Forum NFL24 Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dariusz Ankiewicz
2014-10-30, 14:10
Kontrakt Kaepernicka
Autor Wiadomość
PawloTheBest

Dołączył: 05 Wrz 2011
Posty: 46
Wysłany: 2014-06-07, 10:22   

Bardzo mnie ciekawią wypowiedzi typu wygrana w meczu jest sprawą losową. Bez żadnej napini ale nie jest to prawdziwe stwierdzenie. Na wygraną lub przegraną składa się tyle aspektów, tyle decyzji, że nie można mówić o losowości tylko o trafionych lub nietrafionych wyborach.

Czy zawodnik złapał, nie złapał, zatrzymał, nie zatrzymał, zrobił sack nie zrobił. O tym wszystkim decyduje doświadczenie, pot wylany na treningach, radzenie sobie ze stresem, momentum, dyspozycja dnia. Kiedy zbierzesz to wszystko do kupy nie można mówić o losowości. Bo nikt nie rzuca monetą przed akcją.

Ravens przed PO nie byli brani pod uwagę do ostatecznego zwycięstwa przez nikogo, oprócz wiernych fanów. Mieli „dobrą szatnie”, nakręcali się na wygraną ligi każdym kolejnym zwycięstwem, wszyscy zawodnik zagrał ponad swoje możliwości, a zwłaszcza Flacco.

Sam Flacco ma za****tego agenta, nie znam go ale jest najlepszy w swojej branży. Wykorzystał na maxa produkt, który wygenerował jego klient. Co mieli zrobić Ravens? Nie podpisać QB, który dopiero co wygrał? Który pokazał, że potrafi grać na 110% w meczach pod presją .

Nie można porównywać tych dwóch zawodników. Nie można mówić, że wygrana jest losowa, czasem jest „szczęśliwa” ale dlatego kochamy sport. Jest nieprzewidywalny.
 
     
Cycu 


Drużyna: Ravens
Zawodnik: Ray Lewis, Vonta Leach
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 110
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-06-07, 10:36   

TRad napisał/a:
Panowie, bez jaj. Flacco jest bardzo przeciętnym QB, któremu wyszły cztery mecze w jednym playoff. Nic nie wskazuje, że będzie w stanie to kiedykolwiek powtórzyć.

Co jest lepszym wskaźnikiem siły gry: blisko sto meczów w regular season, czy cztery mecze w p-o?



Hola, hola. Flacco w p-o ograł i młodego asa Lucka, i starego wygę Brady'ego, i samego Paytona. Rok wcześniej w finale konferencji przeciwko Pats też grał o niebo lepiej niż Brady, a cofając się jeszcze wcześniej ciężko znaleźć mecz play-offowy, w którym Flacco by zawiódł. Co jest lepszym wskaźnikiem? Wg mnie nie 400 jardów rzucone przeciwko Jaguars czy Titans w regular season, a to, że gdy o najważniejszych meczach w sezonie będą decydować detale, to mój Qb nie będzie miał ułamka sekundy zawahania.
 
     
TRad 

Drużyna: 49'ers
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 361
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-06-07, 13:52   

To nie "Flacco ograł Lucka". Ravens ograli Colts. Jak widzę argumenty typu "Kaepernick jest lepszy od Rodgersa, bo trzy razy z nim wygrał", to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Sam wygrał?! To co, Dilfer był swojego czasu najlepszym QB w NFL, bo Ravens wygrali SB?

A wynik meczu, nie tylko w footbalu, jest jak najbardziej losowy. Zazwyczaj wygrywa silniejsza drużyna, ale nie zawsze. Zaś gdy walczą dwie drużyny o tej samej sile, decyduje prawie wyłącznie czynnik losowy. Np. bilans TO bardzo silnie wpływa na wynik meczu, prawda? Tymczasem o ile generowanie fumbli losowe nie jest, to ich odzyskiwanie jak najbardziej.

Wreszcie, moj ulubiony przykład, z finału Niners-Ravens.
[img] http://assets.sbnation.co...edium.jpg[/img]

Tak wyglądała trzecia próba ostatniego drive'u Niners. Znaczy, tak by wyglądała, gdyby Kaepernick był o sekundę szybszy - w rzeczywistości Harbaugh wziął time out (ale akcja i tak ruszyła, sędzia nie zdążył gwizdnąć). Swoją drogą - kiepska decyzjaz tym TO, ale to temat na inną dyskusję.

