National Football League - Super Bowl XLVIII
rooted - 2014-02-03, 14:29
Mecz był sponsorowany przez słowa „miazga”, „dominacja” i „nierównowaga”. Gratulacje dla Seattle! Kilka spostrzeżeń dodatkowych:
- pierwsze 1st down Denver w połowie drugiej kwarty, pierwsze punkty Denver – po ¾ meczu. Ręka do góry poproszę kto spodziewał się takiego przebiegu spotkania…
- Chancellor (133 pick w drafcie sprzed kilku lat), Sherman (154 pick), Smith (242 pick), Wilson (75 pick w drafcie), Kearse był chyba undrafted FA… Ich łączny ‘cap number’ – ok. 5,8 m USD za sezon 2013.
Łączny ‘cap number’ za 2013 Peytona? 17,5 m USD...
Można to różnie komentować, ale prawda jest taka, że jeśli któraś z drużyn trafi młodego, świetnego QB w drafcie (w szczególności w 3 rundzie jak Wilson), to obecna struktura rookies salaries z obecnego CBA pozwala na zupełnie inne budowanie zespołu niż kilka lat temu. Oczywiście „trafić” nie jest łatwo (patrz -> Ponder, Gabbert, pewnie też Locker żeby nie sięgać daleko wstecz …) ale tym większe słowa uznania dla Seahawks.
- większość składu Seahawks pozostanie bez istotnych zmian w przyszłym sezonie. Moja szybka refleksja jest taka, że SEA mają dużo większe szanse na mistrzostwo back-to-back niż Ravens czy Giants poprzednio. Oczywiście dużo się zmieni do kolejnego sezonu, ale trafili w ostatnich kilku draftach ponadprzeciętnie (o tym powyżej) i dopóki konieczność dokonywania trudnych wyborów pod kątem salary cap ich nie dopadnie, powinni być na topie.
- NFL nie znosi pustki, więc za kilka dni zaczną się analizy przed draftem. Coś mi się zdaje, że zawodnicy wpisujący się w model obrońcy Seahawks (np. wysoki, mocny CB potrafiący grać press coverage albo ktoś w stylu hybrid linebacker jakkolwiek ciężko zdefiniować co to obecnie znaczy) pójdą w górę we wszystkich mock draftach...
Pozdrawiam,
SteelersPirates - 2014-02-03, 16:13
Pokaz siły defensywnej Seattle! Niesamowita motywacja i chęć zwycięstwa zawodników Seahawks. W pełni zasłużona wygrana. Wielki szacunek dla nich, jestem pod wielkim wrażeniem. Z drugiej strony bardzo szkoda mi Peytona, zawiódł totalnie. Mam tylko nadzieje, że zdąży zdobyć drugi pierścień.
WaltJones - 2014-02-03, 17:16
To od początku:
charlie napisał/a: |
Gratulacje szczególnie dla WaltaJonesa który jest tu chyba największym fanem nowych Mistrzów Świata... |
Dziękuję
Zacząłem na poważnie kibicować Seattle przed sezonem 2012, stąd np. tak duża moja sympatia do Russella Wilsona - moja przygoda z NFL zaczęła się w tym samym momencie co jego. Już po tamtym preseason wiedziałem, że czeka go wielka przyszłość i przyznam, że aż mnie kusi zrobić kompilację z publikowanych w tamtym czasie postów nt. "Wilson nie da rady w NFL, to nie to samo co college".
W sumie nie trzeba sięgać aż tak daleko wstecz, dyskusja mała w temacie NFL 13/14 Tydzień 2 była również
Mimo iż w zeszłym roku zwycięstwo w Divisional Round z Atlantą było bliziutko, to prawdę mówiąc był to wtedy szczyt możliwości Seahawks.
Od przyjścia Harvina, zaczęto traktować Seattle jako poważnego kandydata do sięgnięcia po mistrzostwo i faktycznie w większości meczów obecnego sezonu (z wyjątkiem jednak tego najważniejszego) byli oni uważani za faworytów.
