Byłem między młotem, a kowadłem

CHARLOTTE, NC - DECEMBER 24: Jonathan Stewart #28 of the Carolina Panthers celebrates after the game against the Tampa Bay Buccaneers at Bank of America Stadium on December 24, 2011 in Charlotte, North Carolina  (Photo by Scott Cunningham/Getty Images)

Bandwagon Bowl, czyli mecz najbardziej „hype’owych” drużyn ostatnich lat. Cam Newton, który zaskarbił sobie serca wielu milionów kibiców na całym świecie, zmierzył się z legendarną już obroną Seahawks, Legion of Boom. Jak toczył się ten mecz, oraz dlaczego byłem między młotem, a kowadłem opisuję niżej.

Zacznę od tego, dlaczego byłem między młotem, a kowadłem. Odpowiedź jest prosta. Dwa lata temu ściskałem kciuki i zdzierałem gardło oglądając Seahawks w Super Bowl XLVIII, rok później ściskałem za nich kciuki przeciwko Patriots w SB XLIX. Kibicowałem im, bo Sherman był mistrzem świata, a to co robił Beast Mode było poezją runningbacka – pozycji, do której mam słabość. Dlaczego Panthers? Bo Mike Vick. Tak, Mike Vick i jego odbicie w młodziutkim Camie Newtonie, który przez ten sezon stał się dla mnie równie genialnym zawodnikiem jak Mike Vick. Kwestia czasu, kiedy uznam, że Newton jest lepszy od Vicka. Już wiecie, dlaczego byłem między młotem, a kowadłem. Przyznaję się do tego, że jestem bandwagonem obu drużyn i jestem z tego dumny! Ale moja sympatia do Seahawks ostatnio jakby słabła i w tym meczu byłem zdecydowanym kibicem drużyny z Karoliny Północnej.

Jak pokazała ankieta przeprowadzona przez nasz portal w zapowiedzi Divisional Round, w nieznacznej większości byliście moimi sprzymierzeńcami w kibicowaniu Panthers, za co serdecznie dziękuję!

Screenshot_1

Nie powinien więc zdziwić Was fakt, że już pierwsze zagranie Stewarda, które przyniosło 59 jardowy zysk spowodowało małą ekstazę w moim mózgu. Panthers nie mogli lepiej zacząć tego spotkania. Trzy zagrania później ten sam zawodnik wita się w endzone Seahawks, po biegu z czwartego jarda. Piękne otwarcie Panthers, gdzie głównym artystą tego początku był Jonathan Stewart i szczęście, które pozwoliło na uratowanie fumble przez Tolberta.

Na kolejne fajerwerki ze strony Panthers czekaliśmy dokładnie 52 sekundy czasu meczowego. Russell Wilson rzuca piękny pick six, prosto w ręce Luke’a Kuechly’ego. Genialny linebacker Panthers przebiega 14 jardów i jak na złość, Panthers prowadzą właśnie tyloma punktami z Seahawks.

Moim zdaniem za ten pick-six odpowiada nie kto inny jak Marshawn Lynch, który biegnąc niską ścieżkę wolał podziwiać nie-wiadomo-co, zamiast patrzeć na swojego QB i przygotować się do odbioru podania. Sam zawsze mówię, że złe podanie to wina podającego – tak się utarło. W tym przypadku jednak obarczam winą Lyncha, który zapomniał o podstawach gry w futbol, kiedy to z runningbacka stajesz się routebackiem.

Następny drive to kolejna niemoc Russella Wilsona, desynchronizacja trybików tudzież brak oleju. Seahawks podczas prawie trzyminutowego posiadania przechodzą ledwo 28 jardów, a popularny DangeRuss pierwszy raz ląduje na plaży – chociaż w przypadku boiska, na którym przyszło grać obu drużynom, prędzej pasuje to nazwać, że odbył pierwszą kąpiel błotną. Bilet do SPA zapewnił mu nie kto inny, jak Shorty!