No i co my widzimy? Niners grają sweep left, Kaepernick biegnie, Gore (21) jest z lewej jako bloker, Boone (75) wystartował z RG i też blokuje. Lewa strona DL jest wyłączona, prawa strona zablokowana. Zostaje dwóch obrońców (prawdopodobnie safety i CB), a Niners mają dwóch blokerów (Boone jako lead bloker i Gore), no i Kaepernicka, który jeden na jeden nie jest łatwy do zatrzymania. Prawdopodobny efekt, touchdown.

BTW bardzo fajna wariacja na temat klasycznego schematu Packers Lombardiego: power sweep. Tyle, że biegnie QB, czyli mamy jednego dostepnego blokera więcej.

No i teraz mi powiedzcie, że wystartowanie akcji pół sekundy wcześniej czy później to nie losówka. Pewnie, nie bierze się to znikąd, Niners cały sezon mieli problemy z "delay of the game". Ale że akurat tej akcji nie wystartowali w tempie - czysty los.

W ogóle gdyby nie element losowy, bukmacherzy by zbankrutowali. A mają się całkiem dobrze.

PS Nie wiem czemu znaczniki IMG niespecjalnie działają i czemu załącznik wyświetla się tak, jak wyświetla. Po kliknięciu nań obraz jest poprawny. Czary.

KapTO21.jpg
Plik ściągnięto 49 raz(y) 110,92 KB

 
     
Cycu 


Drużyna: Ravens
Zawodnik: Ray Lewis, Vonta Leach
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 110
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-06-08, 16:58   

Po pierwsze kolego, to spinasz się za bardzo, bo nie ma powodu. Po drugie, nie napisałem, że Flacco jest najlepszym Qb w lidze, bo wygrał SB. Napisałem, że w bezpośrednich meczach przeciwko Luckowi, Brady'emu czy Paytonowi prezentował się zdecydowanie lepiej od nich i pod to też możesz sobie wyciągnąć statystyki. Czy to zasługa całego zespołu? Pewnie, że w ogromnym stopniu tak, ale uczciwie trzeba też przyznać, że Flacco z tamtych p/o był zdecydowanie innym graczem niż w regular season. Zasługa nowego playbooku Caldwella? Być może. Zasługa przetasowanej o-line? Być może. Zasługa Boldina grającego jak za najlepszych lat? Być może. Zasługa Flacco? Nie, on jest słaby. Taka to właśnie logika wynika z tej dyskusji.

W najważniejszych momentach nie zadrżała mu ręka. W najważniejszych akcjach podejmował same dobre decyzje, czego nie robił i Brady, i Manning. W samej końcówce Q4 przeciwko Broncos potrafił poprowadzić doskonały drive i znaleźć Jonesa. Błąd w kryciu? Pewnie, że tak, ale czy podaniu czegoś brakowało? Nie rozumiem jak można negować to, że Flacco wtedy, gdy sytuacja tego absolutnie wymaga nie zawodzi. Czy Payton jest lepszym Qb? Pewnie, że tak i każdy zdrowo myślący człowiek to stwierdzi, ale ja przed postseasonem wolałbym mieć w składzie Flacco.
 
     
czapski 


Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 348
Wysłany: 2014-06-08, 20:46   

Z jednej strony rozumiem argumenty statystyczne, im większa próba badawcza, tym mniejsze ryzyko błędu. Ale też nieprzypadkowo największą obrazą dla amerykańskiego sportowca jest "choker".
_________________

 
     
TRad 

Drużyna: 49'ers
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 361
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-06-08, 23:28   

Cycu napisał/a:
Po pierwsze kolego, to spinasz się za bardzo, bo nie ma powodu. Po drugie, nie napisałem, że Flacco jest najlepszym Qb w lidze, bo wygrał SB. Napisałem, że w bezpośrednich meczach przeciwko Luckowi, Brady'emu czy Paytonowi prezentował się zdecydowanie lepiej od nich i pod to też możesz sobie wyciągnąć statystyki. Czy to zasługa całego zespołu? Pewnie, że w ogromnym stopniu tak, ale uczciwie trzeba też przyznać, że Flacco z tamtych p/o był zdecydowanie innym graczem niż w regular season. Zasługa nowego playbooku Caldwella? Być może. Zasługa przetasowanej o-line? Być może. Zasługa Boldina grającego jak za najlepszych lat? Być może. Zasługa Flacco? Nie, on jest słaby. Taka to właśnie logika wynika z tej dyskusji.


