędził przez całe boisko prosto po upragnione punkty, co spowodowało wielką radość swojej drużyny i równie słyszalny jęk zawodu wśród kibiców zasiadających na Cleveland Browns Stadium. Co warto zapamiętać – oprócz wielkich emocji w końcówce –  po tej „bitwie” w stanie Ohio?

1. Lekcja Johnny’ego Manziela

Przez większość meczu wszyscy zajmowali się sprawą J. Manziela, który przeżywa prawdziwe wzloty i upadki w Cleveland. Choć miał być na ten mecz starterem, to kolejna imprezowa afera zdegradowała go na pozycję trzeciego rozgrywającego. Co więcej, los dał mu jeszcze większą lekcję pokory, kiedy z boiska musiał zejść Josh McCown. Nominalnie za centrem powinien pojawić się właśnie on, ale przez swój wybryk musiał ustąpić miejsca Austinowi Davisowi, który omal nie wygrał tego spotkania. Czy dzisiejsza noc czegoś, w końcu, nauczyła młodego rozgrywającego? A może to już kompletny upadek, upadłego zawodnika?

cincinnati-bengals-vs-cleveland-browns-johnny-manziel-first-startPo za tym warto wspomnieć jedną z akcji McCowna – bliźniaczo podobnej do stylu Manziela. Tym samym Josh pokazał, że prędzej, czy później Johnny nie będzie już potrzebny.

2. Przebłyski Matta Shauba Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić NIKT nie rzuca tak pick-six, jak właśnie on! W mecz wchodził z czterema w siedmiu występach, żeby dziś dorzucić jeszcze jeden…

… ale miał też i dobre momenty, jak chociażby ten, gdzie fantastycznie znalazł Kamar Aikena, który wykazał się jeszcze lepszym wyczuciem. Akcja, którą obaj Panowie mogą wrzucić do swojego „CV”.

3. Na marginesie

Mecz bez głębszej historii, o którym wszyscy szybko zapomną. Obie drużyny walczą już tylko o jak najwyższe rozstawienie w Drafcie i nic po za tym. Zarówno Ravens jak i Browns mogą jedynie ogrywać backupów, bo zarówno Flacco, jak i McCown zakończyli swój sezon przez kontuzje. Pytanie tylko, kto wyjdzie na boisko w Cleveland jako pierwszy: Davis, czy Manziel?

Baltimore Ravens 33 (4-7) – Cleveland Browns 27 (2-9)

Albert Groszyk

About Albert Groszyk

Mieszkaniec Warszawy. Przygodę z footballem rozpoczął w 2012. W NFL wspiera Atlanta Falcons, a w Polsce Warsaw Eagles.

Dodaj komentarz