Biegiem po Super Bowl

nfl-logo

Murowani – przedsezonowi – kandydaci do jubileuszowego 50-go Super Bowl Patriots i Seahawks, przeżywają niemal oceaniczne fale kryzysu związane m.in. dotykającymi ich kontuzjami. Przeciwwagą dla tych problemów stają się biegacze. Czyżby sierpniowe opinie o spadku wartości znaczenia running backów w NFL były mocno przesadzone? Zapraszam!

Sporo złego usłyszał w tym sezonie Colin Kaepernick, nie sądzicie? Nic dziwnego, 49ers rzucają jedynie 196 jardów na mecz i walczą już tylko o jak najwyższy pick w drafcie. Doprowadziło to do tego, że mówiąc o drużynie z San Francisco mamy w głowie wizję drużyny w totalnej rozsypce, której odbudowa zajmie kilka dobrych lat. Nie wspominałbym o tym zespole w tekście dotyczącym nadchodzącego postseason, gdyby nie fakt, że chcę go użyć do kontrastu i uświadomienia Wam, że dwiema ekipami, które 49ers wyprzedzają w jardach górą są St. Louis Rams i… Minnesota Vikings. Z kolei perfekcyjna dotychczas Carolina Panthers plasuje się w grze podaniowej ledwie trzy lokaty wyżej. Ustępując tym samym ofensywom Buccaneers i Titans prowadzonym przez dwóch pierwszoroczniaków.

Nie chcę tu umniejszać doskonałej grze Cama Newtona, czy świetnego bilansu jakim szczycą się Wikingowie. Wręcz przeciwnie. Defensywy obu zespołów należą do najlepszych w lidze, a ich gra biegowa pozwala na nadrobienie braków wynikających z mniejszej liczby podań. Zależność ta pokazuje jednak, że przedsezonowe dyskusje o spadku wartości runnig backów były bardzo mocno przesadzone.

Nie biegasz, nie istniejesz?

O ile wyżej wymienione przykłady pokazują, że drużyny grające gorzej podaniami potrafią sobie poradzić, to ekipy słabiej biegające na znalezienie się w postseason praktycznie nie mają szans. Z szesnastu drużyn, które mogą pochwalić się bilansem 0.500 lub lepszym w górnej połowie tabeli jardów zdobytych biegami na mecz, nie ma tylko Denver Broncos (17. miejsce, tuż pod kreską), Houston Texans (19. miejsce) i oczywiście New England Patriots (28. miejsce), którzy na własnej skórze odczuwają właśnie to o czym piszę, w momencie gdy ich najważniejsi reciverzy oraz tigh end mają problemy zdrowotne.

Twierdzenia o zmniejszającym się znaczeniu runninng backów trzeba więc włożyć między bajki. Prowadzący w zestawieniu jardów na mecz Seattle Seahawks mogliby mieć dużo większe problemy z wyjściem z kryzysu, gdyby nie eksplozja talentu pierwszorocznego Thomasa Rawlsa. Z kolei gdyby nie Todd Gurley, St. Louis Rams zapewne byliby faworytami do pierwszego numeru w nadchodzącym drafcie. Ostatni mecz pokazał, co dzieje się z Minnesotą Vikings, gdy Adrian Patterson jest wyłączony z gry. Przykłady można mnożyć, ale jedno jest pewne –  w nadchodzącym drafcie na graczy biegających będzie patrzyło się z dużo większym zainteresowaniem. Młodzi gracze na tej pozycji pokazują, że starzy wyjadacze mogą w przyspieszonym tempie zostać zmuszeni do ustąpienia miejsca (kto jeszcze w sierpniu spodziewałby się, że Lynch będzie musiał zacząć obawiać się o posadę startera?) oraz, że znacznie lepiej radzą sobie w dzisiejszej NFL. Często zamiast siły mięśni, stawiają na zwyczajną zwinność, co kompletnie wytrąca z rąk argumenty linebackerom rywali, zaskakuje ich i sprawia, że chcąc nie chcąc, przepuszczają rywala.

Super Bowl a sprawa biegów

Wystarczy zresztą zerknąć na aktualny ‚Playoff picture’, by przekonać się, w jak dużym stopniu dyspozycja zawodników biegających przekłada się na to, co nas czeka w postseason.  Gdy Patriots siłą rzeczy musieli zacząć więcej grać dołem, natychmiast doznali dwóch porażek i prawdopodobnie zagrają w Wild Card Game. Taki sam los czeka Indianapolis Colts, gdzie Frank Gore gra poniżej oczekiwań. Panthers na pierwsze miejsce w NFC wyniosły nie tylko podania, ale i trzecia ofensywa biegowa w lidze. O Seahawks i Vikings już wspominałem. Z kolei kibice Green Bay Packers najdobitniej (czyli na bilansie wygranych) odczuć mogą co znaczy gdy RB, który dopiero co był gwiazdą zespołu, ma gorszy okres.

Eddie Lacy ma w tym sezonie bardzo niestabilną formę…

Można więc założyć, że kluczowa w awansie do Super Bowl może być defensywa przeciw grze dołem. W tej obecnie najlepsi są… New York Jets, którzy dopuścili do jedynie dwóch TD zdobytych w ten sposób i pozwalają rywalom na 83,5 jarda na mecz. Na kolejnych miejscach są Panthers, Seahawks i Cardinals więc rywalizacja w NFC zapowiada się pasjonująco. Z kolei New England Patriots, którzy na tę chwilę są potencjalnymi rywalami Jets w Wild Card Game, już w pierwszym meczu obu ekip w regular season mieli z nimi problemy. Jeśli wszyscy wrócą do zdrowia, podopieczni Billa Belichicka będą oczywiście faworytami, ale wciąż pozostanie pytanie co będzie, gdy wpadną na zespoły, które potrafią wyłączyć ich atuty w grze górą. Wtedy może okazać się, że nawet  włodarze z obozu obrońców tytułu doświadczą, że pogłoski o umieraniu gry biegowej są mocno przesadzone.

Piotr Stokłosiński

About Piotr Stokłosiński

W futbolu, tym europejskim, już 15 lat temu oszalał za Manchesterm United. W tym amerykańskim siedzi od niedawna, ale już z ciężkim sercem znosi wyczyny Eagles, a z nadzieją patrzy na poczynania Seahawks. Największy fan Richarda Shermana na wschód od Seattle.

One Response to Biegiem po Super Bowl

  1. Arti pisze:

    Gra dołem to potężny atut, natomiast nie jest kluczowym rozwiązaniem co pokazał dobitnie wspomniany w artykule A. Patterson w meczy z Seattle. Odnośnie Wild card game bym się wstrzymał w przypadku Patriots – jeszcze wiele się może wydarzyć o ile Pats wygrają pozostałe spotkania – decydujący będzie pojedynek Broncos vs Bengals. Co do RB to Pats posiadając wszystkich zdrowych atakujących grę dołem wykorzystują w mniejszym stopniu tak jak było to w Super Bowl. Sherman do tej pory patrzy na tablicę wyników i płacze pokazując, że zdobyli zaledwie 24 pkt!!!! he he :). Pats Nation Baby!!!!!!

Dodaj komentarz