Był tym samym graczem. Inne były efekty. Dlaczego? Bo tak. Gdy rzucę monetą x razy, to kiedyś wyjdzie mi seria 10 czy 20 orłów z rzędu. Nie dlatego, że nagle stalem się świetnym rzucaczem monetą. Ot, trafiło się.

Weź takiego Flynna. W 2011 miał dzień konia i w meczu z Detroit rzucił 6TD/1Int, 480y, 70% - QB Rat 136. W 2013 miał dwa dobre mecze (acz nie aż tak dobre, z Atlantą i z Dallas). Teraz wyobraź sobie, że wszystkie trzy mecze trafiły się w jednym p-o. Nikt by nie utrzymywał, że Flynn jesy superhiper. Cały jego pozostakly dorobek podważa tę hipotezę. Nie ulega kwestii, że te trzy mecze mu po prostu wyszły. Co nie zmienia faktu, że jest dobrym backupem i niczym więcej.

Flacco jest o klasę lepszy od Flynna. Albo o dwie. Jest przeciętnym starterem w NFL, czyli kimś, o kim połowa drużyn może tylko pomarzyć. Są drużyny, które wymieniwszy swojego QB na Flacco ciupasem weszłyby do p-o. JEST JEDNYM Z KILKUNASTU NAJLEPSZYCH QB NA ŚWIECIE! OK?

To rzekłszy nie należy wyciągać przesadnych wnioskow z jego rewelacyjnych czterech gier w p-o. Piorun zazwyczaj nie trafia w to samo drzewo dwa razy.

I tyle. Małe próbki są mało istotne. A porównywanie "bezpośrednich" pojedynków QB jest po prostu pozbawione sensu. Co to znaczy, że Smith "wygrał w bezpośrednim pojedynku" z Watsonem? Przecież razem na boisku byli tylko w trakcie rzutu monetą! Jeżeli Dilfer w 2000 w "bezpośrednich pojedynkach" ograł Gannona, McNaira, Testaverde czy Aikmana, może to świadczyć, że był od nich lepszy, ale może też świadczyć, że obrona Baltimore był lepsza od oborny Raiders, Titans, Jets czy Cowboys, prawda?

Czy jeżeli Kaepernick regularnie "wygrywa" z Rodgersem oznacza to, że jest od niego lepszym QB? Chyba nie ma nikogo, kto by tak uważał. Oznacza to natomiast, że najprawdopodobniej Niners w ciągiu ostatnich dwoch sezonow byli zespołem lepszym niż Packers. Nec plus ultra.
 
     
rooted 


Wiek: 45
Dołączył: 08 Maj 2012
Posty: 256
Wysłany: 2014-06-09, 11:42   

TRad napisał/a:
Był tym samym graczem. Inne były efekty. Dlaczego? Bo tak. Gdy rzucę monetą x razy, to kiedyś wyjdzie mi seria 10 czy 20 orłów z rzędu. Nie dlatego, że nagle stalem się świetnym rzucaczem monetą. Ot, trafiło się.


