Analitycznie: Week 2

nfl logo

Dzisiaj Michał Potrykus na warsztat wziął defensywy Cowboys, Steelers oraz Broncos. Pora na analityczne podsumowanie drugiej kolejki.

Dzisiaj będzie trochę o defensywie. Zanim jednak zagłębię się w opisy, statystyki i malowidła z wybranych spotkań – kilka zdań ogólnego komentarza.

Druga kolejka za nami i wiemy tyle, że w przypadku wielu drużyn nic nie wiemy. Drużyny silne w 1 kolejce, poległy w kolejce numer 2 (Niners, Rams, czy Titans), przegrani z pierwszego tygodnia odbili się od dna (Bucs, Redskins, czy Jaguars), zagadkowa forma wielu drużyn trwa w najlepsze (Jets), a dla innych wieszczy się już koniec sezonu (Saints), koniec marzeń o playoffach (Ravens) albo wręcz koniec świata, jaki znamy (Eagles). Wszystkich śpieszę uspokoić – to tylko wrzesień i pierwsze 2-3 kolejki zawsze cechują się nieprzewidywalnością i zmiennością. Nie bez przyczyny większość zawodowych graczy żyjących z obstawiania spotkań nie rzuca wszystkiego na szalę w pierwszych tygodniach.

Widać oczywiście kilka wyraźnych tendencji, które mają szansę się utrzymać w dalszych tygodniach i miesiącach. Zaczyna zarysowywać się grupa drużyn, które po prostu grają dobrze i mają solidny, tudzież sprawdzony, pomysł na swoją tożsamość ofensywną (Falcons, Pats, Packers), defensywną (Jets plus w tym roku Broncos, o których za chwilę dwa słowa) lub na jedno i drugie (Cardinals, Bengals). Te drużyny, pewnie z małymi wyjątkami wynikającymi z kontuzji, będziemy widzieć w czołówce tabeli jeszcze przez długie tygodnie. Nie skreślałbym natomiast żadnej z drużyn rozpoczynających sezon od bilansu 0-2, zbyt wcześnie żeby mówić o straconym sezonie. Przypomnę tutaj chociażby Steelers, którzy sezon 2013 zaczęli od bilansu 0-4, by skończyć ostatecznie z wynikiem 8-8 i znaleźć się o kilka jardów od playoffów (a dokładnie o jeden field goal KC Chiefs mogący potencjalnie dać im awans w wyniku szczęśliwego splotu rezultatów kilku spotkań w ostatniej kolejce). Jest, więc nadzieja także dla fanów Eagles, którzy zrozpaczeni po dwóch meczach zastanawiają się, co dzieje się z ich drużyną przyzwyczajoną do wygrywania spotkań seriami i męczenia przeciwników dziesiątkami zagrań ofensywnej, szybkiej gry.

Skoro o Eagles mowa, kilka pierwszych zdań komentarza na temat jednego z tych spotkań z ostatniego weekendu, które wywołały najwięcej komentarzy i emocji, czyli Dallas-Philadelphia. Nie będę zbyt wiele pisał o ofensywie Orłów – ten temat zostawiamy na inną okazję – tym razem, defensywa obu zespołów.

  1. Defensywa Cowboys, Rod Marinelli i Sean Lee

Pamiętam dyskusje sprzed około roku, gdy wszem i wobec prognozowano, że obrona Cowboys AD 2014 będzie jedną z najgorszych w historii – odszedł DeMarcus Ware, kontuzji nabawił się Sean Lee, na początku sezonu na wielu pozycjach nie było wiadomo kto będzie, tzw. starterem, itp. Jednym zdaniem – obawiano się blamażu tej formacji. Sezon 2014 okazał się być jednak niespodziewanie dobry, Cowboys zakończyli sezon z wynikiem 12-4 i, pomimo niewątpliwych gwiazd w ofensywie w osobach Tony’ego Romo, Deza Bryanta czy DeMarco Murray’a, obrona Kowbojów prowadzona od tamtego rok przez Roda Marinelliego dołożyła swoją cegiełkę do sukcesu plasując się w środkowych obszarach ligowych statystyk. Rok 2015 przyniósł dalszą stabilizację tej formacji, garść znaczących wzmocnień w drafcie, czy podczas free agency i na razie efekty są bardzo pozytywnie nastrajające na przyszłość. Efekty tym bardziej znaczące, że w obliczu kontuzji Bryanta i Romo, na defensywnej stronie drużyny w wielu spotkaniach spoczywać może ciężar odpowiedzialności za wynik spotkania.

