Co dalej, Panie Manziel?

2015-10-26-1445871145-6722129-johnnymanziel

Johnny, ach ten Johnny. Miał być wielką gwiazdą futbolu amerykańskiego. Miał góry przenosić! A na razie jedyne, co przenosi do góry, to kieliszki z drogimi alkoholami w Las Vegas i w innych, bardzo rozrywkowych, miejscach. Zwycięzca nagrody Heismana z 2012 roku jest na wylocie z Browns, a ja postaram się przedstawić miejsca, w których może nam przyjść oglądać „Johnny’ego Footballa” w następnym sezonie.

 

Dla przypomnienia, Johnny Manziel został wybrany z 22 numerem draftu, przez jednych z najlepszych scoutów NFL, Cleveland Browns. Zapowiadany był jako bardzo wysoki pick, łącznie z numerem jeden, jednak losy potoczyły się dla Johnny’ego troszkę inaczej, niż sam tego chciał.

Sezon 2014 to ledwo 5 występów, popularnego wtedy, Johnny’ego Blackboarda, z czego tylko dwa z nich zaczął od początku. Zanotował wtedy łącznie 175 jardów przy kompletności na poziomie 51%. Najgorsze jednak było to, że nie zdobył on żadnego przyłożenia podaniowego. Jedyny, jaki zdobył był zasługą jego dobrej szybkości nóg. Odpowiedź na 1 TD to dwa przechwyty, które powodują, że Manziel nie spełnił wymagań, jakie stały przed jego debiutanckim sezonem.

Sezon 2015 to już 10 spotkań, z czego w 6-ciu z nich startował. Jego TD-INT ratio to 7-5, wszystkie przyłożenia zdobył górą. Kompletność podań na poziomie prawie 58% wykazuje poprawę względem poprzedniego sezonu. Jako drugoroczniak zdobył równiutką liczbę 1500 jardów, co daje 150 jardów górą na spotkanie. Dodatkowo dołożył 230 jardów dołem, czyli 23 jardy na mecz przy 6,22 na próbę. Czy to znaczy, że sezon jako ‚sophomore’, może uznać za udany? Nie! Wciąż pamiętajmy, że Manziel miał być bogiem wśród QB, a nie tylko przeciętnym grajkiem, których w lidze jest co najmniej kilku.

Washington Redskins v Cleveland Browns

Jednak problem z Johnny’m jest gdzie indziej. Miał być cotygodniową jedynką wśród wiadomości sportowych w kraju i… czasami mu się to udaje. Chodzi jednak o jego wybryki, jak ten ostatni, kiedy to zabalował w Las Vegas i nie pojawił się na wizycie lekarskiej przed meczem. Takie zachowanie jest kompletnie nieadekwatne do wielkości jego talentu, nad czym my, kibice NFL, cierpimy najbardziej. No, może poza jego rodziną. I klubem. Johnny musi zrobić, tzw. „step-up” i dorosnąć. Stać się mężczyzną, sportowcem – takim człowiekiem, jakim potrzebuje go futbol. Teraz jednak jest na wylocie z Browns, którzy właśnie podpisali nowego trenera Hue Jacksona. Strony internetowe w sekundę rozbrzmiały wiadomościami, że Johnny Manziel nie odbiera od niego telefonów. Strzelił focha, jak klasyczna 15-latka, ewentualnie ma inne rzeczy w rękach niż telefon, który równie dobrze mógł zgubić. Johnny… czemu nam to robisz! Na poważnie, wychodzi na to, że nowy trener nie bardzo chce z nim współpracować, a jego pozycja była długo dyskutowana na spotkaniu między Jacksonem i Browns.

Zadajemy pytanie, „Co dalej, Panie Manziel?”. W nawiązaniu do ankiety przeprowadzonej w dzisiejszym DDF, większość czytelników NFL24.pl myśli podobnie jak ja. W Cleveland nie ma miejsca dla Johnny’ego Manziela. Ewentualnie, Johnny Manziel nie jest zawodnikiem, który może wiązać przyszłość z drużyną z Cleveland. Dojście do tych wniosków zapewne nie zajęło Wam dużo czasu, jednak jest dość spory procent czytelników, którzy uważają, że Manziel powinien jednak zostać. Ankieta jest dość świeża, więc na pewno nie oddaje pełnego zdania czytelników.Screenshot_1

Pierwszą z nich są St. Louis „LA” Rams. Drużyna ta była najgorzej podającą drużyną sezonu 2015, więc wybór Manziela nie byłby głupim pomysłem. Oczywiście, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że Manziel zacznie być futbolistą, a nie celebrytą. Dodatkowo status gwiazdy i niezaprzeczalna kontrowersyjność to plus, jeżeli gra się w takim mieście jak Los Angeles. Wraz z przemianą klubu, mogłaby nastąpić jakaś przemiana. Czy to nie jest historia jak z bajki? Owszem, jest. Rams muszą wybrać QB w drafcie, jednak, jeżeli ściągnięcie Manziela odbyłoby się za odpowiednią konfigurację mid-late picków w drafcie, to ja jestem za.