Wszystko OK, ale z tą losowością lub przypadkowością nie do końca się zgodzę – możemy to nazwać zmiennością, nieprzewidywalnością, czynnikiem chaosu czy jakkolwiek inaczej, ale najlepsi (zarówno gracze jak i trenerzy) dostają grube miliony, żeby ten czynnik przypadku ograniczyć do minimum. Wiem, że to różnica leksykalna, ale w przeciwieństwie do rzutu monetą nie zdejmowałbym odpowiedzialności za wynik czy za zagrywkę z tych, którzy ją wykonują. Weźmy ostatni Super Bowl – Seattle było lepszym zespołem w każdym aspekcie, ale miałem nieodparte wrażenie, że Broncos nie byli na ten mecz odpowiednio przygotowani ani pod kątem mentalnym, ani pod kątem strategii (playcalling w ofensywie był moim zdaniem dość samobójczy) ani pod kątem fizycznym (np. tzw. missed tackles przy obu ofensywnych TDs w Seattle drugiej połowie). Na 100 meczów pomiędzy tymi drużynami Denver wygrałoby może z 40, ale ten akurat przerżnęli koncertowo. Było kilka elementów „przypadku” – safety po fuck-upie komunikacyjnym w pierwszych sekundach, kilka tipped passes, kilka missed tackles – i ten element przypadku jest istotny, ale na końcowy sukces Seahawks składa się jeszcze milion innych czynników które trzeba wykorzystać i tak też było w tegorocznym SB, w SB sprzed roku i np. w finale NFC w tym roku pomiędzy Niners i Seahawks - przecież tam były łącznie chyba 3 czy 4 straty w samej 4 kwarcie!

Obejrzałem wczoraj z ciekawości i dla przypomnienia wszystkie 11 TDs Flacco z zeszłorocznych playoffów i pomimo tego, że w kilku spory udział miało secondary drużn przeciwnych (głównie Broncos), to jednak udział Flacco jest niezaprzeczalny (siła rzutu, precyzja zagrania, umiejętność uniknięcia pass-rush’u w kluczowych momentach, podejmowanie decyzji). Podejrzewam, że większość z Was kojarzy część z tych zagrań albo będzie w stanie je dość szybko znaleźć, ale można spróbować wrzucić jakieś gify dla szerszej analizy i nie chodzi mi oczywiście o udowadnianie kto ma rację, a kto nie ma (każdy z nas tutaj ma swoje zdanie i swoją argumentację którą bardzo szanuję).

Co do Flynna – również pełna zgoda, że to backup w najlepszym przypadku. Mecz z Lions o którym piszesz „zarobił” mu całkiem niezły kontrakt. To co było później, to już inna bajka, ale tamten mecz spieniężył całkiem nieźle bo od Seahawks dostał bodajże 19 m za 3 lata. Czy Seahawks mieli racjonalnie uzasadnione przypuszczenie, że ten kontrakt ma sens na tamten moment? Ciężko powiedzieć, ale zakładam, że nie zrobili tego bo mieli dobre serduszko i Flynnowi dobrze z oczu patrzy.
 
     
TRad 

Drużyna: 49'ers
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 361
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-06-09, 13:21   

rooted napisał/a:
TRad napisał/a:
Był tym samym graczem. Inne były efekty. Dlaczego? Bo tak. Gdy rzucę monetą x razy, to kiedyś wyjdzie mi seria 10 czy 20 orłów z rzędu. Nie dlatego, że nagle stalem się świetnym rzucaczem monetą. Ot, trafiło się.


Wszystko OK, ale z tą losowością lub przypadkowością nie do końca się zgodzę – możemy to nazwać zmiennością, nieprzewidywalnością, czynnikiem chaosu czy jakkolwiek inaczej, ale najlepsi (zarówno gracze jak i trenerzy) dostają grube miliony, żeby ten czynnik przypadku ograniczyć do minimum. Wiem, że to różnica leksykalna, ale w przeciwieństwie do rzutu monetą nie zdejmowałbym odpowiedzialności za wynik czy za zagrywkę z tych, którzy ją wykonują. Weźmy ostatni Super Bowl – Seattle było lepszym zespołem w każdym aspekcie, ale miałem nieodparte wrażenie, że Broncos nie byli na ten mecz odpowiednio przygotowani ani pod kątem mentalnym, ani pod kątem strategii (playcalling w ofensywie był moim zdaniem dość samobójczy) ani pod kątem fizycznym (np. tzw. missed tackles przy obu ofensywnych TDs w Seattle drugiej połowie). Na 100 meczów pomiędzy tymi drużynami Denver wygrałoby może z 40, ale ten akurat przerżnęli koncertowo.