Co do ostatniego spotkania – kolokwialnie mówiąc, mecz z Eagles „udał się” defensywie Kowbojów. Eagles zdobyli łącznie 7 jardów w grze biegowej, Sam Bradford nie miał wystarczająco komfortu w futbolowej „kieszeni”, aby precyzyjnie grać długimi podaniami (zresztą mam wątpliwość, czy taka gra była w planie ofensywnym Eagles), a 5 drive’ów zakończyło się, tzw. three&out. Cała defensywa zagrała bardzo solidnie ze szczególnym naciskiem na linię defensywną i linebackerów. Rod Marinelli rozgryzł plan ofensywny Chipa Kelly’ego, co widać było po ilości zagrywek Eagles, która zakończyła się stratą jardów lub minimalną (1 jard lub mniej) ich zdobyczą (25 z 55 zagrań ofensywnych zakończyło się stratą jardów, zerową zdobyczą, niecelnym podaniem, zdobyciem jednego jarda lub stratą piłki). Grzech przewidywalności ataku Eagles jest zresztą jednym z zagadnień intensywnie podnoszonych w mediach na przestrzeni ostatnich dni – sugeruje się, że Chip doprowadził do sytuacji, gdy jego ofensywa straciła element zaskoczenia, a przeciwnicy zdążyli zorientować się w kanonach zagrywek i potrafią przewidzieć przebieg wypadków na boisku. Oczywiście, co innego przewidzieć zagranie, a co innego zapobiec takiemu zagraniu, ale tutaj Cowboys stanęli na wysokości zadania.

Patrząc, jak grała obrona Cowboys, jednym z najbardziej niedocenianych „wzmocnień” zespołu z Dallas jest dla mnie powrót do zdrowia Seana Lee grającego najczęściej na pozycji Inside Linebackera (MLB) w schemacie defensywnym 4-3. Lee, grający w Lidze od 2010, nie miał nigdy szczęścia do kontuzji i opuścił cały ubiegły sezon, ale w powyższym spotkaniu, jak i w dotychczasowej części sezonu był jedną z pierwszoplanowych postaci w obronie Dallas. Na początek statystyki Lee z dwóch minionych spotkań (z Giants i z Eagles): 16 solo tackles, 7 assisted tackles, 1 przechwyt, 2 obronione podania. Rating wg ProFootballFocus za mecz z Philly: +4.6 – można się oczywiście nie zgadzać ze sposobem oceniania przez PFF, ale często jest to dość wymierny wyznacznik rzeczywistej gry danego zawodnika na boisku.

Kilka słów o Lee – pierwszą cechą opisującą MLB Cowboys jaka przychodzi mi do głowy to fakt, że jest to jeden z tych linebackerów, o których mówi się, że grają ‘sideline to sideline’, czyli na całej szerokości boiska. Poza tym – solidny w kryciu (strefa, man-to-man), solidny w obronie przeciwko grze biegowej, najczęściej nie ma problemu z tzw. missed tackles, czy zgubionym kryciem. Podczas meczu z II kolejki Lee zauważyłem, też że ustawiany był zarówno jako MLB, jak też OLB w ustawieniu z większą ilością defensive backs na boisku. Człowiek – orkiestra.

Wybrane przykłady wszechstronności pana Lee z meczu z Eagles:

1

Pierwszy przykład – trzecia kwarta, 1st&10 dla Eagles. 5 obrońców Cowboys ustawiona w indywidualnym kryciu, Lee (w niebieskim kółku na środku grający w tym zagraniu jako jeden z dwóch LBs na boisku) odpowiedzialny za pilnowanie Murraya (czarne kółko) w przypadku próby podania.