Drużyna, której w obecnym składzie osobowym ciężko nie lubić. Złożona w znacznej mierze z młodych zawodników, wybieranych w dalszych rundach draftu, pod wodzą fenomenalnego coacha Carolla (który notabene powinien zostać wybrany Trenerem Roku"), pełna niezwykle ciekawych historii (Lynch, z najgorszych dzielnic Oakland, Sherman "straight outta compton", Derrick Coleman) czy po prostu świetnych zawodników (Earl Thomas)
Co do samego meczu:
- w dzień po zostaniu MVP ligi po raz 5. i rekordowy, zagrać jeden z najgorszych meczy w życiu...
- Percy Harvin! 90% akcji w tym sezonie, w których brał udział to Big Plays
- MVP meczu Malcolm Smith? Owszem TD w ważnym momencie, sporo niezłych zagrań, ale z obrony wybrałbym raczej Kama "Bam Bam" Chancellora. Harvin także mógłby dostać wyróżnienie
- Gdyby nie Welker to Denver wypadłoby jeszcze żałośniej...
Cóż...DEFENSE WINS CHAMPIONSHIP wciąż się sprawdza
andy11pl - 2014-02-03, 22:15
Donkeys grali nie jak mustangi a dokładnie jak donkeys. Przegrali jak dla mnie w sposób najbardziej satysfakcjonujący. Raiders jak pisze wyżej Krisow w 2002 przegrali też wysoko ale nie aż tak i mieli przeciw sobie swojego byłego trenera.
Brawa i graty dla Seahawks za to co pokazali i za pierwsze mistrzostwo NFL!
czapski - 2014-02-04, 09:01
Wygrała najlepsza drużyna w lidze. Schneider z Carrollem stworzyli model, który teraz będzie kopiowany przez wielu (pewnie bez podobnego efektu). Takiej dominacji drużyny nie pamiętam w sezonie NFL - od początku po finał Super Bowl. Na teraz jedyna drużyna, która może zagrozić Seattle to SF - ironia losu, kilka lat temu bezdyskusjnie NFC West uchodziło za najgorsza w lidze, a teraz posiada dwie najlepsze druzyny. Wygranie tej dywizji to moze byc przepustka do Super Bowl - Seattle przewagi wlasnego boiska raczej nie zmarnuje. Jednak mowienie o dynastii jest przedwczesne - Seattle ma piekielnie mocny sklad dzieki masie talentow na tanich rookie kontraktach - zeby miec ten poziom za 2-3 lata beda musieli wyczarowac kase na Wilsona, Shermana itp. a z drugiej strony ciagle miec takie ciagniecie w draftach. A to bedzie trudniejsze chociazby z tego powodu, ze kazdy scout czy dyrektor bedzie teraz tyle obserwowal wlasne cele, co sprawdzał kogo obserwuje Seattle ;)
Dwie główne refleksje:
Skoro SEA i SF to dwie najlepsze druzyny w lidze, to znaczy ze dominuja druzyny w ktorych hierarchia wyglada tak: Fizyczna defensywa>running>passing. A od lat wszyscy mowia jakie to pass-happy league i ze sedziowanie jest takie, ze to prawie flag football sie zrobil. A tutaj zonk ;) I to mnie raczej cieszy.
Inna sprawa, ze w moim odbiorze to byly najnudniejsze playoffy w moim zyciu kibica - a ogladam od 2006 (jak na warunki polskie pewnie ani dużo ani mało). Sklad Championship Games i Super Bowl mozna bylo raczej latwo przewidziec na etapie week 3-4, a spotkan z jakakolwiek dramaturgia i 4 zywa kwarta bylo kilka i to tez bez szalenstw.
EDIT: MVP wybrałbym chyba Avrila - bardzo lubię Safeties Seattle (w odróżnieniu od jednego CB ;), ale ten meczy wygrany został in the trenches - cala reszta - zla gra Manninga, przechwyty, to moim zdaniem konsekwencja tego ze OLine Broncos dostało klasyczny, podworkowy lomot od 4-osobowej DLine, ktore nie potrzebowalo zadnych blitzow itp.