Nie twierdzę przecież, że wynik meczu to wyłącznie los. Twierdzę natomiast, że umysł ludzki ma cholerny problem z docenieniem roli czynnika losowego (te wszystkie brednie o "hot hand" czy "momentum"). Ewolucja zaprogramowała nas na doszukiwanie się wszędzie wzorców, szukanie uzasadnień, racjonalizowanie zjawisk losowych. Jest taki prościutki test. Poproś kogokolwiek, żeby Ci napisał losową serię zer i jedynek, o długości ciągu powiedzmy 30. 9 razy na 10 będziesz w stanie odróżnić ciąg faktycznie losowy od ciągu napisanego przez człowieka. Ludzie wstawiają za mało jednolitych podciągów "01001011010" wygląda losowo, "000110000" już nie.

I tego dotyczyło moje porównanie z rzucaniem monetami. Jest to gra bezspornie losowa, ale gdyby ktoś o tym nie wiedział, to spokojnie mógłby racjonalizować jej wyniki, mowić o "momentum" etc. W identyczny sposób czynnik losowy jest zaniedbywany przy analizie zdarzeń, w których rolę odgrywają rownież umiejętności. W footballu takim przykładem (poza wspomnianym odzyskiwaniem fumbli) są np. wyniki zaciętych meczów (1TD róznicy bądź mniej). One są bardzo losowe (stwierdza się to sprawdzając, czy dobry bilans w tego typu meczach w jednym sezonie koreluje z dobrym bilansem w zaciętych meczach w sezonie kolejnym). Dobre druzyny cześciej wygrywają ze słabymi nie dlatego, że są lepsze w zaciętych końcówkach, ale przede wszystkim dlatego, że do tego typu końcowek nie dopuszczają.

Natomiast bardzo trafnie zauważasz, że pomimo iż Seahawks byli silniejszym zespołem (to IMO bezsporne, Broncos nie łapali się do TOP3, Niners, Panthers, Saints a nawet Cardinals sprawili Seahawks więcej problemów), to raz na jakiś czas Broncos finał by wygrali. Moim zdaniem nie 40 razy na 100, a powiedzmy 30, ale to dyskusyjne i malo istotne.

Ważne jest, że wyniki meczu granego przez te same drużyny ułożyłby sie zapewne w krzywą Gaussa. Najczęstszym wynikiem byloby pewnie jakieś +5 czy +8 dla Seattle, ale raz na sto Broncos wygraliby z kilkunastu. W rzeczywistości padł wynik z drugiego ogona, zdarza się. Nie oznacza to, że Seahawks faktycznie są lepsi o pięć TD. Są lepsi, wygrali zasłużenie, ale rozmiar porażki zależal również od czynnika losowego (choćby pierwsza akcja Broncos. Fajnie, w zastanych warunkach gra "na głos", zamiast na "silent count" to błąd niewymuszony, ale bardzo rzadko prowadzi do tak spektakularnej wtopy.)

Oj, coś nam dyskusja zdryfowała. Wrócę zatem do kontraktu, tym razem FLynna. Owszem, Seahawks zaryzykowali, że Flynn nadaje się na startera. Na czym polega róznica między kontraktem Flynna, a kontraktem Flacco? Po pierwsze, mniejsza próbka. Można było się łudzić, że Flynn będzie ponadprzeciętnym starterem (oczywiście nie tak dobrym, jakby to ten jeden mecz wskazywał - tak dobrych QB NIE MA). W przypadku Flacco było dużo więcej danych do rozważenia, "widełki" oceny były dużo, DUŻO węższe. Po drugie, ryzyko było mniejsze.

Kontrakt Flynna wyglądał tak:
$6.0M signing bonus
$2.0M base salary in 2012
$5.25M base salary in 2013
$6.25M base salary in 2014

Czyli de facto był to jednoroczny kontrakt za $8M, z bardzo tanimi opcjami na kolejne lata (i rozłożeniem tych $8M na dwa bądź trzy sezony, tzn. jeśli idzie o obciążenie s.c.). Flynn wypali? Super, mamy taniego QB przez trzy lata. Nie wypali? Trudno, wpisujemy na straty $8M i szukamy dalej. Low risk, high reward (przypomnę, Flynn grał tak mało, że nie dało się określić górnego ograniczenie jego mozliwości)..