 

CHARLOTTE, NC - DECEMBER 24: Jonathan Stewart #28 of the Carolina Panthers celebrates after the game against the Tampa Bay Buccaneers at Bank of America Stadium on December 24, 2011 in Charlotte, North Carolina (Photo by Scott Cunningham/Getty Images)

Licznik rusza dalej, a był to najdłuższy drive Panthers w tym sezonie. Trwał prawie 9 minut, lecz zakończył się zdobyczą punktową, więc można uznać, że było to przemyślane działanie. Bieg na punkty zamienił nie kto inny jak Jonathan Stewart, który potrzebował przebiec tylko jeden jard, aby ustawić wynik spotkania na 21:0.

Kolejny gwóźdź do trumny Wilsona i jego Seahawks. Pierwsze posiadanie po odkopnięciu kończy się tym razem tylko przechwytem. Ofensywny drive Panthers łącznie przyniósł -1 jard, więc akcja zakończyła się field-goalem z 48 jardów.

Przed przerwą wynik zmienił się jeszcze tylko raz, jak się domyślacie, na korzyść Panthers. Przyłożenie po 19 jardowym podaniu zdobywa Greg Olsen. Piękne, płaskie podanie Cama Newtona i jeszcze ładniejszy diving-catch Grega Olsena, podnosi wynik do przerwy 31:0.

Pewnie pomyślicie, że w ogóle nie mam zamiaru dzisiaj pisać o Seahawks, ale tak nie jest. Po prostu pierwsza połowa wyglądała jakby na boisku ich nie było. To Cam Newton rządził i dzielił. Luke Kuechly był najlepszym zawodnikiem defensywy w tej połowie i całym spotkaniu. Co będzie idealnym podsumowaniem pierwszej połowy w wykonaniu Seahawks? Przestrzelony FG z 55 jardów na 5 sekund przed końcem drugiej kwarty. Fakt, że boisko było jakie było może usprawiedliwiać Hauschkę, jednak to tylko wymówki. Dla obu drużyn boisko było takie samo. Jak widać, piłka minęła bramkę prawą stroną, a zegar wybił 0:00.

Pierwsza połowa okazała się być kompletną dominacją drużyny z pod znaku Panter. Dla większości z nas było to dziwne, ponieważ spodziewaliśmy się równej walki, krwi i potu z obu stron boiska. Te dwie kwarty nam tego nie dały, ale kibice mieli jeszcze nadzieję na to, że DangeRuss i jego drużyna w końcu odpalą turbiny i ruszą do przodu.

I tak też się stało już w pierwszym ofensywnym drivie Seahawks. Russell Wilson kończy drive pięknym lobem z 13 jarda, do nikogo innego, jak do Jermaine Kearse’ego. Najlepszy TE w historii postseason Seahawks odchylony do tyłu łapie podanie, które sprawia, że Seahawks w końcu meldują się na tablicy wyników.

O tym gościu w tej połowie będzie głośno. Ale to samo można powiedzieć o całej drużynie Seahawks, ich defensywa w końcu sforsowała punt Panthers w bardzo ważnym momencie meczu. Piłka po stronie zawodników z Emerald City. Po drivie trwającym prawie trzy minuty, chłopaki z Seahawks mają na swoim koncie 14 punktów. Piękny długi rzut Wilsona (33 jardy) oraz kolejny w tym meczu diving-catch, tym razem zawodnika Seahawks Tyler’a Lockett’e. Cud, miód, orzeszki. Nawet ja, zadeklarowany kibic Panthers powiedziałem do siebie, że Cam Newton jest w miejscu, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę.

Wymiana trzech puntów, piłka znowu po stronie Seahawks. To co stało się pod koniec tego drive’a wprawiło w zachwyt wszystkich kibiców NFL na świecie. DangeRuss po tym, jak w meczu z Vikings popisał się wstaniem z kolana, rzutem w chmury i zdobytymi jardami – teraz popisuje się rzutem, na który futboliści z Rzeszowa mówią „farfocel”. Nie znam definicji, ale wygląda to tak, że piłka leci gdzieś tam, daleko od wszystkich. Cóż nam z tego, skoro „farfocel” w wykonaniu genialnego w tej połowie Wilsona kończy się pięknym przyłożeniem J-Kearse. Rzut z kolana, po dość dalekim wypchnięciu z pocket. Ja z wrażenia przeklnąłem. Brawo Russell!