Chwilę po snapie sytuacja wygląda tak:

2

Kilka spostrzeżeń:

– Cowboys grają – ładnie to nazywając – zdyscyplinowaną obronę. Każdy z obrońców podąża za swoim graczem ofensywnym (odpowiednie pary 1a-1b, 2a-2b itd.).

– w przypadku tzw. crossing routes, czyli przecinających się „ścieżek” zawodników ofensywnych biegnących przez środek pola, defensorzy Kowbojów płynnie biegną za swoim graczem bez wzajemnej dezorganizacji szyków obronnych.

– Lee (wciąż niebieskie kółko) bardzo szybko orientuje się w zagrywce (Murray biegnie w stronę linii bocznej, więc ryzyko zagrywki biegowej jest zerowe) i unikając „sztucznego tłoku” na środku pola, biegnie w stronę Murray’a.

W efekcie zagrania, na moment odbioru piłki boisko wygląda tak:

3

Piłka złapana na wysokości wznowienia zagrywki, Lee orientujący się w zagrywce i dzięki swojej boiskowej szybkości i umiejętności zatrzymania gracza przeciwnika (takcle) pozwalający Murrayowi na zdobycie tylko dwóch jardów.

Pozostali gracze Eagles w ścisłym kryciu (4 pozostałych obrońców plus ustawiony wysoko safety na 4 atakujących Eagles). Oprócz wyśmienitego wykonania zadań defensywnych przez zawodników Dallas, kilka kamyczków do ogródka Eagles– takich kamyczków o wielkości głazów narzutowych:

– Bradford to nie jest running quarterback. Jakakolwiek groźba biegu z jego strony jest ignorowana przez defensywę przeciwnika, więc większość option plays (czyli zagrywek z opcją biegową dla QB) traci na agresywności i możliwości zaskoczenia przeciwnika. Jeśli obrona nie musi zważać na opcję biegającego rozgrywającego (typu Wilson, Kaepernick, czy Newton), może spokojnie przeznaczyć dodatkowego gracza do krycia pozostałych graczy ofensywnych tudzież blokowania na wysokości linii defensywnej. Efekt tego jest taki, jak powyżej – 5 defensorów (4 graczy linii defensywnej plus linebacker) biegnie na Bradforda (pass rush), pozostała szóstka broni zagrania górą (pass defense). Możliwy teoretycznie bieg Bradforda i jego potencjalną ucieczkę z kieszeni (chociażby cała lewa strona boiska) wszyscy mają w głębokim poważaniu.

– żaden ze skrzydłowych Eagles nie jest w stanie zgubić swojego kryjącego (tzw. no separation).

– podobne zagranie Eagles pokazali już mnóstwo razy w tym sezonie i w poprzednich. Tak się nie da zaskoczyć przeciwnika. Mam wrażenie, że Eagles byli bardziej kreatywni ofensywnie w preseasonie niż w drugiej kolejce sezonu zasadniczego.

Inne zagranie Seana Lee – tym razem gra biegowa. Lee ustawiony jako StrongSide Outside Linbebacker (czyli po stronie po której ustawiony jest TightEnd Eagles). Zagranie Eagles, to misdirection tudzież cutback run, czyli zarówno Running Back (Murray) jak i cała linia ofensywna przesuwają się po snapie w swoją prawą stronę pozorując bieg prawą stroną boiska ściągając za sobą linię defensywną, a następnie Running Back odbija w stronę przeciwną szukając miejsca do biegu.

4

Zadaniem OLB (w tym przypadku Lee) jest zadbanie o to, aby zabezpieczyć tzw. krawędź, czyli zapewnić, że running back w przypadku zmiany kierunku biegu nie będzie w stanie wybiec na wolne pole i zdobyć dużej ilości jardów. Wielu młodych zawodników na tej pozycji zbyt szybko podąża za pierwotnym kierunkiem zagrania bądź pozwala na to, aby zostać zablokowanym przez graczy linii ofensywnej co uniemożliwia kontrolowanie zagrywki i ewentualny tackle. W poniższym przypadku dobrze zagrała zarówno linia defensywna Cowboys (zablokowali ścieżki biegowe po swojej lewej stronie i nie dopuścili żadnego z graczy linii ofensywnej do tzw. drugiego poziomu – czyli do LBs) jak i Lee które cierpliwie wyczekał dalszego ciągu zagrania.