W przypadku Flacco mamy sytuację odwrotną. Wiadomo, jakie jest górne ograniczenie, boć kilka sezonów już zagrał. A struktura kontraktu jest taka, że wywinąć sie z niego nie da (z drugiej strony dolne ograniczenie, "floor", jest wyżej niż w przypadku Flynna. Wiadomo, że Flacco poniżej pewnego poziomu nie zagra. Flynn - mógł).

Dlatego glanuję kontrakt Flacco. Nie za $20M za sezon (za dużo, ale z tym mozna żyć. $20M zamiast, powiedzmy, $16M nie jest dużym problemem. Niners podobnie przepłacą w tym sezonie Gore'a, o $3-4M), tylko za skrajną nieelastyczność (wracając do Gore'a - Niners po tym sezonie mu podziękują). Ravens są skazani na Flacco, i nic na to nie są w stanie poradzić.
 
     
rooted 


Wiek: 45
Dołączył: 08 Maj 2012
Posty: 256
Wysłany: 2014-06-09, 14:51   

OK, jasne. Nie wchodząc zbyt detalicznie w poszczególne kwestie – rozumiem, z częścią się zgadzam :-) Innego scenariusza odnośnie kontraktu Flacco z przyczyn bardziej biznesowych niż sportowych nie oczekiwałem (chociaż zgadzam się że ustrukturyzowany jest dość „ciekawie”), ale tutaj niech pozostanie między nami lekka rozbieżność w ocenie dostępnych na tamten moment opcji dla drużyny z Baltimore. Jeśli Ravens przewrócą się pod ciężarem kontraktu to płakał nie będę - a że mimo wszystko nie wierzę, żeby kontrakt miał spowodować nagłą zapaść finansową lub sportową, tym bardziej potoku łez nie będę musiał wylewać.

A wracając do wątku głównego - to, co mnie na chwilę obecną najbardziej ciekawi to jak kontrakt Kaepernicka wpłynie na QBs stojących w kolejce po wypłatę. I mam mimo wszystko wątpliwość czy struktura jego kontraktu stanie się wyznacznikiem dla innych QBs na kolejne lata… Nie chcę robić rankingu rozgrywających (chociaż byłoby to kuszące ćwiczenie) i zastanawiać się czy w lidze jest 5, 10 czy 15 lepszych niż on, ale szacuję że Luck i Wilson dostaną wyższe kontrakty w przyszłym roku lub za dwa lata.
 
     
TRad 

Drużyna: 49'ers
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 361
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-06-09, 15:18   

Luck jest zdecydowanie najlepszym QB młodego pokolenia. Tak bardzo najlepszym, że ojej. Luck dostanie tradycyjny kontrakt, być może ze średnią powyżej Rodgersa, na pewno z wyższą prawdziwą gwarancją.

Wilson prawdopodobnie też - bo ma SB (efekt Flacco), no i w międzyczasie pojawi się pewnie kilka nowych kontraktów (Newton, Luck, Griffin), a jeżeli nie, to i tak Seahawks będą robić w portki, że jeżeli przeciągną negocjacje, to ktoś im podniesie poziom odniesienia.

Struktura kontraktu Kaepernicka może byc wykorzystana w dwóch przypadkach: Griffin i Dalton. Z różnych przyczyn. Griffin, wiadomo, kontuzje. Tak jak u Kaepernicka - kontuzja nogi może zmniejszyć jego wartość dużo bardziej, niż u innych QB. Stąd potrzeba równowagi: większy potencjał dochodowy dla gracza (Kaepernick potencjalnie może zarobić więcej, niżby wskazywał jego obecny poziom gry) w zamian za większe bezpieczeństwo dla klubu. Potencjał za elastyczność.

Z Daltonem jest nieco inaczej. Jak do tej pory zawodzi w p-o. Bengals mogą zrobić reset, podziękować mu ozięble i zacząć przebudowę. Mogą też powiedzieć "OK, te trzy mecze to mała próbka. Mówisz, żeby dać ci kolejną szanse, zgoda. Podpisz kontrakt w stylu Kaepernicka. Jeżeli będziesz spełniał oczekiwania i uruchamiał eskalatory, zarobisz dużo. Jeżeli znowu nawalisz, wytniemy cię po roku czy dwóch". Znowu potencjał za elastyczność, acz z innych przyczyn.