Zgodze sie tez z wiekszoscia dziennikarzy - to co sie stalo w 1 zagraniu meczu troche kompromituje sztab trenerski i Ofensywne Broncos - zaskoczeni zostali hałasem na meczu.
Sothis - 2014-02-07, 01:11
W sumie tak naprawdę znalazłem teraz dopiero czas , a więc:
Pierwsza akcja safety i szaleństwo u mnie domu (Peytonowi nie wyszło )
a potem już dalej w las...
Seattle musiało wygrać bo zależało im na tym jakieś 100 razy więcej. Widzieliście jak zawodnicy Hawks dobiegali do zawodników Denver???Na każdego z Broncos ruszającego się średnio - wolno przypadało dwóch do trzech z Seattle zachowujących się jak zajączek z energizer po wiadrze amfetaminy!Masakra! Biegali szybciej, myśleli szybciej, reagowali szybciej. Niesamowita była bezradność Denver podczas całego meczu. Mimo, że kibicowałem Seahawks wydawało mi się, że w drugiej połowie coś się zmieni ,a tu dokładnie to samo. Po prostu Mr. Carrol >>>>>>> Mr. Fox, co było widać na każdy kroku.
Nie pamiętam takiej bezradności Peytona, który po raz kolejny potwierdził że jest MVP regular season i tyle. Ok w tym roku udało mu się pokonać Tomka w PO ,ale popatrzmy rozsądnie jakie siły miały obie drużyny. Dla Pats finał AFC to i tak było mega mega dużo. (A ja będę dalej gdybał, że gdyby mecz był pod Bostonem skończyło by się jak sezonie zasadniczym.
Hawks rozdawali przez cały mecz i tak naprawdę był to najbardziej jednostronny finał jaki widziałem. Chyba nikt nie wierzył od 22-0 że Broncos wyjdą z tego. OK, myślałem,że to jednak Peyton, ale akcja Harvina na początku 3qr rozwiało wszystko i fani Hawks mogli otwierać szampany. Wygrali najlepsi w tym sezonie i tyle, choć podpisuję się po tym co powiedział Sherman SB mieliśmy w finale NFC, bo tam grały chyba dwie najlepsze drużyny.
CO do MVP głosowałem na tego chłopacka Avrila bo moim zdaniem jego presja na Peytonie była kluczowa ,ale tak naprawdę równie dobrze zagłosowałbym na Harvina, bo będąc tak krytykowany zawodnikiem udowodnił, że w najważniejszym momencie jest kozakiem ( w przeciwieństwie do pana Manninga). Na trzecim miejscu dałbym Wilsona, bo może nie przesądził o cały meczu, ale bez niego by nie wygrali, a jego statystyka do najgorszych nie należała.
A z innych atrakcji około SB:
1. nie lubię muzy Bruno Mars i czekałem na Red hot.... ale kurde gościu dał radę i nawet szło to obejrzeć. Swoją drogą fascynujte mnie jak można tak szybko złożyć, rozłożyć scenę, dobrze nagłośnić itd !!! Masakra, jankesi szacunek totalny od starego bywalca rock n rollowych koncertów
2. Reklamy - gorsze niż w ostatnich latach, ale kilka perełek było. nr 1 doritos z wehikułem czasu:) (you are so old jimmy ) nr 2. Kampania z Tebow , nr 3. "lata 80" i Mr. Snider z Twisted Sister (no jego bym się na SB nawet w reklamie nie spodziewał)
3. Jako "bostończyk" muszę przyznać, że pogoda i organizacja "new jorkers" dopisała.
4. 12 th man nawet na wyjeździe dali radę.