Efekt był taki:

5

Nieudana próba powstrzymania Murraya ze strony Lee oznacza wolne pole i praktycznie pewne zdobycie minimum 10 jardów. Tutaj skończyło się na minus 3 jardach.

6

I przykład ostatni – również zagrywka biegowa, tym razem z połowy pierwszej kwarty. Lee na środku ekranu jako MLB.

7

Idea tej zagrywki Eagles polegać miała na tym, aby Sproles (#43) pobiegł piłką w lewą stronę, w którą to ruszyć miała również linia ofensywna Orłów. Wydaje mi się, że w tym wypadku mieliśmy mieć do czynienia z tzw. zone-blocking scheme, czyli zagraniem gdzie gracze linii ofensywnej blokują napotkanych defensorów ruszając do zewnątrz, a zadaniem RB jest znalezienie wolnej ścieżki biegowej i ruszenie w stronę linii końcowej – w bardzo dużym uproszczeniu modelowo powinno to wyglądać tak, że większość formacji ofensywnej przesuwa się w stronę linii bocznej a RB szuka luki w ustawieniu defensywnym korzystając z bloków graczy linii ofensywnej. Cały koncept jednak nie wypalił w tym wypadku, bo linia defensywna Cowboys modelowe zagranie dość szybko uniemożliwiła.

8

Ciężko ocenić na ile powyższe zagranie było efektem bardzo dobrego wykonania zagrywki ze strony Cowboys, a na ile słabego zagrania ze strony Eagles tudzież połączenia obu tych elementów, natomiast już chwilę po snapie zagranie było skazane na porażkę. Pozostało tzw. posprzątanie, czyli tackle for loss, które w wypadku gracza tak szybkiego jak Sproles nigdy nie jest łatwe.

9

Szybkość Lee. Bam. 4 jardy straty.

W końcówce spotkania Sean dorzucił jeszcze przechwyt w strefie końcowej kryjąc Zacha Ertza. Całość obrony Cowboys zagrała w tym meczu bardzo dobrze, Lee – wyśmienicie.

  1. Speed kills – Ryan Shazier

Skoro jesteśmy przy ultra-szybkich środkowych linebackerach, niezły mecz zagrał Ryan Shazier z Pitsburgh Steelers. Niezły w tym wypadku oznacza łącznie 15 tackles w tym trzy tackles for loss, 1 sack, 1 forced fumble i 1 fumble recovery w wygranym 43-18 meczu z Niners.

Cała defensywa Steelers – wbrew moim wcześniejszym obawom i pesymistycznymi wizjom – zagrała świetny mecz. Obrońcy, w szczególności Front-7, zagrali agresywnie, poprawnie schematycznie i wygrywali pojedynki jeden na jeden. Obrona jako całość zasłużyła na wielkie brawa – Shazier był tylko wisienką na torcie. Zobaczymy na ile ta tendencja w grze obronnej się utrzyma, ale oznaki poprawy względem tego, co prezentował ten zespół miesiąc temu, są niezaprzeczalne.

Gwoli wprowadzenia tudzież przypomnienia – Ryan Shazier, to zeszłoroczny wybór Steelers w pierwszej rundzie draftu. Rok temu postrzegany był jako gracz z dużym potencjałem i dużymi umiejętnościami, natomiast cechą wyróżniającą go spośród wielu innych zawodników była jego nieprawdopodobna szybkość. Po bardzo obiecującym początku preseasonu i sezonu 2014, zaczęły trapić go kontuzje wynikające po części ze stylu gry i nieumiejętności „czystego grania” (w tym wypadku rozumianego jako umiejętność pozostawiania poza kłębowiskami graczy gdzie bardzo łatwo o kontuzje, szczególnie kończyn dolnych). W tym sezonie jest relatywnie zdrowy i gra na razie tak, jak życzyliby sobie tego włodarze Steelers.