Ps. Troy Aikman był bardzo zły na Pete’a Carrolla, że ten w czwartej próbie nie próbuje kopać FG. Cóż Troy, to była piękna trzecia próba, zamieniona na bardzo ważne przyłożenie.

Do końca spotkania wynik zmienił się jeszcze tylko raz, a autorem tej zmiany był Steve Hauschka, który trafia z 36 jardów.

To by było na tyle, Panthers 31:24 Seahawks. Drużyna z Emerald City wraca do domu, a „genialni” Panthers podejmują rękawice w prawdopodobnie najlepszym meczu tych playoffów. Finał konferencji Panthers – Cardinals miejmy nadzieje, przyniesie nam więcej emocji niż wszystkie dotychczasowe w postseasonie.

Już tłumaczę, dlaczego nazwałem Panthers „genialnymi”, w sensie, dlaczego wstawiłem to w cudzysłów. Otóż, bardzo nie podobało mi się to, że Cam Newton i jego drużyna wyszli na drugą połowę z założonymi rękami i drinkiem z palemką. Tak się nie robi. Tak nie gra drużyna, która otarła się o perfect-season i jest jednym tchem wymieniana jako kandydat do gry w Super Bowl 50. Wynik jest wynik, ja wiem. Zwycięzców się nie sądzi. Próbuję tylko zaznaczyć, że Cardinals będą tylko czekać na rozluźnienie, a wtedy Król Larry I Wspaniały, przypuści atak na obronę Panthers, co zakończy się płaczem. Cam Newton nie może sobie pozwolić na to, co stanie się już legendarnym przysłowiem z jego ust. „I can’t keep my fucking cool!” – jeżeli w meczu z Cardinals nie utrzyma swojego „cool”, to będzie mały ból.

Nie łatwo jest pominąć jeszcze kilka faktów związanych z tym spotkaniem, między innymi wspomniany wcześniej wyczyn Kearse’a – który stał się najlepszym TE w postseason drużyny Seahawks zdobywając łącznie 5 przyłożeń.

Trudno też pominąć wyczyn Luke’a Kuechly’ego, który pokazuje, że jego atletyzm jest wielki. LB przełamujący podanie do Baldwina zrobił wrażenie na wszystkich.

Tyler Lockett również popisał się pięknym chwytem, który wywarł wrażenie na samym Odellu Beckhamie Jr.

Genialny toe-tapping Lockette’a!

Tyle o spotkaniu, liczyłem na większą wymianę cios za cios. Okazało się, że dostałem wymianę połowa za połowę. Cam Newton grał bez prądu w drugich 30 minutach, jednak zdobycz punktowa z pierwszej połowy pozwoliła wygrać to spotkanie. Russell Wilson ma za sobą rekordowy rok pod wieloma względami i w moich oczach, jest kandydatem do MVP, o które – o zgrozo, będzie rywalizował głównie z Camem Newtonem.

Liczę na genialne spotkanie Panthers – Cardinals oraz na to, że Seahawks w następnym sezonie wrócą jeszcze mocniejsi.

Football is my hobby!

Kamil Słonka

About Kamil Słonka

Autor portalu o Oakland Raiders, którym kibicuję od 2009 roku. Moim ulubionym zawodnikiem jest Mike Vick. Lubię ostry, siłowy i szybki futbol. Poza futbolem destyluję rapu z Kalifornii i nie pogardzę piwkiem przy meczu Boston Celtics.

7 Responses to Byłem między młotem, a kowadłem

  1. osinho pisze:

    Jermaine Kearse gra na pozycji WR, nawet nie ma parametrów TE 6’1/209

  2. wulewu pisze:

    Ciężko się to czyta…

  3. pawel2005 pisze:

    potwierdzam słowa wulewu – koszmar i przepisanie box score… straszna słabizna

  4. M pisze:

    Czy tylko u mnie nie działają filmiki? Zresztą nie pierwszy raz u tego autora?

  5. Szarlatan pisze:

    wulewu i pawel2005, jestem z Wami! To jest sprawozdanie dla kogoś, kto musi to przeczytać, a nie artykuł, który ma zabawić czytelnika.

  6. andreass.swe pisze:

    Bardzo fajnie napisane =) Pozdrowienia =)

Dodaj komentarz