Bardzo ciekawa struktura kontraktu. Stwarza mozliwości dla graczy o których mówi się "Tak, ale".
 
     
charlie 


Dołączył: 09 Gru 2011
Posty: 249
Wysłany: 2014-06-09, 15:40   

Co do Flynna to próbka była o cały jeden mecz większa, bo rok przed meczem z Lions zagrał świetne zawody w Foxborough, gdzie Packers prawie pokonali gospodarzy (AR nie mógł zagrać z powodu wstrząśnienia mózgu a serowi pojechali jako 14- czy 15-punktowy underdog). Dzisiaj wiemy, że żadna ekipa nie da mu roli startera (zresztą tej wiosny chyba podpisał nowy kontrakt z Green Bay), ale kilka lat temu był jednym z bardziej gorących nazwisk na rynku wolnych agentów.

Czego by nie napisać, to nfl to taki produkt a rozgrywający to taka pozycja (na boisku i poza nim), że dzisiaj każdy franchise qb jest lub będzie przepłacony (jak bardzo nie znoszę Pats tak muszę przyznać że wyjątkiem jest tu ostatni kontrakt Bradego). I patrząc na to z tej perspektywy dużo bardziej podoba mi się to co Niners zrobili z Kaepernickiem niż Ravens z Flacco, mimo że ten drugi - moim zdaniem - jest dużo lepszym qb.
 
     
onetwo 


Drużyna: Chicago Bears
Zawodnik: Charles Tillman, Kyle Long
Wiek: 38
Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 14
Wysłany: 2014-06-10, 21:59   

charlie napisał/a:
Czego by nie napisać, to nfl to taki produkt a rozgrywający to taka pozycja (na boisku i poza nim), że dzisiaj każdy franchise qb jest lub będzie przepłacony (jak bardzo nie znoszę Pats tak muszę przyznać że wyjątkiem jest tu ostatni kontrakt Bradego). I patrząc na to z tej perspektywy dużo bardziej podoba mi się to co Niners zrobili z Kaepernickiem niż Ravens z Flacco, mimo że ten drugi - moim zdaniem - jest dużo lepszym qb.


Masz rację, nfl to produkt, ale patrząc na zarobki rozgrywających, aż strach pomyśleć co będzie dalej. Jeżeli teraz zarabiają takie pieniądze, to ile może dostać Manziel jeżeli się sprawdzi i doprowadzi Browns parę razy do PO. Według mnie idzie to w złą stronę, niedługo QB będzie obciążał salary cup zespołu w trzydziestu/czterdziestu procentach.

PS, lubię Bengals i mam nadzieję że nie podpiszą umowy z Dalton'em, na wzór Cutlera w Chicago.
 
     
czapski 


Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 348
Wysłany: 2014-06-11, 08:50   

Jak patrzę na kontrakty w MLB to QB's wydają mi się niedopłaceni ;)
_________________

 
     
TRad 

Drużyna: 49'ers
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 361
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-06-11, 12:41   

A kontrakty w MLB są w pełni gwarantowane :)

Tyle, że baseball to w zasadzie sport indywidualny. Jak ktoś jest dobry, to jest dobry. W NFL, gdy OL i WR są do bani, albo gdy defensywa daje opsom 35 pkt w każdym meczu, najlepszy QB nic nie poradzi.
 
     
czapski 


Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 348
Wysłany: 2014-06-11, 13:02   

W baseballu jestem noga kompletna, ale się nie zgodzę w części. Oczywiście w MLB łatwiej stwierdzic, ze ktos jest dobry niezaleznie od innych zmiennych (także wspominana tutaj wielkosc proby), bo baseball sklada sie z ilus tam indywidualnych pojedynkow, ktore latwo takze wyrazic liczbowo. Ale w kategoriach wzglednych, Peyton dla Broncos wydaje mi sie wazniejszy niz Cabrera czy Verlander dla Tigers.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 14