Dwa przykłady atrybutów Shaziera na bazie meczu z Niners.

Zagranie pierwsze – zagrywka biegowa. Outside zone run w lewą stronę formacji ofensywnej. Steelers dość nietypowo ustawieni w formacji przypominającej 4-3 (Jarvis Jones, nominalnie OLB ustawiony na pozycji typowej dla DE – Defensive End). Shazier – na żółto, tym razem jako OLB.

10

Zagrywka po chwili prezentuje się następująco:

11

Shazier identyfikuje lukę pomiędzy graczami linii ofensywnej (analogicznie jak w przypadku opisywanego wcześniej Seana Lee – tylko tutaj linia ofensywna zagrała mimo wszystko znacznie lepiej) – pomiędzy Left Tackle i Left Guardem i korzystając z tej niefrasobliwie pozostawionej alejki atakuje running backa Niners który dopiero co przejmuje piłkę.

Kolejną sekundę później Shazier jest już przy RB – efekt to strata dwóch jardów.

12

Takie zagranie jest możliwe tylko i wyłącznie w przypadku gracza potrafiącego w ułamku sekundy przyspieszyć tak, aby momentalnie znaleźć się tuż za linią ofensywną i jednocześnie na tyle zdyscyplinowanego, aby zachować ustawienie obronnym i nie atakować na oślep ryzykując pozostawienie po sobie wyrwy w defensywie.

I jeszcze jedno zagranie będące sekwencją kilku slajdów w odstępnie mniej więcej sekundy każdy.

13

  • Początek zagrania. Niners w sytuacji 3nd& long. Shazier (#50) na środku pola odpowiedzialny za strefowe krycie tej części boiska.
    14
  • Tuż po snapie – Shazier przesuwa się w swoją lewą stronę korygując ustawienie w stronę TE przeciwnika wbiegającego na środek boiska. Przygotowanie do przerwania ewentualnego podania.
    15
  • Ponowna kontra – tym razem w prawo podążając za TE, który przygotowuje się na możliwość podania.
    16
  • Kaepernick wybiega z kieszeni próbując szukać jardów w grze biegowej. Shazier po raz kolejny zmienia kierunek biegu pozostawiając TE i kierując się w kierunku QB Niners.
    17
  • Ponieważ Kaep próbuje na pełnej prędkości wyminąć ILB Steelers, Shazier zmuszony jest – również na pełnej prędkości – skorygować swoje ustawienie aby zatrzymać rozgrywającego Niners.

Teraz już wiem po co są tzw. Agility Drills podczas testów poprzedzających coroczny Draft. 4th down Niners.

  1. Defensywa Broncos

I na sam koniec, bardzo luźny komentarz odnośnie Broncos. Jeśli drużyna z Denver będzie w tym roku liczyła się w walce o Super Bowl, będzie tak z powodu gry obronnej zeszłorocznego mistrza AFC West. Obejrzałem oba dotychczasowe mecze Broncos z tego roku i zaryzykuję tezę, że to w tej chwili najlepsza defensywa w Lidze. W pierwszej kolejce Ravens nie pograli zbyt wiele w Denver, w drugiej kolejce defensorzy Broncos zapewnili zwycięstwo w ostatnich sekundach szalonej końcówki w Kansas City powodując po drodze 5 strat i trzymając Chiefs na dystans, który okazał się do zniwelowania dla mającego już najlepsze lata za sobą Manninga.

Broncos mają szaloną siłę w defensywie – Von Miller, DeMarcus Ware, Aqib Talib i spółka pod wodzą Wade’a Phillipsa wreszcie realizują swój potencjał i podejrzewam, że niejednemu koordynatorowi ofensywnemu spędzą sen z powiek w trakcie sezonu.