Kolejnym miejscem, wymienianym, jako potencjalne nowy dom Manziela, jest słoneczne San Francisco. Blaine Gabbert zaliczył całkiem ciekawy sezon, ale czy jest to moment, kiedy drużyna 49ers może sobie pozwolić na takiego QB? Dużo ludzi wierzy w powrót Kaepernicka, ja uważam, że jego sytuacja jest identyczna jak sytuacja Johnny’ego. Obaj są na wylocie. Władze jednak ciągnie do Gabberta, ale i tak planują wybrać rozgrywającego w drafcie. Zacząć nowy sezon od Gabberta i w razie eksplozji rooki’ego, nazwać go startowym rozgrywającym. Jego rozwój może być interesujący, ale jak dla mnie Johnny Manziel jest lepszym zawodnikiem. Po prostu, tak uważam. Sięgnięcie po Manziela przez włodarzy 49ers byłoby więc w pełni usprawiedliwione. Zawsze można potraktować go, jako rooki’ego i postąpić według planu ze startowaniem Gabberta.

Eagles? O nich też się mówi, jako potencjalnym nowym pracodawcy dla Manziela. Wydaje się, że czas Sama Bradforda w Eagles dobiega końca, a drużyna będzie szukać rozgrywającego bardziej dual-threat. Na pewno Johnny jest bardziej zorientowanym zawodnikiem na bieganie, niż Bradford, a rękę ma nie dużo gorszą, jak nie lepszą. Manziel w Eagles mógłby być świetnym wyjściem, nawet po tym jak Coach Kelly nie jest już trenerem w Mieście Braterskiej Miłości. Byłby to ruch, który przedłużałby plan myślenia Chipa Kelly’ego. Uważajcie, bo Manziel może w niedługim czasie stać się Eagle!

Dallas Cowboys. Właściwie to ich właściciel Jerry Jones jest zakochany w Manzielu, niczym ja w Pani Agnieszce Cegielskiej. Dlaczego więc nie ściągnąć go do Dallas i rozwijać, aż władze nie postawią kropki nad Tony’m Romo? Wiadomo, że Romo byłby starterem, a Manziel miałby od kogo się uczyć. Jeżeli jakakolwiek drużyna może przepłacić za Manziela, to tylko Jones i jego Cowboys. To działanie byłoby mądre patrząc na to jak ostatnio gra Romo i jak szybko się starzeje. Najlepiej jest zacząć wszystko od początku, a pisanie nowej karty Dallas Cowboys razem z kartą Johnny’ego Manziela byłoby świetną historią. Tak przynajmniej mi się wydaje.

johnny-manziel-crying-injury

Ludzkie losy są nieznane, tak jak nieznane jest przeznaczenie Manziela. Są ludzie, którzy twierdzą, że nic z niego nie będzie. Są jednak ludzie, tacy jak ja, którzy uważają, że warto jest mu dać jeszcze jedną szansę, w nowym miejscu, z całkowicie nowymi ludźmi na pokładzie. Manziel dalej potrafi rzucać i dalej ma bardzo zwinne, szybkie nogi. Ciągle jest wymieniany, jako pełnoprawny dual-threat QB.

Szczerze, teraz, gdy wiadomo, że Rams będą klubem z Los Angeles, uważam, że właśnie w tamtą stronę powinien patrzeć Manziel i jego agenci (o ile ich jeszcze ma). Nowy klub, nowe miasto, nowi ludzie – nowi ja, w sensie, nowy Manziel. Takie myślenie byłoby idealne w jego przypadku. Wielu zawodników po przejściu do innego klubu wstaje niczym feniks z popiołów, więc dlaczego Johnny miałby tego nie zrobić?

Kamil Słonka

About Kamil Słonka

Autor portalu o Oakland Raiders, którym kibicuję od 2009 roku. Moim ulubionym zawodnikiem jest Mike Vick. Lubię ostry, siłowy i szybki futbol. Poza futbolem destyluję rapu z Kalifornii i nie pogardzę piwkiem przy meczu Boston Celtics.

4 Responses to Co dalej, Panie Manziel?

  1. Kowboj pisze:

    W sumie nie obraziłbym się na Manziela w Dallas. To zapewne tańsza opcja od Griffina,też doznaje mniej kontuzji. A wtedy nie będzie trzeba tracić picku w drafcie na QB bo potrzeb mamy dużo.

  2. remix remix pisze:

    Gdyby jakiś klub przeniósł się do Las Vegas to byłoby idealne rozwiązanie dla Johnny’ego. Z kasyna miałby blisko:) Szkoda, lubiłem go jak grał w college szczególnie z Alabamą

  3. Ochocinco pisze:

    Największym problemem Manziela jest to, że sodówka odbiła mu do łba, jeżeli w porę się nie zreflektuje to koniec jego kariery wydaje się rychły, ewentualnie załapie się max do „Practice squad” lub będzie szukał szczęścia w CFL.

Dodaj komentarz