cieszę się bo:
1. Pete C. rulez
2. Seattle budują drużynę bez gwiazd w drafcie
3. Seattle mają najlepszych kibiców
4. Peyton znów dał ciała w ważnym meczu i jego bilans w PO wynosi 11-12(to jakaś masakra porównując do Montany, Favra, Tomka itd)
aha i
5. cała dwupokoleniowa rodzinna Manningów ma tyle samo pierścieni co jeden Brady aaa i występów w SB też chyba tyle samo???
no ale wszyscy "wiemy", że Peyton jest dużo lepszym QB niż Brady, prawda??haha
ps. największym skandalem sezonu jest wybór trenera roku!!!sory, ale R.R nie zasłużył nawet na pierwsza czwórkę! dla mnie nr 1. ktoś z dwójki Pete "mr. Suber Bowl" Carrol lub Bill "zrobiłem coś z niczego" Belichick. Potem Andy"Wąs" Reid, Chip "Oregon" Kelly.
ps2. wiem nie jestem obiektywny ale moim zdaniem Denver nawet na to SB nie zasłużyło(piękne stats to nie wszystko). Całokształtem sercem duszą itd (górnolotnie poleciałem) wolałbym: SF(bo są nr 2 w nfl), Pats( nie jestem obiektywny, ale kurna 20% składu nie mieli), Panthers(nie lubię ich ale fajna "młodzieńcza"walka i Cam "Kaptur" ) i kurde San Diego za w sumie "czarnego konia" tego sezonu.
ps3. no i panie Walt "forumowy fan hawks nr 1" egzamin zdany??nawet jak NIE to było warto, prawda? a jak kiedyś się może spotkamy postawie Ci dobre piwo za pokonanie .... wiadomo kogo
Gratulacje Fani Seahawks
WaltJones - 2014-02-07, 12:54
Sothis napisał/a: | no i panie Walt "forumowy fan hawks nr 1" egzamin zdany??nawet jak NIE to było warto, prawda? a jak kiedyś się może spotkamy postawie Ci dobre piwo za pokonanie .... wiadomo kogo |
Ten akurat zdany ;p
kaliber - 2014-02-08, 09:54
Seattle Seahawks polubiłem w 2003 roku na meczu w Cincinnati, gdzie owszem wtedy polegli ale wielkie wrażenie zrobił na mnie ich QB Matt Hasselback. To jak ten człowiek wychodził z kieszeni pod presją i jak rzucał to było niesamowite. Po jego odejściu zastanawiałem się kto się pojawi na tej pozycji, było trochę zamieszania a ten wybór Wilsona okazał się strzałem w 10. Jestem ciekawy co się wydarzy za rok, na pewno szanse na powtórkę są ale w tym sporcie niczego nie można być pewnym. I tutaj właśnie ta gorsza strona Superbowl, wiadomo że to koniec sezonu i teraz przyjdzie nam czekać i czekać. Podsumowując krótko ten sezon, to jak ktoś wspomniał wyżej, play offy nie były aż tak emocjonujące jak to z reguły bywało chociaż mecz Colts-Chiefs przejdzie do historii. Z postawy moich ulubieńców czyli Bengals w sumie jestem zadowolony ale była szansa na coś więcej. Chodzą słuchy, że Dalton ma zostać jako franchise QB co po prostu jest nie do przyjęcia jeśli jakiś mecz w PO ma zostać wygrany. Bo o awans za rok to chyba mogę być spokojny. Gdyby tak Wilsona zamienić z Daltonem :-) czego fanom Seahawks nie życzę. Pzdr
charlie - 2014-02-09, 22:12
Sothis napisał/a: |
5. cała dwupokoleniowa rodzinna Manningów ma tyle samo pierścieni co jeden Brady aaa i występów w SB też chyba tyle samo???
|
Ale w bezpośrednich superbowlowych starciach - to o ile mój kalkulator dobrze liczy - jest 2-0 dla Manningów.
Zaś w bezpośrednich playoffowych pojedynkach Brady przegrywa 2-4 a sam Eli w całej swojej karierze wygrał z nim 3 razy dając się pokonać tylko raz (no chyba, że doliczymy Tomkowi parę zwycięstw w meczach przedsezonowych)...
|
|
|