  1. Deser – czyli jak zagrać źle.

Nie chcę się pastwić nad Eagles, ale defensywnie nie wygląda to dobrze. Kwintesencją całego spotkania z Cowboys było stawiające kropkę nad i przyłożenie Terrence’a Williamsa w czwartej kwarcie. Wynik to 13-3 dla Dallas, 4:20 do końca meczu. Cowboys mają piłkę na 42 jardzie Filadelfii, jest 3rd&11. I Eagles grają takie coś…

18

Terrence Williams ustawiony na prawej stronie biegnący prosty slant (czyli kilka kroków do przodu i odbijamy na lewo pod kątem mniej więcej 45 stopni w stronę środka boiska). Byron Maxwell (kółeczko w kolorze czarnej rozpaczy) kryje na wysokości znacznika 1st down, więc pozostawia Williamsowi sporo miejsca na złapanie potencjalnego podania. Maxwell pokazuje przed zagraniem ustawienie wskazujące, że będzie pilnował ewentualnego średniej długości zagrania przekierowując gracza Dallas do środka pola. Problem w tym, że na środku pola nie ma pomocy ze strony Safeties którzy ustawieni są bliżej LoS- Line of Scrimmage. Ryzyko takiego ustawienia polega na tym, że jeśli podanie na środek pola będzie skuteczne i CB Eagles nie zdąży powstrzymać skrzydłowego Cowboys – jest przyłożenie i praktycznie po meczu.

Pamiętajmy, jest 3rd&11. Powstrzymanie Cowboys w granicach 11 jardów i nawet kolejny field goal jest małym sukcesem Eagles ponieważ nic nie zmienia w kwestii wyniku i daje szansę odrobienia strat. Wciąż mielibyśmy tzw. 2 score game, czyli Eagles potrzebowaliby dwóch przyłożeń, aby doprowadzić do okolic remisu. Pamiętajmy też, że w meczu nie ma już Romo, Bryant nie gra, Witten jest poobijany, a rozgrywającym jest Brandon Weeden rzucający piłki do drugiego garnituru skrzydłowych Cowboys.

Eagles próbują mimo to blitzu (czyli „gonitwy za rozgrywającym”) sześcioma graczami pozostawiając pięciu graczy w kryciu jeden na jednego bez zabezpieczenia tyłu pola (safeties blisko LoS). Innymi słowy – stawiamy na pass rush i uda się albo się nie uda.

Piłka rzucona jest po około trzech sekundach, pass rush nie dochodzi do celu a Terrence Williams praktycznie bez przeszkód łapie piłkę i zdobywa przyłożenie. No nie udało się…

19

Za tydzień planuję kilka zdań o tegorocznych rookies, a na warsztat będę chciał zabrać Colts, Titans i pewnie kogoś jeszcze. Ewentualnie serdeczna prośba o komentarze i sugestie, o czym chcielibyście poczytać – również bardzo chętnie poszukam nowej wiedzy i ciekawostek.

MICHAŁ POTRYKUS

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

3 Responses to Analitycznie: Week 2

  1. remix remix pisze:

    genialny artykuł!! ja bym chciał jeszcze parę słów o aktualnych trendach w defensywie i ofensywie NFL i jak to się ma do NCAA. Podziwiam głębię futbolowej wiedzy! Niesamowite

  2. M pisze:

    Również jestem pod wrażeniem. Nie wiem, czy śledzisz rozgrywki NCAA, jeśli tak, również jak kolega wyżej chętnie poczytał bym o schematach, trendach z ligi akademickiej.

    • Michal Potrykus Michal Potrykus pisze:

      Dziękuję.
      NCAA nie śledzę na bieżąco ponieważ czasu niestety brak – w tym obszarze polegam ptakrycznie wyłącznie na tym, co jest dostępne w mediach ‚mainstreamowych’. Z wybranymi zawodnikami stojącymi u progu gry w NFL „zaprzyjaźniam” się praktycznie dopiero przed draftem. Ale oczywiście nie wykluczam, że w przyszłości wiele się może zmienić w tej kwestii.

      Pozdrawiam i spokojnego weekendu.
      Michał

Dodaj komentarz