UPDATE command denied to user 'nflzosnsstrona'@'10.14.20.48' for table 'nfl24_settings' NFL 24 - Twoje centrum informacji o lidze NFL i Futbolu Amerykańskim Bad Boys z Detroit
Dodane przez Piotr Bera dnia Sierpień 19 2012 10:52:58
Krótkie podsumowanie pozasportowych wyczynów futbolistów Lions.


Treść rozszerzona
Jest pewien klub w NFL, do którego należy lwia część całkowitej liczby aresztowanych zawodników. To określenie nie zostało tutaj użyte przypadkiem, ponieważ mowa o Detroit Lions.

Fani drużyny z Ford Field mają tego już z pewnością dosyć, ale niestety, nic nie mogą na to poradzić. Niechlubne wyczyny zawodników Jima Schwartza były bardziej liczne od tych, którymi mogą się pochwalić. Czas na małe podsumowanie tego co nabroili jego podopieczni.

Na przekraczaniu przepisów, w 2012 roku, jako pierwszy został złapany Johnny Culbreath (23 stycznia). Gdy zawodnik przebywał w hotelu „Country Inns and Suits”, jeden z pracowników doniósł, że w pokoju są ślady używania marihuany. Kontrola potwierdziła doniesienia, Culbreath przyznał się do winy i został wypuszczony po zapłaceniu grzywny w wysokości 412 dolarów.

Na drugi ogień idzie biegacz, Mikel Leshoure. Został on wybrany w drugiej rundzie draftu 2011. Podobnie jak jego kolega z drużyny, też został zatrzymany za posiadanie marihuany. Tyle, że on, nie spoczął na jednym i zaliczył aż dwa aresztowania w odstępie niecałego miesiąca (18 lutego i 12 marca). Wprawdzie pierwsze zatrzymanie dotyczyło przekroczenia prędkości, ale stróże prawa zdecydowali się przeszukać samochód, gdzie znaleźli gram narkotyku.

Kolejny ‘rekordzista’ to defensive tackle Nick Fairley, numer jedenaście w zeszłorocznym drafcie. Pierwszy raz problemy z prawem miał w kwietniu, gdy tak jak dwóch wcześniej wymienionych panów, został oskarżony o posiadanie marihuany. Do jego kolejnego wykroczenia doszło około miesiąc później. Wtedy, policjanci nakazali mu zatrzymanie się na kontrolę alkomatem, ale Fairley ani myślał stosować się do ich poleceń. Co więcej, rozpoczął ucieczkę, podczas której jego Cadillac Escalade osiągał prędkość nawet 100 mil na godzinę (ok. 160 km/h). Postawiono mu zarzut jazdy pod wpływem alkoholu.

Następnym ’podwójnie’ złapanym zawodnikiem jest Aaron Berry. Przyczyną pierwszego zatrzymania 23 czerwca było podejrzenie o jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. 24-latek uderzył w swoim pojazdem w kilka innych stojących na parkingu i próbował uciec. Nie minęła jednak godzina, a Berry siedział za kratkami. Drugim wybrykiem był napad, po którym to klub zdecydował się go zwolnić, twierdząc, że "takie zachowania nie mogą być dalej tolerowane". Było to siódme, tegoroczne zatrzymanie należące do zawodników tego zespołu.

Po tych wszystkich zdarzeniach trener drużyny zdecydował się wypowiedzieć w tej sprawie. „Mamy tu do czynienia z przypadkiem, w którym kilku graczy psuje reputację innych, nie zasługujących na to zawodników. Tu nie chodzi tylko o nich, tylko o to, jak nasz klub jest postrzegany. Jestem zły i zmartwiony. Czasami mówi się, że trzeba się uczyć na błędach, ale oni tego nie zrobili. Tym niemniej są jeszcze młodzi i wszystko przed nimi, w końcu będą w stanie zostawić to za sobą.”

Podczas minionego roku, największym problemem zespołu z Detroit była boiskowa dyscyplina. Przypomina się sytuacja, gdy w meczu z Green Bay Packers, Ndamukong Suh nadepnął na ramię gracza przeciwników, co poskutkowało zawieszeniem na dwa mecze. Nawet sam trener Schwartz wplątał się sprzeczkę ze szkoleniowcem 49ers, gdy spotkali się twarzą w twarz po meczu.

Jednak pomimo tych wszystkich problemów z prawem, w Motor City są powody do zadowolenia, ponieważ zespół zrobił wielki postęp po tym jak nie wygrał ani jednego meczu w 2008. W zeszłym sezonie, drużynie Detroit Lions udało się wejść do playoffów (bilans 10-6) po raz pierwszy od dwunastu lat. W tym sezonie powracają z tym samym celem, prowadzeni przez rozgrywającego Matthewa Stafforda oraz skrzydłowego, Calvina „Megatrona” Johnsona.

Może to być dla nich dobry sezon, jeśli tylko będą trzymali się z dala od pozaboiskowych kłopotów i będą bardziej zdyscyplinowani na murawie.

Foto: al.com
Kuba Bieganowski